Sebastian Przeniosło z Farm Innovations, w tle odczytywanie czipu z psa. Farm Innovations wchodzi na rynek czipów dla domowych zwierząt.
Rozmawiam z Sebastianem Przeniosło, prezesem Farm Innovations, wchodzącego na rynek czipowania zwierząt domowych. Fot. Farm Innovations/RossHelen/Shutterstock

Makabryczne doniesienia z polskich schronisk nieodwracalnie zmieniły nasze podejście do opieki nad zwierzętami. W tych okolicznościach na rynek czipowania pupili domowych wchodzi Farm Innovations. O tym, jak zapobiegać bezdomności czworonogów, InnPoland rozmawia z prezesem firmy, Sebastianem Przeniosło.

REKLAMA

Farm Innovations to dostawca czipów dla zwierząt hodowlanych w Polsce, jedyny taki pracujący z Agencją Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR), Instytutem Zootechniki oraz Polskim Związkiem Jeździeckim. Firma posiada 100 proc. rynku czipowania koni i międzynarodowy certyfikat ICAR.

Wraz z wejściem w życie Krajowego Rejestru Oznakowania Psów i Kotów FI planuje rozszerzenie działalności na psy i koty. Spółka chce wykorzystać swoją technologię oraz doświadczenie. Wedle jej obliczeń to rynek warty nawet 85 mln zł.

O debiucie Farm Innovations na giełdzie, planach, przewagach i aferze schroniskowej rozmawiam z Sebastianem Przeniosło, prezesem Farm Innovations, który od 20 lat działa w branży rolniczej.

logo
Sebastian Przeniosło mówi o debiucie Farm Innovations na giełdzie, aferze schroniskowej i rynku czipowania zwierząt. Fot. Farm Innovations

O Farm Innovations, aferze schroniskowej i nowym rynku

Sebastian Luc-Lepianka: Nadchodzi ustawa o Krajowym Rejestrze Oznakowanych Psów i Kotów, wy szykujecie się do debiutu na giełdzie i na nowy rynek, a tu nagle wybucha afera schroniskowa nagłośniona przez Dodę.

Sebastian Przeniosło, prezes Farm Innovations: Żebyśmy się dobrze zrozumieli – nie cieszymy się z tej sytuacji, mamy dużą wrażliwość na krzywdę zwierząt. To bardzo smutne i złe, że takie rzeczy jak w Sobolewie się zdarzają. Traktujemy tego typu sytuacje bardzo poważnie. Naszym celem jest m.in. wspieranie działań, które zapobiegną podobnym zdarzeniom w przyszłości.

Nie da się ukryć, że ten zbieg okoliczności jest dla was korzystny.

Chcemy podkreślić, że nie patrzymy na tę sprawę przez pryzmat korzyści biznesowych. Jest to poruszenie, którego do tej pory nie widzieliśmy. Wszystko sprowadza się właśnie do konsekwencji braku kontroli.

Gdyby było lepiej, znalibyśmy właścicieli wielu psów i kotów, a schroniska nie miałyby tyle pracy. Nie dochodziłoby do przemocy, zaniedbań i nadużyć, gdy w związku z brakiem czipa schronisko dostaje pieniądze za kilkukrotne przyjęcie tego samego zwierzęcia.

Widać teraz wyraźnie, jak istotne jest wprowadzenie ustawy KROPiK, która pomoże poprawić dobrostan zwierząt i usprawnić funkcjonowanie systemu, a nam zależy na wspieraniu takich zmian. Doda z miłości do zwierząt wykonała świetną robotę wyciągając problem patoschronisk na światło dzienne, ale jeżeli w ślad za tym nie pójdą szybkie zmiany regulacyjne, jej wysiłek zostanie zmarnowany.

Na rynku czipów jesteście monopolistą. Jak duży jest ten tort w Polsce?

Jeśli chodzi o identyfikację zwierząt za pomocą czipów podskórnych, to w tej grupie najliczniejszą podgrupą, która objęta jest obowiązkiem znakowania przez czipy podskórne są dziś konie – około 300 tysięcy w Polsce. Obecnie ich właściciele to nasz główny klient.

Niestety najliczniejsza grupa zwierząt wśród hodowlanych licząca ponad 6 mln w Polsce – mowa tu o bydle – nadal nie jest objęta obligatoryjnym czipowaniem, a szkoda, ponieważ problem trwałej identyfikacji w tym sektorze jest istotny i pozostaje nierozwiązany.

Dlaczego chcecie wejść na rynek zwierząt towarzyszących? Tutaj nie macie monopolu.

Mówiąc wprost: wcześniej nawet tym rynkiem się nie interesowaliśmy. Teraz właśnie tworzy się bardzo szeroka perspektywa i możliwość dywersyfikacji naszej działalności.

Polska jest jednym z nielicznych krajów Unii Europejskiej, które nie mają jeszcze obowiązku czipowania psów i kotów. I tutaj mówimy o grupie zwierząt liczniejszej niż hodowlane, bo w Polsce żyje łącznie około 15 milionów psów i kotów. A co roku rodzi się około miliona nowych.

