Haker z laptopem z symbolem krzyża ochrony zdrowia. Hakerzy atakują polskie szpitale. Cyberprzestępcy kradną dane pacjentów
Hakerzy atakują polskie szpitale. Cyberprzestępcy kradną dane pacjentów Fot. Nikita Belokhonov / Pexels

Bezwzględny atak na polską służbę zdrowia. Szpital w Szczecinie oraz placówki Bonifraterskiego Centrum Medycznego w innych dużych miastach padły ofiarą potężnego uderzenia hakerów. Zablokowane systemy, powrót do powolnych, papierowych rejestracji i realne widmo wycieku wrażliwych danych tysięcy pacjentów. Cyfrowy paraliż trwa, a do akcji wkracza CBZC.

REKLAMA

Polskie szpitale zostały zaatakowane przez cyberprzestępców. Szpital wojewódzki w Szczecinie oraz Bonifraterskie Centrum Medyczne (z placówkami w różnych polskich miastach) padły ofiarą ataku hakerskiego. Włamanie do systemów informatycznych i zaszyfrowanie szpitalnych danych powoduje duże utrudnienia dla pacjentów.

Cyfrowy paraliż szpitala w Szczecinie po ataku hakerów

Samodzielny Publiczny Wojewódzki Szpital Zespolony w Szczecinie stał się ofiarą ataku 8 marca. Placówka straciła dostęp do swojego systemu informatycznego (w tym do całego kalendarza zarejestrowanych wizyt) i musiała wrócić do "papierowych" metod.

Pacjenci onkologiczni są zapisywani ręcznie. Jest jeden warunek. Warunkiem jest okazanie papierowej karty DiLO. Musi ona zostać pokazana pracownikowi rejestracji szpitala czy danej poradni, bo inaczej nie mamy żadnej możliwości, żeby tę kartę zweryfikować. Wcześniej mogliśmy to zrobić po pewnych oznaczeniach karty, logując się do pewnych systemów mówi rzecznik szpitala Tomasz Owsik-Kozłowski, cytowany przez portal Radia Szczecin.

Szczeciński szpital wojewódzki wciąż nie podniósł się po potężnym uderzeniu hakerów, co oznacza dalszą blokadę badań zleconych poza placówką. Odbudowa zniszczonych systemów to gigantyczne wyzwanie i, jak pisze portal radia Szczecin, może potrwać od kilku tygodni do nawet miesięcy.

Kolejne polskie szpitale na celowniku

Systemy Bonifraterskiego Centrum Medycznego sp. z o o. (które posiada oddziały w dużych polskich miastach takich jak Warszawa, Kraków, Łódź, Wrocław czy Katowice) zaatakowane zostało parę dni po szczecińskiej placówce. 13 marca miał nastąpić atak metodą ransomware (oprogramowania, które blokuje dostęp do plików lub całego systemu, a następnie oczekuje okupu w celu przywrócenia stanu sprzed ataku).

"Atak polegał na zastosowaniu złośliwego oprogramowania szyfrującego, które doprowadziło do zaszyfrowania części zasobów informatycznych Spółki, co wiąże się z wysokim ryzykiem nieuprawnionego dostępu i potencjalnej kradzieży tych danych" czytamy w komunikacie Bonifraterskiego Centrum Medycznego.

BCM nie kryje zagrożenia z jakim wiąże się atak. Wrażliwe dane (jak chociażby numer PESEL, adres, dane kontaktowe czy numery rachunków bankowych) pacjentów, kontrahentów i pracowników mogą trafić w niepowołane ręce. Warto zaznaczyć, że trwają już pracę nad naprawą szkód wyrządzonych przez hakerów.

"W wyniku tego zdarzenia doszło do utraty dostępności danych osobowych, a także, z dużym prawdopodobieństwem, naruszenia ich poufności. Dotyczy to m.in. informacji dotyczących pacjentów, pracowników, kontrahentów oraz innych osób, których dane były przetwarzane przez Bonifraterskie Centrum Medyczne sp. z o.o." czytamy w komunikacie.

Służby na tropie sprawców ataku hakerskiego: w tle potężna międzynarodowa grupa

Sprawą ataków hakerskich na placówki medyczne zajęło się Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości. Według ustaleń funkcjonariuszy za cyberatakami prawdopodobnie stoi jedna grupa, która odpowiedzialna jest za wiele podobnych ataków na całym świecie.

Wskazują na to rozpoznane przez policjantów dane informatyczne, a także użyte do ataku oprogramowanie  twierdzi rzecznik prasowy CBZC kom. Marcin Zagórski, cytowany przez portal radia RMF24.