
Podczas gdy jedni śmieją się z elektryków, uczniowie z Przasnysza już uczą się obsługi maszyny przyszłości. Fendt e107 Vario to pierwszy całkowicie elektryczny ciągnik sprzedany w Polsce. To wydarzenie może całkowicie zmienić polską wieś.
Przasnysz właśnie stał się polskim poligonem doświadczalnym dla technologii, która w rolnictwie ma ogromny sens, choć faktycznie budzi u nas jeszcze sporo "tradycyjnego" oporu. Jak donosi (za pośrednictwem serwisu LinkedIn) Albert Długoszewski, wielki fan maszyn rolniczych, w Polsce sprzedano właśnie prawdopodobnie pierwszy całkowicie elektryczny ciągnik.
Czy elektryczny Fendt to początek rolniczej rewolucji?
Dostarczenie Fendta e107 Vario do Zespołu Szkół Powiatowych w Przasnyszu to może być tylko ciekawostka. Ale może też być początkiem dużych zmian. Jeśli chcemy, by rolnictwo było nowoczesne, musimy uczyć przyszłych rolników obsługi maszyn, które nie wymagają wymiany oleju co sezon, nie emitują spalin w szklarniach i – co najważniejsze – mogą być ładowane niemal "za darmo" z własnej fotowoltaiki.
Dlaczego rolnictwo pokocha prąd?
Traktory elektryczne to nie są zabawki. W pracach sadowniczych, komunalnych czy wewnątrz budynków inwentarskich, napęd elektryczny bije diesla na głowę. Olbrzymią jego zaletą jest wysoki moment obrotowy dostępny od razu. Przy ruszaniu z ciężkim ładunkiem to kluczowe.
Nie można nie wspomnieć o OZE. Nowoczesne gospodarstwa to często małe elektrownie. Ładowanie traktora prądem z własnego dachu to gigantyczna oszczędność i niezależność od cen na stacjach. Dochodzi do tego łatwość i precyzja obsługi. Łatwiej sterować autonomicznymi funkcjami ciągnika za pomocą silników elektrycznych niż skomplikowanej hydrauliki.
Zobacz także
Czołg na prąd? To nie żart, armie nad tym pracują
Bardzo często przeciwnicy elektryfikacji transportu mawiają, że auta elektryczne to pomyłka, bo taki napęd nie przydaje się w rolnictwie czy w armii. Oba te bastiony napędu spalinowego właśnie upadają. Rolnictwo powoli zaczyna się elektryfikować.
A i największe armie świata (z USA i Wielką Brytanią na czele) intensywnie pracują nad elektryfikacją sprzętu pancernego. Choć całkowicie elektryczny czołg (BEV) o wadze 60 ton to wciąż wyzwanie ze względu na masę akumulatorów, to napędy hybrydowe są już testowane.
Bo elektryczne czołgi i sprzęt pancerny mają sporo zalet. Silnik spalinowy generuje ogromne ilości ciepła, które w termowizji świeci się jak żarówka. Silnik elektryczny jest "zimny", co czyni go niemal niewidocznym dla wielu systemów naprowadzania.
Jest też cichy. Możliwość podjechania na pozycję w trybie elektrycznym daje ogromną przewagę taktyczną. Słychać tylko szum gąsienic, a nie ryk turbiny. Współczesne pole bitwy to drony, lasery i systemy łączności. Każdy pojazd musi mieć mnóstwo energii – akumulatory są do tego idealne. Tą energią łatwo się też dzielić z innymi urządzeniami.
W każdym razie: elektromobilność śmiało wchodzi w sektory, które do tej pory zarezerwowane były dla diesli. I być może zmieni ich przyszłość.
