
Podczas gdy wydłuża się spór o podpisanie umowy SAFE, nad którą wisi weto prezydenta Karola Nawrockiego, polski rząd rozmawia z przedstawicielami innych państw i pozostaje w kontakcie z Agencją Uzbrojenia. Cel? Zmienić rozporządzenie Unii Europejskiej, by Polska była w stanie dotrzymać terminów z krajową zbrojeniówką.
Terminu podpisania umowy w sprawie programu pożyczek na obronność SAFE nadal nie ma, a w marcu prezydent Karol Nawrocki deklarował, że jej nie podpisze i będzie wetował. We wtorkowym wydaniu "Rzeczpospolitej" pojawiła się informacja, że Polska jest na finale negocjacji z Komisją Europejską w sprawie pieniędzy z programu SAFE, w tym tych dotyczących zmian w kalendarzu. Na szali jest dotrzymanie terminów podanych w pierwotnym planie inwestycyjnym, który nie przewidywał, że wewnątrzkrajowa dyskusja może się ciągnąć tak długo.
Co dalej z umową SAFE w Polsce?
Brak podpisu na umowie z Komisją Europejską blokuje podpisywanie dalszych umów między Agencją Uzbrojenia a dostawcami takimi jak Polska Grupa Zbrojeniowa czy Grupa WB. A to duża część zakupów, samodzielnie realizowana (tzw. single procurement) przez Ministerstwo Obrony Narodowej (MON) wedle planu krajowego inwestycji ze środków SAFE.
Zgodnie z rozporządzeniem, umowy z rodzimą zbrojeniówką muszą być podpisane do końca maja. Oprócz tego owe umowy musi ocenić jeszcze Prokuratura Generalna, mająca dwa tygodnie na takie formalności. Dlatego przy widmie prezydenckiego weta trwają rozmowy z przedstawicielami innych państw, aby zdobyć więcej czasu dla polskiego przemysłu. Do przeforsowania zmiany w harmonogramie potrzebujemy poparcia innych krajów, a jak podaje dziennik potencjalnym kandydatem na sojusznika jest Rumunia, która jest w podobnej sytuacji.
Program SAFE przewiduje ponad 150 mld euro w nisko oprocentowanych pożyczkach dla firm zbrojeniowych. Wiceszef MON informował, że ze środków SAFE skorzystają m.in firmy: PIT-RADWAR, CENZIN, MESKO, Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 1 w Łodzi, Wojskowe Zakłady Elektroniczne w Zielonce, Fabryka Broni "Łucznik" w Radomiu, Huta Stalowa Wola, Zakłady Metalowe "Dezamet" oraz Zakłady Mechaniczne "Tarnów".
Zobacz także
Na co pójdą środki z SAFE?
Polska jest największym beneficjentem programu SAFE. Na rozwijanie naszego bezpieczeństwa możemy pozyskać ok. 43,7 mld euro na 139 zgłoszonych projektów. Środki z SAFE mają zostać wydane na potrzeby wojska, wsparcie Policji i Straży Granicznej oraz ochronę cyberprzestrzeni, a 36 proc. z tej sumy ma trafić na satelity, kosmos, cybernetykę, drony i techniki antydronowe.
Ten duży poziom biurokracji, stanowiący przeszkodę przy wydłużonych negocjacjach, to zabezpieczenie antykorupcyjne i gwarancja, że środki trafią tam, gdzie powinny. Wedle premiera Donalda Tuska, SAFE to program na wskroś polski.
"SAFE od początku do końca został zaprojektowany w Polsce. To była nasza inicjatywa, idea i presja. Przekonywaliśmy partnerów – a nie było to łatwe zadanie – że UE musi radykalnie zwiększyć obronę swoich państw i wygenerować gigantyczne środki na dozbrojenie unijnych armii. SAFE służy więc polskiej suwerenności. To my powiedzieliśmy w Brukseli, jak ma wyglądać ten projekt, a nie oni nam" – mówił w lutym Donald Tusk, cytowany przez stronę rządową.
Źródło: Rzeczpospolita, gov.pl
