CEO McDonald's probuje BigArch. W tle budynek McDonalds. Zestaw BigArch.
Nowa kanapka Big Arch w McDonald's. Sieć napompowała balon, teraz możesz go spróbować Fot. CEO McDonald's/youtube.com zestaw BigArch/mcdonalds.pl Montaż: INNPoland.pl

Big Arch wpada na stół. Jest ciężki, tłusty i bez kompleksów. Dwa kotlety, sos, ser, chrupiące dodatki i bułka, która ledwo to spina. Wszystko złożone tak, żeby nasycić szybko i konkretnie. W komentarzach od razu wrze: "właśnie jem, dobry wybór, do tego cola zero, frytki slay”, "to po prostu Big Mac bez bułki po środku". Smak miesza się tu z oczekiwaniami, a hype zderza się z pierwszym gryzem.

REKLAMA

Big Arch w McDonald's to nowość, która szybko przyciąga uwagę klientów w Polsce. Dwa duże kotlety wołowe, trzy plastry białego sera cheddar, pikle, sałata i chrupiąca cebula. To brzmi naprawdę dobrze. Ludzie zaczynają próbować, komentować i porównywać. Czy nowa kanapka w znanej sieci fast-food to sukces?

Big Arch w McDonald's podzielił klientów. Jedni chcą więcej, inni porównują do BigMaca

Pierwsze reakcje są natychmiastowe i bardzo konkretne. Dla części klientów sieci McDonald's Big Arch trafia w punkt. Jest duży, sycący, znajomy w smaku, tylko bardziej "napompowany". To dokładnie ten typ burgera, który ma zaspokoić głód bez analizowania składu na pół strony.

Z drugiej strony pojawiają się porównania. "Big Mac w większej wersji. Bez środkowej bułki, bez większego zaskoczenia" – mówi jeden z internautów na Instagramie. Kto oczekiwał czegoś zupełnie nowego, może poczuć niedosyt, nawet przy ponad tysiącu kalorii.

McDonald's i rosnące ceny. Fast food przypomina danie w restauracji

Sam Big Arch kosztuje 33 zł, a w zestawie 42 zł. W powiększonej wersji cena rośnie do 45,50 zł, a w McDelivery odpowiednio jeszcze wyżej. To poziom, który ociera się już o segment burgerowni rzemieślniczych, gdzie w zamian dostajesz historię składnika, a nie globalny standard.

Kiedy płacisz ponad 40 zł za zestaw, oczekujesz czegoś więcej niż tylko większej bułki i dodatkowego kotleta. Dla jednych to wciąż "okazja", dla innych to fast food, który zaczyna udawać fine dining w plastikowym opakowaniu.

CEO McDonald's spróbował Big Arch. Viralowe oczekiwania kontra rzeczywistość

Kampania zrobiła robotę. Zapowiedzi "czegoś BIG", viral z CEO McDonald’s, miliony wyświetleń i komentarzy. Produkt wszedł do Polski już z gotowym zainteresowaniem i rozgrzaną publiką.

Potem wjechał na tacę i zaczęła się weryfikacja. Jedni łapią za telefon i wrzucają relację z jedzenia, inni sprowadzają temat do prostego hasła: "jadłem lepsze”. Big Arch zbiera skrajne opinie od pierwszego dnia. Jedni biorą kolejny kęs, inni kończą na jednym i mają dość. I to właściwie mówi wszystko.