Rafał Brzoska
Majstersztyk Rafała Brzoski. Sprzedał InPost, żeby... mieć go więcej. Kulisy transakcji dekady Fot. mat. pras. / Montaż: INNPoland.pl

Prezes InPostu Rafał Brzoska przeprowadził operację, która chyba wejdzie do podręczników ekonomii. Wycofał firmę z giełdy, dogadał się z gigantami, a na koniec dnia obudził się z większym kawałkiem tortu niż miał wcześniej i w zasadzie podobną niezależnością. Jak on to zrobił?

REKLAMA

Im więcej wiemy o transakcji z udziałem Rafała Brzoski i InPostu, tym większe zdumienie budzi cała operacja. No bo teoretycznie InPost został sprzedany, ale Rafał Brzoska ma więcej akcji, niż wcześniej. No i są więcej warte, bo kurs od razu skoczył w górę. Jak to możliwe?

Transakcja wyceniana na 7,8 miliarda euro (ok. 34 mld zł) to nie tylko przejęcie. To strategiczny gambit. Konsorcjum funduszy Advent International i czeskiego PPF Group, przy udziale samego Brzoski, wykupuje InPost z amsterdamskiego parkietu. Ale diabeł tkwi w strukturze tego dealu.

Paradoks Brzoski: sprzedać, by kupić

Kluczowe pytanie brzmi: jak to możliwe, że po "sprzedaży" Brzoska ma więcej władzy i udziałów? Mechanizm jest następujący: Do tej pory Brzoska (poprzez spółkę A&R) posiadał około 12-13 proc. akcji InPostu notowanego na giełdzie. Reszta była w rękach funduszu Advent (ok. 15 proc.), PPF (ok. 16 proc.) i tzw. free float (drobnych i instytucjonalnych inwestorów giełdowych – ponad 50 proc.).

W ramach wezwania, konsorcjum wykupuje wszystkich akcjonariuszy giełdowych. Ale Brzoska nie sprzedaje swoich akcji, by wziąć gotówkę. On dokonuje tzw. roll-over. Wnosi swoje udziały do nowej, prywatnej spółki, która przejmuje InPost.

Z gry wypadają drobni akcjonariusze, a Brzoska wchodzi w ścisły sojusz z Adventem i PPF. Pozbył się więc balastu w postaci tysięcy anonimowych akcjonariuszy i wymienił ich na dwóch potężnych partnerów, samemu stając się znacznie większym udziałowcem.

Ile zarobił Rafał Brzoska na sprzedaży InPostu?

Tu oczywiście opieramy się na szacunkach, ale sumy robią wrażenie. Cena w wezwaniu (15,60 euro) to ponad 50 proc. więcej niż średnia rynkowa z ostatnich miesięcy. Nawet jeśli Brzoska nie wymienia udziałów na gotówkę, to i tak wycena jego majątku skoczyła z dnia na dzień o miliardy złotych. Jego pakiet w "starym" InPoście był warty (przy kursie giełdowym ok. 10 euro) około 3 mld zł. Przy wycenie transakcyjnej to już blisko 4,5–5 mld zł.

Giełda dała Brzosce pieniądze, ale potem przyniosła pewne problemy. Mali akcjonariusze to rzadko wizjonerzy, więcej tam spekulacji i niezrozumiałych wahań akcji. Teraz najważniejsze decyzje dla firmy Brzoska załatwi w godzinę na trójstronnym spotkaniu ze wspólnikami, bez miesiąca straconego na tłumaczenie analitykom i raportowanie.

Wartość firmy może teraz w zasadzie tylko rosnąć. Analitycy wieszczą różne scenariusze, od InPostu opanowującego pół świata do InPostu wchłanianego przez FedEx. Prawda pewnie leży gdzieś pośrodku, bo obu firmom opłaca się szeroka współpraca. Jak będzie wyglądała, to się jeszcze okaże. Pewne jest to, że Brzoska wszedł teraz kilka pięter wyżej.