
W 2025 r. gdy drugi Polak poleciał w kosmos w ramach misji IGNIS, na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) odbyła się seria testów. Sławosz Uznański-Wiśniewski sprawdzał m.in. sprzęt z polskiego sektora kosmicznego. Efekt? Startup SigmaLabs odniósł taki sukces, że dołączył do programu księżycowego Artemis. Oprócz tego firma przygotowuje detektor czegoś dosłownie nie z tego świata.
Choć misja IGNIS odbyła się w 2025 roku, wyniki polskich eksperymentów i osiągnięć technologicznych nadal spływają. A testów było sporo. Startup SigmaLabs przygotował detektor promieniowania kosmicznego w eksperymencie RadMon-on-ISS. Okazało się, że detektor działa tak dobrze, że zostaje na ISS aż do końca pierwszego kwartału 2027 roku. Sukces urządzenia otworzył Polakom drogę do kolejnych programów kosmicznych.
Polskie eksperymenty w kosmosie. SigmaLabs i program Artemis
Konikiem SigmaLabs jest promieniowanie kosmiczne i jego wpływ na działanie elektroniki. Sukces detektora polskiej firmy ugruntował jej pozycję jako partnera Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). Po IGNIS SigmaLab weźmie udział w programie Artemis, misji ustanowienia stałej obecności ludzi na Księżycu. Zaprojektują dozymetry osobiste dla astronautów wysłanych przez europejskich sojuszników.
Co to są dozymetry i dlaczego są potrzebne poza Ziemią? To urządzenia monitorujące promieniowanie, w tym wypadku kosmiczne. Nie jesteśmy stworzeni do życia w kosmosie i bombardowanie cząsteczkami z reguły kończy się dla człowieka słabo, dlatego, aby ktokolwiek zasiedział się dłużej na Księżycu, potrzebuje urządzenia robiącego ostrzegawcze "bip" nim dozna trwałego uszczerbku na zdrowiu.
Wedle aktualnych ustaleń NASA misja Artemis II ma rozpocząć się 11 marca: astronauci polecą na orbitę około księżycową, a wyprawa potrwa 10 dni. To przymiarki do kolejnego lądowania na Księżycu. Startup SigmaLabs nie jest jedynym, który przygotowuje się do pracy na srebrnym globie z ramienia ESA.
SigmaLabs i detektor dziwnej materii
Teraz pora odlecieć jeszcze bardziej. Jak czytamy na Bankier.pl, polski startup będzie brał udział przy budowie detektora “materii dziwnej”. Zespół będzie urzeczywistniał koncepcje naukowe opracowane przez międzynarodowy zespół badaczy z Polski, Francji i Włoch. Urządzenie ma pozwolić na weryfikacje hipotez dotyczących ciemnej materii i istnienia stanów materii zawierających "kwarki dziwne".
Zobacz także
Dlaczego "dziwne"? Bo dotykają innych cząstek i zmieniają je w siebie. To może prowadzić do hipotetycznych stanów materii stworzonej z takich właściwości. Ich istnienia jeszcze nie potwierdzono. Trochę jak ciemna materia, "dziwność" jest odpowiedzią na pewne niespójności, takich jak niespodziewane wydłużanie żywotności cząstek. W teorii materia dziwna może tkwić we wnętrzach gwiazd neutronowych (niezwykle gęstych).
Obliczenia nie wykluczają, że może nawet tworzyć hipotetyczne gwiazdy kwarkowe i gwiazdy dziwne. Naukowcy mają nawet kilku kandydatów na takie obiekty, mogących istnieć od czasów Wielkiego Wybuchu… ale nadal pozostaje to domeną hipotez i pożywką dla wyobraźni.
