
Jeszcze niedawno Polska była odbiorcą danych z kosmosu. Teraz coraz częściej zmienia się to. Polska firma przygotowuje się do wysłania własnego satelity w kosmos. Takiego, który pozwoli obserwować Ziemię w nowoczesny i znacznie dokładniejszy sposób.
Na początku maja na orbitę okołoziemską ma trafić EYCORE-1, czyli pierwszy satelita polskiej spółki Eycore wyposażony w zaawansowany radar SAR. To moment, który dla branży technologicznej może równie doniosłe znaczenie podobne co uruchomienie pierwszych polskich serwerów internetowych czy wejście Polski do Unii Europejskiej. Zaczynamy grać w innej lidze.
Projekt powstał dzięki doświadczeniu zdobytemu w sektorze obronnym, współpracy z europejskimi partnerami i rosnącemu wsparciu dla branży kosmicznej w Polsce.
EYCORE-1 leci na orbitę. Polski satelita SAR działa w każdych warunkach
EYCORE-1 to nie jest zwykły satelita robiący zdjęcia z góry. Jego sercem jest radar z syntetyczną aperturą, czyli technologia SAR. Brzmi jak coś skomplikowanego, ale działa prosto. Potrafi "patrzeć" na Ziemię niezależnie od pogody, chmur, a nawet pory dnia. Klasyczne satelity optyczne są bardziej jak aparat w telefonie, który potrzebuje światła. SAR działa bardziej jak skaner, który widzi nawet w trudnych warunkach.
Taki satelita może monitorować ruch statków, obserwować zmiany na granicach, wykrywać skutki powodzi czy analizować stan infrastruktury. To narzędzie wykorzystywane przez wojsko, służby, ale też firmy i instytucje cywilne. I właśnie na tym polega przełom, bo od teraz Polska będzie dostawcą takich technologii.
EYECORE-1 to satelita nowej generacji. Od technologii wojskowej do kosmicznego biznesu
Za projektem stoi Eycore, czyli firma, która wyrosła na doświadczeniach związanych z systemami radarowymi i technologią obronną. Jej korzenie sięgają spółki Advanced Protection Systems, znanej z systemów antydronowych. To trochę jak przeniesienie wiedzy z pola walki prosto na orbitę.
Ambicje firmy wykraczają jednak daleko poza wojsko. Eycore chce "zdemokratyzować" dostęp do technologii SAR, czyli sprawić, by była tańsza i szerzej dostępna. To oznacza nowe usługi dla biznesu czy nauki. Polska zaczyna budować własny ekosystem technologii kosmicznych, zamiast tylko korzystać z zagranicznych rozwiązań.
Zobacz także
Polski EYECORE-1 to kosmiczny przełom. Za nim idą realne zyski dla gospodarki
Start EYCORE-1 to nie tylko prestiżowe wydarzenie. To także konkretne pieniądze i rozwój gospodarczy. Rynek technologii kosmicznych rośnie w szybkim tempie, a systemy SAR są jednym z jego najbardziej dynamicznych segmentów. Firmy i państwa inwestują miliardy, bo dane z orbity stają się równie cenne jak ropa czy gaz.
Eycore planuje budowę nowoczesnego centrum produkcyjnego wartego około 50 milionów złotych. Ma ono powstać w ramach tzw. Zielonego Okręgu Przemysłowego "Kaszubia". To oznacza nowe miejsca pracy, rozwój kompetencji i większą niezależność technologiczną kraju. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Polska może stać się jednym z ważniejszych graczy w europejskim sektorze kosmicznym.
