Puste butelki plastikowe i pompowanie butelki w butelkomacie. Polski butelkomat na system kaucyjny. Inżynier z polskiej firmy ma haka na automaty na butelki
Polski butelkomat na system kaucyjny. Inżynier z polskiej firmy ma haka na automaty na butelki Fot. Billion Photos / Shutterstock / Screen z materiału wideo kanału ACTION S.A. na Youtube https://www.youtube.com/watch?v=H0fTC-gP0w4

Nowy system kaucyjny w Polsce zmusza do składowania w domach pustych, niezgniecionych butelek. Genialne rozwiązanie tego problemu znalazł polski inżynier Wiesław Galwas. Jego innowacyjny butelkomat sam pompuje zgnieciony plastik. Wynalazek może zwolnić trochę miejsca w twoim domu.

REKLAMA

Nowy system kaucyjny to dla wielu Polaków irytujący obowiązek. Nie dość, że (aby odzyskać pieniądze) trzeba w ogóle zbierać i zanosić butelki do butelkomatu, to wcześniej nie można ich zgniatać. Efekt? W domu często tworzy się mały "skład" powietrza zamkniętego w plastikowych butelkach. Rozwiązanie tego problemu znalazła polska firma EcoAction, należąca do grupy kapitałowej ACTION S.A.

Składowanie "powietrza" w domu. Polak znalazł na to sposób

Z odpowiedzią przychodzi EcoAction i pracujący dla niej Wiesław Galwas, twórca innowacyjnego, genialnego w swej prostocie pomysłu na domowe hałdy plastiku. Pozwala on na to, by zgniatać plastikowe butelki.

Wystarczyło do automatu kaucyjnego dodać mały kompresor, który przy oddawaniu plastikowych opakowań pompuje zgniecione butelki, tak by butelkomat je rozpoznał.

Człowiek przedstawiający butelkomat na filmiku to Sławomir Harazin, wiceprezes ACTION S.A.

– Wystarczyło do butelkomatu dodać kompresorek i dyszę. Można przynieść dowolnie zgniecioną butelkę, przystawić do dyszy, lekko nacisnąć, a powietrze przywróci jej kształt. Rozdmucha ją z powrotem i wtedy system może ją rozpoznać – mówi z kolei inżynier Wiesław Galwas w rozmowie z wp.pl.

Genialny pomysł w 5 minut

Pomysł na pompujący butelki automat przyszedł bardzo szybko. Sam Galwas zastanawia się, dlaczego nikt nie pomyślał o tym wcześniej. W końcu byłoby to wielkie ułatwienie dla konsumentów, zwłaszcza tych, którzy żyją w mniejszych mieszkaniach.

Jak tylko usłyszałem o zgniecionych butelkach, pomysł wpadł mi do głowy. To było pięć minut jazdy. Na drugi dzień miałem już prowizoryczny kompresor i działało – opowiada. 

Inżynier w rozmowie z Wirtualną Polską tłumaczy również, dlaczego nie można stworzyć butelkomatu, który po prostu przyjmowałby zgniecione butelki. Powodem ma być możliwość nadużyć i oszustw. Niezgniecione opakowania dają firmom większą pewność, że to co trafia do butelkomatów to rzeczywiście butelki.

Kaucja prosto na konto i złoty interes dla operatorów

Wiesław Galwas pracuje również nad kolejnymi rozwiązaniami. Pod lupę wziął teraz problem kuponów sklepowych, które klienci dostają zamiast gotówki. Inżynier pracuje nad rozwiązaniem, by pieniądze z kaucji trafiały bezpośrednio na nasze konto bankowe. Galwas poszerza również swoją wizję i mówi o tym, że w przyszłości butelkomaty mogłyby stawiać lokalne organy samorządowe, a w zamian za butelki mieszkańcy dostawaliby zniżki na miejscowe atrakcje i usługi.

Inżynier podkreśla, że właściciel butelkomatu może wiele zyskać. Według szacunków inżyniera, taki automat może zrobić nawet 45 tysięcy złotych obrotu na rok.

– Bunt konsumentów wobec systemu wynika stąd, że kaucję płaci się od razu, ale jej odzyskanie wymaga wysiłku. Trzeba ten zwrot maksymalnie ułatwić – twierdzi inżynier.

Jednak czy faktycznie trzeba chodzić do automatu, by oddać puste butelki? Ostatnio pisaliśmy o usłudze e-sklepu Frisco. Robiąc tam zakupy można przy okazji oddawać kurierowi "cenny plastik". Więcej o mechanizmie usługi przeczytać można tutaj.