
Powiat szczecinecki może być pierwszym samorządem w Polsce, który będzie miał własnego robota humanoidalnego. Starosta zabezpieczył już pieniądze i szykuje się do pionierskiego w skali kraju zakupu. Czy za parę miesięcy zostaniemy zalani komunikatami z urzędów miast o tym, że wzmacniają kadrę o robota? A może starosta ze Szczecinka za wcześnie wychodzi przed szereg?
Szczecinek. 220 tysięcy złotych na robota
Pomysł szczecineckiego starosty wydaje się być pierwszą taką inicjatywą w Polsce. Krzysztof Lis poinformował o nim w ostatnim wywiadzie dla TV Zachód. Jak czytamy w serwisie iSzczecinek, koszt zakupu humanoidalnego robota to około 220 tysięcy złotych. Miałby on zostać przekazany Zespołowi Szkół Technicznych w Szczecinku. Ale starosta nie wyklucza, że mógłby on też pełnić co jakiś czas inne funkcje, na przykład w starostwie.
– Wszystko zależy od oprogramowania. Chcielibyśmy, aby było ono jak najszersze. Można sobie wyobrazić sytuację, w której mieszkaniec wchodzi do starostwa, a robot go wita i odpowiada, gdzie załatwić daną sprawę – mówi cytowany przez iSzczecinek starosta Krzysztof Lis.
Starosta dodaje, że przetarg ma zostać ogłoszony lada dzień, bo czasu na dopięcie transakcji jest niewiele, robot musi zostać zakupiony do 30 czerwca. Lis liczy na "efekt wow" i na to, że będzie to wisienka na torcie wielu inwestycji dokonanych ostatni w szczecineckim ZST.
Zobacz także
W Bydgoszczy już próbowano z robotem
Co ciekawe, w położonej niedaleko Szczecinka Bydgoszczy były już parę miesięcy temu zakusy na to, by zakupić roboty humanoidalne na cel publiczny. W tym wypadku chodziło o projekt z Krajowego Planu Odbudowy, zakładający doposażenie Kujawsko-Pomorskiego Centrum Edukacji Nauczycieli. Jednak, jak czytamy w Gazecie Pomorskiej, pomysł upadł na etapie procedury przetargowej, z uwagi na to, że oferta jaka wpłynęła była niekompletna, a czas na rozliczenie projektu z KPO już minął.
Zatem Szczecinek, jeśli powiedzie mu się przetarg, ma okazję do tego, żeby wyjść przed szereg i przetrzeć szlak innym samorządom, które mogą mieć chrapkę na swojego humanoidalnego robota. Pojawił się na nie swoisty boom głównie za sprawą Edwarda Warchockiego, robota-influencera, który pojawił się już między innymi w Sejmie, a światową sławę zyskał goniąc dziki na ulicach jednego z polskich miast.
A że samorządowcy lubią pójść za trendami, to w Szczecinku uznali, że starostwo mogłoby mieć własnego Edka, nazwać go po swojemu i narobić wokół tego sporo pozytywnego fermentu.
220 tysięcy złotych to jednak niemałe pieniądze i z pewnością padną pytania o zasadność takiego wydatku, zwłaszcza że humanoidalne roboty wciąż nie są na tyle zaawansowane, by faktycznie móc realnie usprawnić pracę instytucji publicznych. Nie jest więc wykluczone, że starosta Lis po prostu wyda publiczne pieniądze na kosztowną szkolną maskotkę.
