
Jedni budują narrację, inni budują reaktory. W wyścigu o drugą elektrownię jądrową w Polsce Kanada nie wysyła zwiadowców, tylko sprawdzoną technologię Candu i polityczne wsparcie z Ottawy. Brzmi jak zwykły news z kategorii "energetyka", ale to ruch, który zmienia podejście do bezpieczeństwa energetycznego.
Kanadyjski koncern AtkinsRealis zapowiada start w nadchodzącym przetargu na drugą elektrownię atomową w Polsce. W pakiecie ma być technologia CANDU, deklaracja nawet 70 proc. local content (realizacji przez polskie firmy) i pełne wsparcie rządu Kanady. Brzmi jak oferta szyta pod rynek, który szuka mocy i przemysłowego impulsu.
CANDU. Naturalny uran zamiast wzbogaconej mieszanki
Technologia CANDU opiera się na naturalnym, niewzbogaconym uranie. Surowce bywają bardziej kapryśne niż pogoda w marcu, dlatego argument o dostępności w Europie wybrzmiewa mocniej. Oznacza to mniej regulacyjnych barier, niższe koszty paliwa, większą niezależność.
Reaktory ciężkowodne rozwijane od 70 lat pracują dziś w 26 lokalizacjach na świecie. Każda kolejna inwestycja oznaczała ulepszenia i niższe koszty wytwarzania energii. Kanada ma twarde dowody na posiadane doświadczenie i na to, że nie ma zamiaru eksperymentować w naszym kraju.
Zobacz także
Wyspa jądrowa po stronie Kanady, resztę zbudują polskie firmy
AtkinsRealis obiecuje, że nawet 70 proc. wartości projektu mogłyby zrealizować polskie firmy. A więc inżynieria i wyspa jądrowa po stronie Kanady, reszta ma być zbudowana lokalnie. Atom jako dźwignia dla polskiego przemysłu, a nie tylko wielka budowa.
Pojawił się też wątek radioizotopów. Reaktor CANDU może jednocześnie produkować energię elektryczną i izotopy dla medycyny czy przemysłu. Dodatkowy strumień przychodów działa jak finansowy magazyn energii: stabilizuje wyniki projektu i rozkłada ryzyko.
Druga elektrownia jądrowa nie jestem zwiastunem
Polska stoi przed decyzją, która ma ciężar większy niż blok energetyczny. Druga elektrownia jądrowa nie jest zwiastunem, tylko kolejnym rozdziałem nowej strategii. Nie ma miejsca na przypadkowe dialogi jak w Pulp Fiction. Każde zdanie w ofercie oznacza miliardy złotych i dekady zobowiązań.
Kanada wchodzi do gry z technologicznym arsenałem, politycznym wsparciem i obietnicą przemysłowego efektu domina. Teraz ruch po stronie Polski.
