Pracownik magazynu flaga Wielkiej Brytanii i strzałka z niej do flagi Polski. E-handel z UK dobija się do Polski. Brytyjczycy uciekają z magazynami do nas.
E-handel z UK dobija się do Polski. Brytyjczycy uciekają z magazynami do nas. Fot. BigBlues / Shutterstock Montaż: INNPoland.pl

Brexit odciął brytyjski e-commerce od łatwego handlu z UE. Zależność od bezpośrednich wysyłek z Wysp i drogich zachodnich hubów to dziś logistyczny ślepy zaułek. Dlatego firmy z UK ewakuują swoje magazyny do Polski, która staje się nową, rentowną bramą dystrybucyjną.

REKLAMA

Zależność od drogich zachodnich hubów i bezpośrednich wysyłek z Wielkiej Brytanii to dla brytyjskich firm ślepy zaułek. Aby zredukować skutki Brexitu, tamtejszy e-commerce masowo przenosi logistykę do Polski.

Kres opłacalności bezpośrednich wysyłek z Wlk. Brytanii

– Wysyłki z Wielkiej Brytanii do Unii Europejskiej są dziś średnio o 2-4 dni wolniejsze niż przed 2021 rokiem, a koszty takiej obsługi są nawet o 30-50% wyższe niż w przypadku dostaw realizowanych wewnątrz Unii – mówi prezes zarządu Fulfilio Arkadiusz Filipowski, cytowany przez "Rzeczpospolitą".

Według Filipowskiego rynek brutalnie weryfikuje dziś opłacalność utrzymywania magazynów na Zachodzie czy obsługi unijnych klientów prosto z Wielkiej Brytanii. Taki model po prostu traci rację bytu. Relokacja dystrybucji nad Wisłę to strategiczny ruch, który nie tylko skraca drogę towaru do klienta, ale pozwala ściąć wydatki operacyjne o 20 do nawet 40 proc.

Przedsiębiorcy z UK wybierają Polskę

Wybór brytyjskich przedsiębiorców nieprzypadkowo pada na Polskę. Nasz kraj oferuje strategiczne położenie w centrum Europy, optymalne koszty pracy oraz niezwykle chłonny rynek nowoczesnych powierzchni magazynowych. "Ucieczka" z zapasami nad Wisłę pozwala firmom z Wielkiej Brytanii na ponowną, płynną integrację z unijnym jednolitym rynkiem.

– W mojej ocenie napływ inwestycji z Wielkiej Brytanii w e-commerce w Polsce, traktowanej jako operacyjny "przyczółek" do obsługi rynku UE, nie ma charakteru incydentalnego, lecz wpisuje się w dłuższą perspektywę – twierdzi prof. Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu Arkadiusz Kawa, cytowany przez RP.

Jak tłumaczy, jest to bezpośredni skutek strukturalnych zmian w handlu transgranicznym po wyjściu Wielkiej Brytanii z UE. Relokacja biznesu wynika przede wszystkim z trzech czynników:

  • lawinowego wzrostu kosztów administracyjnych związanych z obsługą graniczną,
  • braku stabilności operacyjnej i rosnącej nieprzewidywalności łańcuchów dostaw z UK,
  • rosnących oczekiwań konsumentów, dla których kluczowy jest ekspresowy czas doręczenia paczki.
  • Przewaga nad Holandią: geografia i koszty

    Zgodnie z informacjami przekazanymi przez "Rzeczpospolitą", która cytuje ustalenia z raportu Fulfilio, początkowo to Holandia przejęła rolę głównego zaplecza logistycznego dla e-sklepów z Wielkiej Brytanii. Przeniesienie tam operacji było najprostszą drogą do błyskawicznego przywrócenia ciągłości dostaw na kontynent.

    Polska jednak ma zyskiwać przewagę. Naszymi zaletami są przede wszystkim:

  • bezkonkurencyjne położenie geograficzne, które pozwala dystrybuować towar z jednego hubu na cały kontynent,
  • znacznie niższe od zachodnich i wysoce przewidywalne koszty operacyjne,
  • a także doświadczenie naszych firm logistycznych w operowaniu z rynkami zewnętrznymi.
  • – Dla brytyjskich marek szczególnie istotne jest to, że Polska oferuje pełne kompetencje w zakresie onboardingu pozaunijnych firm, uproszczenia procesów VAT i zwrotów oraz skalowania operacji bez konieczności utrzymywania wielu magazynów – tłumaczy Filipowski.

    Polskie know-how napędza strumień przesyłek

    Jak informuje RP, polski sektor logistyczny notuje trend rosnący, jeśli chodzi o udział przesyłek pochodzących od brytyjskich podmiotów e-commerce.

    – Wynika on głównie z dynamicznego rozwoju e-commerce, gdzie Polska staje się kluczowym hubem logistycznym dla brytyjskich sprzedawców. Brytyjskie firmy przenoszą magazyny do Polski (z np. z Holandii), korzystając z centralnego położenia, niższych kosztów i doświadczenia operatorów w obsłudze poza unijnych dostaw – mówi wiceprezes Last Mile Experts Mirek Gral, czytowany przez RP.