
Kryptowaluty ponownie zyskują na wartości. Ten fakt starają się wykorzystać przestępcy. Policja informuje, że rejestruje kolejne próby wyłudzenia pieniędzy metodą "na bitcoina". Jak nie dać się okraść? I czy to cyfrowe aktywa są winne, czy po prostu ludzka chciwość oraz naiwność?
Szybki, łatwy i pewny zysk. Do tego nie trzeba wychodzić z domu, wystarczy zainwestować w internecie w kryptowaluty. Brzmi pięknie. Zbyt pięknie. I, jak zwykle bywa w takich przypadkach, ma niewiele wspólnego z prawdą.
Wnuczek już nie działa. Przyszedł czas oszustw na bitcoina
Kilka lat temu głośno było o kradzieżach "na wnuczka". Do seniorów dzwonili przestępcy, podszywali się pod ich wnuki i prosili o przelew w związku z ważną i nagłą potrzebą. Była to oczywiście bezczelna próba kradzieży. Nierzadko bardzo skuteczna.
Starsze osoby stały się jednak bardziej świadome niebezpieczeństw, więc oszuści muszą być bardziej kreatywni. I są. Tylko w ostatnich tygodniach kilku mieszkańców Warmii i Mazur straciło oszczędności życia, bo zostali namówieni do lipnych inwestycji w kryptowaluty.
Warmińsko-mazurska policja podaje, że dosłownie co kilka dni zgłaszają się do niej poszkodowani. A to mieszkanka powiatu działdowskiego straciła 53 tys. zł, a to mieszkanka powiatu ostródzkiego 50 tys. zł. Pewien mieszkaniec Olsztyna został okradziony z ćwierci miliona złotych.
Wystarczy wpisać w Google "kryptowaluty oszustwo" by przekonać się, że problem występuje w niemal każdej części Polski.
Na czym polega oszustwo na bitcoina
Schemat wszędzie jest podobny. Najpierw ofiary, najczęściej osoby starsze, znajdują w sieci reklamę "firmy inwestycyjnej", która pomaga w zarabianiu na rynku kryptowalut. Wystarczy podać swój numer telefonu, a wkrótce potem kontaktuje się z nimi "doradca", który namawia do wpłacenia na podane przez niego konto pieniędzy i założenia rachunku na "kryptowalutowej giełdzie".
W tym ostatnim punkcie widać przerażający cynizm złodziei. Ofiara może bowiem zalogować na "giełdzie", gdzie widzi, jak jej oszczędności rosną. Tyle że to wszystko kłamstwo. Przestępcy po prostu zwiększają liczby w polu "saldo". Prawdziwe pieniądze są przelewane na ich, oszustów, konta, a ofiara traci nad nimi kontrolę.
Co najgorsze, seniorzy widząc jak ich środki "rosną", nierzadko przelewają na platformę kolejne kwoty. Przypomina to więc proceder tzw. "uboju świń" (określenie to wymyśliło FBI). Cyberprzestępcy pokazują, że na inwestycji można zarobić, więc "tuczą" swoją przyszłą ofiarę, by ją namówić do wpłacania coraz większych kwot.
Gdy ta ostatnia chce wypłacić pieniądze z "giełdy", kontakt się urywa. Jak wykazały śledztwa służb z USA, tego typu przestępcy często chowają skradzione środki na rachunkach w krajach azjatyckich.
Zobacz także
Kto jest winny oszustwom na bitcoina
Warto przy okazji wyjaśnić, że branża kryptowalut nie jest winna działalności przestępców. Mało tego, takie oszustwa nie mają nic wspólnego z bitcoinem, złodzieje jedynie wykorzystują popularność cyfrowych aktywów, by zwabić ofiary w swoje sidła.
Jak więc nie dać się oszustom? To proste. Wystarczy nie wierzyć w bajki o szybkich i pewnych inwestycjach, niezależnie od ich rodzaju, bo po prostu nie istnieją.
