osoba trzymająca ukraiński paszport
Konfederacja grzmi o miliardach dla Ukraińców. Sprawdzamy: chodzi o... promil budżetu Fot. KinoMasterskaya / Shutterstock

Politycy Konfederacji biją na alarm. W internecie wrze od haseł o "turystyce emerytalnej" i o tym, że Polska rzekomo sponsoruje jesień życia obywatelom Ukrainy, rujnując przy tym budżet ZUS. Sławomir Mentzen i Krzysztof Bosak domagają się wypowiedzenia umowy z Kijowem, malując obraz finansowej katastrofy. Czas jednak wziąć głęboki oddech i spojrzeć w tabelki. Okazuje się, że ta "wielka afera" kosztuje nas mniej niż... partyjne dotacje dla tych, którzy tak głośno krzyczą.

REKLAMA

W ostatnich tygodniach temat emerytur dla cudzoziemców stał się politycznym paliwem numer jeden. Narracja jest prosta i chwytliwa: Ukrainiec przyjeżdża, przepracuje w Polsce jeden dzień i już ma dożywotnią, polską emeryturę minimalną. Brzmi strasznie? Owszem. Tyle że to wyssany z palca mit, który nie ma pokrycia w faktach. Przyjrzał mu się Kamil Fejfer na łamach money.pl.

0,0003 procenta. Tyle kosztuje nas ta "katastrofa"

Fejfer analizuje wpis, jaki pojawił się na profilu Konfederacji w mediach społecznościowyhc. "Dość przywilejów dla obcokrajowców!" – grzmi tytuł. "Polacy dopłacili 1,3 mln zł do emerytur dla Ukraińców! Należy wypowiedzieć umowę o zabezpieczeniu społecznym między Polską a Ukrainą!" – czytamy.

Nie, nie przewidzieliście się. Chodzi o 1,3 miliona złotych (w 2023 roku), czyli pieniądze w skali kraju absolutnie znikome. Ten rzekomy drenaż polskiego budżetu to w rzeczywistości dopłaty do emerytur minimalnych dla garstki osób.

W skali Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, którego wydatki sięgają 400 miliardów złotych, ta kwota jest niezauważalna. To zaledwie 0,000325 proc. wszystkich wydatków na emerytury i renty.

Gdzie ten zalew emerytów? Liczby spadają!

Konfederacja straszy nas wizją tysięcy Ukraińców, którzy tylko czekają, by wyciągnąć rękę po polskie świadczenia. Tymczasem statystyki ZUS pokazują coś zupełnie odwrotnego. Zjawisko, zamiast rosnąć, maleje.

  • W 2022 roku dopłaty do minimalnej emerytury otrzymywało 1215 obywateli Ukrainy.
  • W 2023 roku liczba ta spadła do 1170 osób.
  • Mówimy tu o skali całego kraju! Średnia dopłata, którą ZUS przelewa na konto ukraińskiego seniora, wynosiła kilkadziesiąt złotych miesięcznie. To właśnie o te pieniądze toczy się ta polityczna burza.

    Jak to działa naprawdę? Politycy Ci tego nie powiedzą

    Mechanizm jest uczciwy i zgodny ze standardami unijnymi. Polska nie płaci za lata przepracowane na Ukrainie. ZUS wypłaca świadczenie wyłącznie za okresy ubezpieczenia w Polsce.

    Problem (według krytyków) pojawia się przy emeryturze minimalnej. Jeśli zsumowana emerytura polska i ukraińska jest niższa niż polskie minimum (obecnie ok. 1780 zł brutto), ZUS dopłaca różnicę.

    Warunek? Senior musi mieszkać w Polsce. Jeśli wyjedzie na Ukrainę, dopłata przepada.

    Hucpa polityczna warta więcej niż oszczędności

    Najbardziej ironiczny w tej historii jest kontekst finansowy samej Konfederacji. Partia, która tak głośno walczy o te 1,3 miliona złotych oszczędności w ZUS, sama otrzymuje z budżetu państwa (czyli z naszych podatków) subwencje liczone w dziesiątkach milionów.

    Walka z "emerytalnym rozdawnictwem" to w tym przypadku czysty populizm. Robienie politycznego złota z tematu, który w skali państwa jest wydatkiem groszowym, to – jak określa to ekspert w analizowanym tekście – "powiedzieć, że to kapiszon, to nic nie powiedzieć".

    Nie dajmy się zwariować. System emerytalny ma swoje problemy, ale na pewno nie jest nim garstka ukraińskich seniorów otrzymujących poniżej 100 złotych dopłaty.

    Na dodatek politycy nie mówią o jeszcze jednym: takie umowy, jak z Ukrainą, mamy z wieloma innymi państwami. I z takich umów korzystają tysiące Polaków, otrzymując z systemów emerytalnych innych krajów (np. Niemiec) kwoty o wiele wyższe. I inne kraje jakoś z tego powodu nie bankrutują, za swój obowiązek uznając przestrzeganie umów.

    Trochę nudna robi się narracja, wedle której każdy grosz zapłacony (zgodnie z prawem i umowami) przez Polskę jest katastrofą, zaś każde euro wypłacone Polsce przez inne państwa staje się po prostu dziejową sprawiedliwością.

    Źródło: money.pl