
Polska spółka Plaza Centers N.V. nadal traci na wartości. Co gorsza, wszystko dzieje się w mocno wzrostowym otoczeniu. Co się dzieje z tą firmą deweloperską, że jej akcje tanieją, gdy innych drożeją? Chodzi o sprawę sprzed dwóch dekad.
Korzenie obecnych problemów polskiego dewelopera, który buduje duże centra handlowo-rozrywkowe, sięgają 2006 roku. To wtedy podjęto decyzję, która do dziś odbija się czkawką zarządowi firmy.
Polski deweloper kontra Rumunia
Pod koniec 2006 r. Plaza Centers podpisało z Rumunią umowę o partnerstwie publiczno-prywatnym dotyczącą projektu Centrum Dâmbovița/Casa Radio. Chodziło o wybudowanie przez polską firmę centrum handlowo-rozrywkowego o powierzchni ponad 120 000 m2, hotelu z około 320 pokojami i hotelu z apartamentami. Inwestycję miało uzupełnić centrum konferencyjne i powierzchnie parkingowe.
Projektu nie udało się jednak zrealizować, a strona rumuńska zażądała od Plaza Centers odszkodowania: początkowo około 96 mln euro, a obecnie już około 2 mld euro (bez VAT i odsetek). Polska firma nie zgodziła się zapłacić tej kwoty, argumentując, że to władze Rumunii uniemożliwiły realizację inwestycji. Wskazała na "przeszkody regulacyjne i administracyjne" oraz naruszenie zobowiązań umownych.
Sprawa trafiła do Londyńskiego Sądu Arbitrażu Międzynarodowego (LCIA) i Międzynarodowego Centrum Rozstrzygania Sporów Inwestycyjnych (ICSID). To ostatnie już odpowiedziało. Jak pisaliśmy na InnPoland, oddaliło roszczenia polskiej spółki z powodu braku jurysdykcji.
"Spółka analizuje orzeczenie, w tym uzasadnienie i implikacje ustaleń Trybunału, ocenia swoje stanowisko i rozważa wszystkie dostępne opcje oraz dalsze kroki", przekazała w swoim komunikacie spółka.
Zobacz także
Kurs akcji Plaza Centers N.V. spada
Problem w tym, że i inwestorzy odpowiedzieli na to wszystko wyprzedażą. 15 kwietnia za jedną akcję firmy płaci się już tylko 1,62 zł – dla porównania pod koniec poprzedniego tygodnia było to 2,72 zł, czyli ponad 1 zł więcej!
Co może martwić najbardziej to fakt, że wszystko dzieje się w okresie, gdy GPW zielenieje.
"WIG20 wszedł w drugą godzinę sesji zwyżką o 0,6 procent, co przekłada się na położenie w rejonie 3660 pkt. Indeks kreśli nowy rekord hossy, co oznacza też zbliżenie się na około 40 punktów albo 1,1 procent od psychologicznej bariery 3700 pkt. Technicznie patrząc indeks kontynuuje ruch w ramach ostatniej fali wzrostowej, co oznacza powiększenie fali wzrostowej do blisko 17 procent", wskazywał dziś rano Adam Stańczak, analityk i komentator DM BOŚ.
Krótko potem indeks wybił nowy rekord na poziomie 3666 punktów.
Jeżeli sytuacja w geopolityce nie ulegnie pogorszeniu, możemy liczyć na dalsze wybicia. Rynki wyraźnie grają już pod scenariusz końca wojny na Bliskim Wschodzie.
