ręka z pilotem do telewizora
819 zł kary za telewizor? Przestańcie nas straszyć. Abonament RTV to martwe prawo Fot. Renate Köppel / Pixabay / Montaż: INNPoland.pl

Niemal codziennie czytam w sieci mrożące krew w żyłach nagłówki o karach za brak rejestracji telewizora. Brzmi groźnie, prawda? Szkoda tylko, że to kompletna fikcja. Prawda jest taka, że na abonamencie wszyscy już dawno postawili krzyżyk – łącznie z państwem, które nie ma jak go ściągać. Sprawdziłem, jak ten "straszak" wygląda w zderzeniu z rzeczywistością.

REKLAMA

Czy mamy obowiązek płacenia abonamentu?

Tak, i od razu zaznaczę: nikogo nie namawiam do łamania prawa. Przepisy mówią wprost – masz działający telewizor, musisz płacić abonament, niezależnie od tego, czy oglądasz telewizję publiczną, czy tylko platformy streamingowe. Ale to prawo jest dziś martwe.

Z oficjalnych danych wynika, że abonament płaci zaledwie jedna trzecia osób, które teoretycznie powinny to robić. Pozostałe 70 procent właścicieli telewizorów ma to w nosie i nigdy swoich odbiorników nie zarejestrowało. Czy czują, że okradają państwo? Wątpię.

Bo i państwo udaje, że problemu nie ma. Nigdy nie wdrożono systemu kontroli z prawdziwego zdarzenia. Popatrzmy na liczby: w Polsce abonament grzecznie opłaca około 700 tysięcy osób. Jednocześnie jakąś formę płatnej telewizji (kablówka, platforma satelitarna) posiada ponad 11 milionów ludzi! Na czym oni to wszystko oglądają? Chyba nie w szklanej kuli.

Dokładając do tego fakt, że w Polsce sprzedaje się około 4 milionów telewizorów rocznie (przy zakupie nie musisz podawać żadnych danych ani od razu rejestrować sprzętu), otrzymujemy obraz kompletnego absurdu. Kupujesz, a co zrobisz z telewizorem w domu, to już twoja sprawa.

Kto tak naprawdę płaci kary? Uwaga na pułapkę

Fakty są takie, że jeśli kupiłeś telewizor i nigdy go nie zarejestrowałeś, jesteś w praktyce bezkarny. W żadnej centrali nie pulsuje czerwone światełko. Kto zatem dostaje te słynne wezwania do zapłaty na kilka tysięcy złotych?

To największa i najsmutniejsza pułapka tego systemu. Ofiarami są najczęściej ci najbardziej uczciwi – nierzadko seniorzy – którzy dekadę lub dwie temu posłusznie zarejestrowali swój odbiornik na poczcie, a potem z różnych powodów przestali płacić (lub błędnie założyli, że z racji wieku są już z opłat zwolnieni). Ich dane wciąż widnieją w systemie.

Poczta Polska nie musi wtedy niczego udowadniać kontrolami w domu. Po prostu wystawia tytuł wykonawczy, przekazuje sprawę do Urzędu Skarbowego, a skarbówka bezlitośnie zajmuje środki na koncie bankowym lub zdejmuje je z emerytury. Ściga się więc nie tych, którzy system całkowicie ignorują, ale tych, którzy kiedyś w nim zaistnieli.

Kontroler abonamentu puka do drzwi. Co możesz zrobić?

Teoretycznie ściąganiem abonamentu i wyłapywaniem "niezarejestrowanych" zajmuje się Poczta Polska. Wiecie, ilu kontrolerów zatrudnia na cały kraj? Zaledwie kilkudziesięciu. To kropla w morzu potrzeb. Co więcej, z nieoficjalnych informacji (m.in. z ogłoszeń o pracę) wynika, że pracują oni w dni powszednie w godzinach 7-15. Czyli dokładnie wtedy, gdy większość z nas jest poza domem, zarabiając pieniądze.

Poczta zresztą sama przyznaje, że jej pracownicy skupiają się głównie na firmach – odwiedzają zakłady fryzjerskie, warsztaty czy biura. Wizyty w domach prywatnych to promil ich pracy.

A co, jeśli kontroler faktycznie zapuka do twoich drzwi? Może uprzejmie zapytać, czy masz telewizor i czy jest on zarejestrowany. Ty natomiast możesz równie uprzejmie odmówić odpowiedzi, nie wpuścić go do środka i życzyć mu miłego dnia. Dlaczego?

Chroni cię art. 50 Konstytucji RP, który gwarantuje nienaruszalność mieszkania. Bez nakazu sądu lub prokuratora, żaden pracownik poczty ani kontroler nie ma prawa przekroczyć progu twojego domu, by sprawdzić, co stoi na szafce w salonie. Wcale nie zazdroszczę tym ludziom pracy – nałożono na nich zadanie, ale pozbawiono jakichkolwiek realnych narzędzi do jego wykonania.

Abonament RTV. Czas na ostateczne cięcie

Abonament RTV w obecnej formie to iluzja, a politycy – niezależnie od opcji – doskonale zdają sobie z tego sprawę. Ten system to trup, którego nie da się już pudrować. Od dłuższego czasu mówi się o zastąpieniu go opłatą audiowizualną, która byłaby ściągana automatycznie (np. przy rozliczeniu podatku PIT), co definitywnie ucięłoby obecne kombinacje.

Zanim to jednak nastąpi, nie dajmy się straszyć nagłówkom o wielkich karach. System jest dziurawy, niesprawiedliwy i w obecnym kształcie po prostu nie działa, a karani są w nim głównie ci, którzy kiedyś chcieli być w porządku.