
Tajemnicza postać na rowerze, kamienie rzucane w ochronę i płonące maszyny budowlane pod budową polskiej elektrowni atomowej. To bilans ostatnich 48 godzin w gminie Choczewo. Mieszkańcy Słajszewa boją się o swoje domy, a policja i przedstawiciele PEJ badają sprawę.
W miejscowości Słajszewo tuż obok miejsca planowanej budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej doszło do groźnego incydentu. W nocy z niedzieli na poniedziałek (12/13 kwietnia) ogień strawił sprzęt budowlany wykorzystywany przy pracach drogowych. Służby postawione w stan gotowości nie wykluczają najbardziej niepokojącego scenariusza.
Nocna akcja w Słajszewie
Z relacji portalu Choczewo24.info wynika, że to już nie jest tylko jeden pożar, ale prawdopodobnie seria ataków. W Słajszewie zaledwie 500 metrów od wjazdu na plac budowy drogi do elektrowni jądrowej (ul. Morska), spłonęło pięć specjalistycznych maszyn budowlanych: rozściełacz do asfaltu, koparka, ładowarka i dwa walce.. Sprzęt był wykorzystywany do budowy dróg w rejonie inwestycji strategicznej. Straty są gigantyczne – sam rozściełacz do asfaltu wart był kilkaset tysięcy złotych.
Portal donosi, że kulisy tych zdarzeń były dość dziwne i przerażające. W sobotę wieczorem nastąpił pożar przenośnej toalety i szpuli kabli (ok. 400 metrów od stanowiska ochrony). Świadkowie mówią o tajemniczym rowerzyście w kominiarce, który obrzucił kamieniami budkę ochroniarza, a chwilę później w pobliżu pojawił się ogień. Sprawca uciekł przed przyjazdem wsparcia.
Policja: "Nie wykluczamy udziału osób trzecich"
Sprawa budzi ogromne emocje ze względu na lokalizację pożaru. Jak przekazała asp. sztab. Anetta Potrykus z KPP w Wejherowie, na miejscu trwają intensywne działania. Kluczowa będzie opinia biegłego z zakresu pożarnictwa. Policja otwarcie przyznaje, że podpalenie jest jedną z badanych hipotez.
Zobacz także
Na ogrodzonym terenie, obok policji i biegłych, pojawili się przedstawiciele spółki Polskie Elektrownie Jądrowe (PEJ). Obecność inwestora na miejscu pożaru maszyn drogowych pokazuje, jak poważnie traktowany jest ten incydent.
Strach mieszkańców
Lokalna społeczność jest przerażona. Ludzie otwarcie mówią o sabotażu i boją się, że jeśli sprawca nie zostanie schwytany, ogień może przenieść się na ich prywatne posesje.
Ironią losu jest fakt, że zaledwie kilka dni temu w Wejherowie debatowano o nowoczesnym Centrum Zarządzania Kryzysowego w Choczewie. Mieszkańcy kwitują to krótko: bezpieczeństwo jest potrzebne "tu i teraz", a nie w planach na przyszłość.
