
Rząd bierze na celownik osoby zarabiające na szybkim obrocie nieruchomościami. Problem w tym, że nowa, uszczelniona ulga mieszkaniowa uderzy też w zwykłych Polaków, którzy po prostu muszą zmienić adres częściej niż raz na trzy lata. Fiskus wprowadza karencję na przeprowadzki, a za pośpiech zapłacisz 19 proc. podatku.
Masz mieszkanie, sprzedajesz je z zyskiem, kupujesz większe i nie płacisz 19 proc. podatku dochodowego – tak w skrócie działa ulga mieszkaniowa. To jeden z ulubionych przepisów Polaków. W 2024 roku skorzystało z niego ponad 58 tysięcy osób, zostawiając w swoich portfelach łącznie 12 miliardów złotych.
Ale rząd mówi: dość. Od 1 stycznia 2027 roku zasady gry drastycznie się zmieniają. Oficjalny powód? Walka z fliperami, których nikt nie lubi za to, że podbijają ceny nieruchomości. Problem w tym, że nowe przepisy są jak sieć na grubą rybę, w którą mogą zaplątać się też płotki.
Ulga mieszkaniowa: co się zmienia? Abonament na przeprowadzkę
Do tej pory sprawa była prosta: sprzedajesz mieszkanie, kupujesz nowe (albo remontujesz) w ciągu 3 lat i jesteś czysty wobec fiskusa. Teraz rząd wprowadza coś na kształt karencji (okresu wyczekiwania).
Od 2027 roku z ulgi mieszkaniowej będziesz mógł skorzystać tylko raz na 3 lata. To ma być bat na fliperów, którzy obracają mieszkaniami kilka razy w roku. Teraz liczyć się będą własne potrzeby, a nie "cele". Zamiast szerokiej definicji "celów mieszkaniowych", wchodzą "własne potrzeby".
Co to znaczy? Jeśli masz już inne mieszkanie (albo spory udział w innym), to nowa ulga mieszkaniowa ci już nie przysługuje, chyba że wcześniej oddasz tamto mieszkanie rodzinie lub je sprzedasz. No i oczywiście możesz zapomnieć o uldze, jeśli kupujesz mieszkanie pod wynajem albo robisz remont "na handel".
Pułapka wsteczna – sprawdź, co robiłeś w 2024 roku
Eksperci ostrzegają przed tzw. pułapką czasową. Jeśli skorzystasz z ulgi teraz (w latach 2024–2026), to ten fakt zablokuje ci możliwość skorzystania z niej po 1 stycznia 2027 roku.
To trochę tak, jakby rząd powiedział: "raz ci odpuściliśmy, więc teraz poczekaj w kolejce, aż miną trzy lata". Nawet jeśli Twoja sytuacja życiowa nagle się zmieni.
Ulga mieszkaniowa. Dlaczego zwykły podatnik może mieć pod górkę?
Fliperzy to profesjonaliści – oni sobie poradzą, doliczą podatek do ceny albo znajdą inną furtkę. Najbardziej oberwać może Nowak lub Kowalska, których życie zmusi do szybkich zmian.
Zobacz także
Można wyobrazić sobie sytuację, gdy ktoś po sprzedaży jednego i kupnie drugiego mieszkania musi się przeprowadzić po raz kolejny, bo na przykład dostał świetną pracę w innym mieście. Albo kupił mieszkanie dla powiększającej się rodziny, ale zamiast jednego dziecka rodzą mu się trojaczki. To sytuacje oczywiście teoretyczne, ale jak najbardziej możliwe. I w kraju tak wielkim jak Polska z pewnością wielu osobom się to przydarzy.
Zakup mieszkania planuj z kalendarzem w ręku
Nowe przepisy ws. ulgi mieszkaniowej promują coś w rodzaju zasiedzenia. Jeśli kupujesz mieszkanie, musisz mieć pewność, że pożyjesz w nim co najmniej 3 lata, zanim pomyślisz o kolejnej uldze.
Dla fliperów to koniec łatwego rolowania gotówki bez podatku. Dla zwykłego człowieka? To kolejna komplikacja, która sprawia, że przy sprzedaży nieruchomości nie wystarczy już notariusz – trzeba będzie najpierw skonsultować się z doradcą podatkowym i sprawdzić kalendarz.
Rząd liczy na to, że dzięki tym zmianom (i kilku innym korektom w podatkach) wyciągnie z naszych kieszeni dodatkowe 7 miliardów złotych w ciągu dekady.
