zwierzęta gospodarskie na tle polskiej flagi
Polska to gigantyczna ferma. Na polskim podwórku doliczono się 364 mln zwierząt Fot. Irina Kozorog / Shuterstock / Montaż: INNPoland.pl

Myślisz, że wiesz, ile zwierząt hoduje się w Polsce, żeby zaspokoić rynek spożywczy? Słowem: do zjedzenia? Prawdopodobnie mocno niedoszacowałeś. Baza ARiMR pęka w szwach od rekordowych liczb: miliony krów i świń, gigantyczne stada drobiu i... dwa kułany. Od razu uspokajamy: w tym zestawieniu nie ma domowych pupili.

REKLAMA

Najnowsze dane Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa ujawniają gigantyczną skalę polskiej produkcji rolnej. W oficjalnym systemie zarejestrowanych jest ponad 364 miliony zwierząt gospodarskich. Na każdego Polaka przypada prawie 10 zwierząt.

Polacy zjedzą lub wyeksportują miliony ton mięsa

Ta liczba robi potężne wrażenie. Gdybyśmy chcieli każdemu obywatelowi Polski przydzielić po równo zwierząt z krajowych hodowli, każdy z nas musiałby zaopiekować się niemal dziesięcioma sztukami. Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR) opublikowała najnowsze statystyki, z których wyłania się obraz rolniczej potęgi.

W systemie Identyfikacji i Rejestracji Zwierząt (IRZ) widnieją obecnie dane ponad 364 milionów żywych stworzeń. Od razu warto zaznaczyć jedną kluczową kwestię: w tej puli nie ma psów, kotów ani chomików. Mówimy tu wyłącznie o zwierzętach gospodarskich, których ostatecznym przeznaczeniem (w zdecydowanej większości) jest nasz stół, eksport lub produkcja mleka i jaj.

Co dokładnie hodujemy nad Wisłą?

Większość z tych 364 milionów to drób, którego cykl rotacji na fermach jest najszybszy i najbardziej masowy. Jednak ARiMR podaje również precyzyjne dane dla większych zwierząt. Na polskim rolniczym podwórku żyje obecnie:

  • Ponad 9 milionów świń – choć branża ta przeszła przez trudne lata (m.in. przez ASF), liczby wciąż są ogromne.
  • Przeszło 6,1 miliona krów – to one odpowiadają za potęgę polskiego mleczarstwa i eksport wołowiny.
  • 285 tysięcy owiec oraz 10,5 tysiąca kóz.
  • W bazach zarejestrowano również 416 milionów jaj wylęgowych.
  • Zebrę zjem... a może nie? Zaskoczenia w rejestrze

    Choć system kojarzy się głównie ze schabowym, rosołem i mlekiem, na liście znajdują się też pozycje, które mogą wywołać uniesienie brwi. Prawo wymaga rejestrowania różnych gatunków utrzymywanych w warunkach gospodarskich i rezerwatowych.

    Dlatego w państwowej bazie IRZ, obok milionów kur i świń, widnieją również:

  • Zwierzęta jeleniowate i wielbłądowate.
  • 920 osłów.
  • 34 strusie.
  • 29 zebr.
  • A nawet dwa kułany (rzadkie ssaki z rodziny koniowatych, przypominające dzikie osły).
  • Po co komu krowi paszport?

    Dlaczego państwo tak skrupulatnie liczy każdego kurczaka i kolczykuje każdą krowę? Odpowiedź brzmi: bezpieczeństwo na talerzu. System IRZ przechowuje informacje o siedzibach stad, wszczepionych transponderach czy dokumentacji przewozowej. Pozwala to na śledzenie historii życia zwierzęcia niemal z dokładnością do jednego dnia.

    – Celem systemu jest wsparcie w zapewnieniu bezpieczeństwa żywności, zgodnie z wymogami Unii Europejskiej – podkreśla prezes ARiMR, Wojciech Legawiec.

    Dzięki temu, że każda sztuka mięsa na sklepowym regale może zostać zidentyfikowana i powiązana z konkretnym gospodarstwem, Polska ma pełny, nieograniczony dostęp do lukratywnego rynku produktów pochodzenia zwierzęcego w całej Unii Europejskiej.

    Co z tymi psami i kotami?

    Skoro tak doskonale radzimy sobie ze śledzeniem 364 milionów świń, krów i kurczaków, dlaczego wciąż mamy problem z bezdomnością domowych pupili? Dobra wiadomość jest taka, że to również wkrótce się zmieni.

    Niezależnie od bazy gospodarczej, trwają zaawansowane prace nad utworzeniem Krajowego Rejestru Oznakowanych Psów i Kotów. Rządowy projekt przewiduje wprowadzenie obowiązkowego czipowania i rejestracji.

    Kto się tym zajmie? Ze względu na doświadczenie z systemem IRZ, to właśnie ARiMR ma wziąć na siebie obsługę również tej nowej bazy domowych czworonogów. Cel to znaczące ograniczenie bezdomności zwierząt i ulżenie gminnym budżetom, które dziś uginają się pod ciężarem utrzymania schronisk.