Jakie macie przewagi nad konkurencją?

Cała Europa i większość świata stoi głównie czipami identyfikacyjnymi. My od pewnego czasu promujemy bardziej zaawansowane technologicznie rozwiązanie: tzw. termoczipy – czyli czipy z funkcją pomiaru temperatury ciała. Takie rozwiązanie pozwala monitorować jeden z kluczowych parametrów świadczących o stanie zdrowia zwierzęcia.

logo
Czipowanie konia, prosty i tani zabieg. Fot. Farm Innovations.

Nasza przewaga nie wynika wyłącznie z samej technologii. Jesteśmy jedynym podmiotem na rynku polskim, który ma podpisaną umowę z ARiMR w zakresie dostarczania identyfikatorów dla zwierząt hodowlanych. Oprócz tego budujemy szerszy ekosystem rozwiązań, m.in. związanych z ubezpieczeniem zwierząt, który ma wspierać właścicieli, hodowców i instytucje publiczne.

To oczywiście działalność biznesowa, ale wiąże się też z dużą odpowiedzialnością – regularnie raportujemy nasze działania do agencji i działamy w ściśle określonych ramach. W przypadku zwierząt hodowlanych nie ma miejsca na błędy: stosowane przez nas czipy muszą spełniać międzynarodowe standardy i posiadać certyfikaty obowiązujące globalnie w obszarze identyfikacji zwierząt.

Bezpieczeństwo zwierząt

Jakie standardy i certyfikaty mają wasze czipy?

Czuwa nad nimi organizacja ICAR (International Committee for Animal Recording – red.). ICAR ustala zasady dotyczące numerów mikroczipów, ich unikalności oraz kompatybilności z czytnikami używanymi na całym świecie. Oznacza to, że pies lub kot oznaczony czipem zgodnym ze standardem ICAR nie jest "przypisany" tylko do jednego kraju, gminy czy bazy danych – jego numer może zostać odczytany w różnych miejscach, także za granicą, a sama identyfikacja pozostaje spójna i wiarygodna.

Dzięki międzynarodowym standardom nie ma ryzyka dublowania numerów ani "anonimowości" – każdy numer jest niepowtarzalny i prowadzi do konkretnego opiekuna. To wzmacnia poczucie bezpieczeństwa psa czy kota i jednocześnie podnosi odpowiedzialność człowieka, bo przynależność zwierzęcia jest trwała i możliwa do potwierdzenia.

W efekcie czip nie jest tylko technicznym rozwiązaniem, ale cichym zabezpieczeniem losu zwierzęcia. Gdy trafią do schroniska, lecznicy czy w ręce kogoś życzliwego, ich historia nie zaczyna się od zera – czip pozwala szybko odnaleźć opiekuna i skrócić czas stresu i samotności.

Co to oznacza dla przeciętnego Kowalskiego z zaczipowanym psem?

To bardzo istotne rozróżnienie: KROPiK nie unieważnia istniejących czipów, tylko porządkuje identyfikację na poziomie rejestru. Konieczny będzie jedynie ponowny odczyt numeru czipa i zarejestrowanie go w rejestrze, czego dokona osoba do tego uprawniona, czyli lekarz weterynarii.

W tym momencie zwierzę "legalizuje się" w systemie krajowym – nie poprzez wymianę czipa, ale poprzez formalne powiązanie istniejącego numeru z danymi opiekuna w oficjalnej bazie. Dla opiekuna oznacza to spokojną kontynuację – bez ingerencji w dobrostan zwierzęcia, bez dodatkowego stresu i bez zbędnych zabiegów.

Technologia czipowania

Testowałem urządzenie zewnętrzne oferujące podobne funkcje, w tym pomiaru temperatury. Jak postrzegacie ten segment rynku?

Segment czipowania i monitoringu zwierząt towarzyszących postrzegamy jako rynek wyraźnie rozwojowy, napędzany zarówno zmianami regulacyjnymi, jak i rosnącą świadomością opiekunów, którzy oczekują dziś czegoś więcej niż samej identyfikacji.

Pojawianie się urządzeń zewnętrznych oferujących dodatkowe funkcje, takie jak pomiar temperatury czy monitoring lokalizacji, potwierdza, że rynek naturalnie zmierza w stronę bardziej złożonych, inteligentnych systemów, a nie prostych, jednofunkcyjnych rozwiązań.

Mówimy tu o systemach, które muszą działać stabilnie przez lata, w różnych warunkach, bez negatywnego wpływu na dobrostan zwierzęcia i z zachowaniem spójności danych. Jako Farm Innovations nie wchodzimy w ten obszar bez zaplecza, ale z jakościowym ekosystemem i chcemy rozwijać rozwiązania, które odpowiadają na realne potrzeby rynku, a nie tylko na chwilowe trendy technologiczne.

Jak dostosujecie tę technologię do psów i kotów?

