
Czy czujecie to w powietrzu? To nie tylko zapach wiosny, ale – jeśli wierzyć najnowszym prognozom – zapach nieco tańszego życia. Po tygodniach nerwowego zerkania na paragony i pylony na stacjach, mamy dla was wiadomość, która brzmi jak kojąca melodia: inflacja znów odpuszcza.
AKTUALIZACJA: Według tzw. szybkiego szacunku Głównego Urzędu Statystycznego, ceny towarów i usług konsumpcyjnych w kwietniu 2026 r. wzrosły rdr o 3,2 proc., a w porównaniu z ub. miesiącem wzrosły o 0,6 proc.
Ostatnie miesiące przyniosły nam pewną huśtawkę nastrojów, ale najnowsze dane i prognozy: inflacja nie wymyka się spod kontroli. Zamiast zapowiadanego przez pesymistów powrotu do dwucyfrowych wzrostów, mamy do czynienia z kosmetycznymi korektami, które potwierdzają, że ceny weszły w fazę stabilizacji.
Stabilizacja inflacji pod progiem 3 proc. Portfele czekają na ruch w sprawie kredytów
Pamiętajmy też o tym, że ostatnie wahania rzędu ułamków procenta to nie jest żadna "galopująca drożyzna", a raczej rynkowy szum, który przyzwyczaił nas do pewnej nerwowości. Najnowsze prognozy sugerują, że najgorsze obawy o powrót wysokiej inflacji były przedwczesne, choć dla przeciętnego Polaka to nie cena masła, a wysokość raty kredytu pozostaje głównym punktem stresu.
Zgodnie z analizą Kamila Pastora z PKO BP, wskaźnik inflacji CPI w kwietniu ma wynieść 2,9 proc. w ujęciu rocznym. Oznacza to minimalne obniżenie względem marcowego poziomu 3,0 proc. Ta zmiana o 0,1 punktu procentowego pokazuje przede wszystkim, że trend wzrostowy wyhamował, co dla gospodarki jest sygnałem uspokajającym.
Co trzyma ceny w ryzach? Dwaj wybawcy: talerz i bak
Co sprawia, że w naszych portfelach zostanie parę złotych więcej? Odpowiedź znajdziecie w dwóch miejscach, które odwiedzacie najczęściej: w sklepie spożywczym i na stacji benzynowej.
Trend spadkowy cen jedzenia trwa w najlepsze. To, co jeszcze rok temu wydawało się luksusem, powoli wraca do normalnych cen. Mimo burz na arenie międzynarodowej, na polskich stacjach odnotowano spadki cen benzyny i diesla względem marca. Jest to efekt m.in. programu CPN, który wprowadził ceny maksymalne oraz obniżki podatków.
Zobacz także
– Do spadku przyczynią się głównie ceny żywności oraz paliwa, co jest zasługą m.in. programu CPN, czyli obniżki podatków oraz wprowadzenia cen maksymalnych – wyjaśnia Kamil Pastor z PKO BP.
Dla wielu z nas to dobra wiadomość, choć realną ulgę blokuje fakt, że przy stabilnej inflacji bazowej na poziomie ok. 2,7 proc., stopy procentowe (a co za tym idzie – raty kredytów) pozostają na wysokim poziomie.
Rynek pracy hamuje presję płacową
Stabilizacja cen wynika również z trudniejszej sytuacji na rynku pracy. Jak zauważa ekonomista PKO BP, rynek ten znajduje się w stagnacji, co ogranicza możliwości negocjacyjne pracowników. Firmy, widząc słabszą presję na podwyżki płac i tempo wzrostu gospodarczego zbliżone do potencjalnego, mają mniejsze pole do dalszego podnoszenia cen swoich produktów.
Mimo wszystko: prognozy banku PKO BP nie pozostawiają złudzeń: czas gwałtownych skoków cen minął. Stabilna inflacja bazowa i tańszy transport pozwalają z optymizmem patrzeć na domowe budżety, choć wyzwaniem pozostają wysokie koszty finansowania.