W hodowli urządzenia działają 24 godziny na dobę, bo potrzebna jest ciągła obserwacja dużych grup zwierząt. W przypadku psów i kotów planujemy rozwiązania bardziej dopasowane do ich trybu życia np. pomiary wykonywane w momencie zakładania szelek lub obroży.

Takie przenośne czytniki będą mogły być wykorzystywane przez lekarzy weterynarii, dzięki czemu będą mieli dostęp do precyzyjnych danych o stanie zdrowia pupila, bez zakładania stałych urządzeń na zwierzęta.

Co z bateriami?

Nasze urządzenia projektujemy, aby wystarczyły na lata bez ładowania i wymiany. W systemie AnTrack zorganizowaliśmy pobór energii w sprzęcie do hodowli tak, że wystarcza on na 6-7 lat.

Zastosowaliśmy tam panel fotowoltaiczny, który odpowiada za ładowanie baterii. Tutaj jednak mowa o technologii dedykowanej dla bydła. W ofercie dedykowanej zwierzętom domowym mamy póki co prostsze rozwiązania.

Jakie to będą koszty dla weterynarzy?

Czytniki czipów z funkcją pomiaru temperatury z darmową aplikacją do obsługi to koszt około 500 złotych, ale nie uważamy, aby to był duży wydatek dla lekarza weterynarii. Może je wynajmować osobom posiadającym liczne grupy zwierząt, jak alpaki. Jedno wystarczy dla całego stada.

Ciekawostki o alpakach

Muszę zapytać, bo wszyscy kochają alpaki: ile ich zaczipowaliście?

W Polsce działa stowarzyszenie SHAiL, czyli Stowarzyszenie Hodowców Alpak i Lam. I uwaga, póki my nie pojawiliśmy się oficjalnie na liście Agencji Modernizacji Rolnictwa jako oficjalny dostawca czipów, to hodowcy alpak byli zobowiązani ustawowo do ich identyfikacji, ale nie mieli dostawcy czipów. Co za tym idzie… było z tym różnie, bo nie chcieli stosować żółtych kolczyków. Alpaki to delikatne stworzenia, przekłuwanie uszu jest już u nich inwazyjne.

Na liście pojawiliśmy się w lutym 2024 roku i wówczas ruszyły zapisy. Środowisko hodowców alpak nagle odżyło w Polsce, gdyż w związku z zaawansowaną identyfikacją możliwe było tworzenie ksiąg hodowlanych na naszym rynku. Poza tym oficjalnie do tej pory wedle danych statystycznych alpak w Polsce było około 2,5 tys. My do tej pory już oznakowaliśmy około 10 tys. alpak, a więc okazało się spore niedoszacowanie.

A macie jeszcze jakieś nisze, w które weszliście? Co jeszcze was zaskoczyło?

Naszą główną grupą są, jak wspominałem, konie. To było nieoczekiwane. Od początku specjalizowaliśmy się w krowach, ale tam nie mamy aż tak dużych sukcesów, bo to jednak element nieobowiązkowy.

Co dalej z Farm Innovations?

Macie jakieś obawy lub nadzieje związane z debiutem na NewConnect?

Debiut na NewConnect to dla nas ważny krok w rozwoju spółki i naturalna konsekwencja tego, co budowaliśmy przez ostatnich kilka lat. Ostatnia emisja akcji, w której pozyskaliśmy około 4,7 mln zł, pokazała, że inwestorzy wierzą w nasz model biznesowy i potencjał technologiczny, co oczywiście daje nam dużą satysfakcję i motywację do działania.

Wierzymy, że wejście na NewConnect w pierwszym kwartale 2026 r. to bezpieczny i dobrze przemyślany termin – nie planujemy organizowania kolejnej rundy finansowania w krótkim czasie po debiucie, więc nie traktujemy tego jako "presji na szybki wzrost". Debiut daje przede wszystkim większą przejrzystość i rozpoznawalność, co może pomóc w budowaniu relacji z partnerami oraz instytucjami, które działają w obszarze hodowli i dobrostanu zwierząt.

Kiedy startujecie z produktami?

Wdrożenie produktów na rynek zwierząt towarzyszących rozpoczęliśmy z początkiem bieżącego roku, natomiast dalsza dynamika rozwoju będzie w dużej mierze uzależniona od tempa wejścia w życie ustawy o KROPiK. Z naszych informacji wynika, że proces legislacyjny przebiega bardzo intensywnie, czemu sprzyjają również ostatnio omawiane wydarzenia i rosnące zainteresowanie tematem.

Jeśli chodzi o produkty komplementarne, takie jak ubezpieczenia, obecnie posiadamy już w pełni gotowe rozwiązania dla bydła. Jeszcze w tym kwartale planujemy rozszerzyć ofertę o programy ubezpieczeniowe dla koni, psów oraz kotów. Równolegle intensywnie rozwijamy sieć przedstawicieli handlowych, których zadaniem będzie aktywna dystrybucja produktów, budowanie relacji z partnerami oraz wsparcie klientów w procesie wdrożenia naszych rozwiązań.