Dziewczynka siedzi na materacu przy małym, przenośnym grzejniczku, ubrana w kurtkę i czapkę. W tle rozmazany pokój. Obok pieniądze w czerwonym kółku.
Rząd wypłaci nawet 3500 zł od 1 lipca. Zimowe koło ratunkowe dla wielu rodzin Fot. Dmytro Ihoshyn/Pixel-Shot/shutterstock Montaż: INNPoland.pl

Zima jeszcze daleko, ale czy wiesz, ile rodzin znów będzie sprawdzać i bać się rachunków za ogrzewanie w tym roku? Rząd właśnie przywraca bon ciepłowniczy, a od 1 lipca ruszy nabór wniosków o dopłaty. Dla wielu osób te pieniądze mogą stać się ostatnią deską ratunku, zanim sezon grzewczy znowu zacznie pożerać domowe budżety.

REKLAMA

Rosnące rachunki za ogrzewanie od miesięcy budzą niepokój wśród mieszkańców bloków i osiedli podłączonych do sieci ciepłowniczych. Teraz rząd potwierdził, że w 2026 roku wraca bon ciepłowniczy. Wsparcie może wynieść od 1000 do nawet 3500 zł na gospodarstwo domowe. Wnioski będzie można składać od 1 lipca do 31 sierpnia 2026 roku. Wypłaty środków mają ruszyć w IV kwartale. Kluczowe znaczenie mają dochody oraz cena ciepła dostarczanego do budynku. Dla wielu rodzin to jedna z najważniejszych dopłat przed kolejnym sezonem grzewczym.

Nawet 3500 zł dopłaty do ogrzewania. Rząd wyjaśnia, kto dostanie bon ciepłowniczy

Bon ciepłowniczy skierowano do osób korzystających z ciepła systemowego, czyli ogrzewania dostarczanego przez miejskie lub osiedlowe sieci ciepłownicze. Program obejmuje głównie mieszkańców bloków i wspólnot mieszkaniowych. Nie chodzi jednak wyłącznie o sam fakt podłączenia do sieci. Liczy się także wysokość rachunków za ciepło oraz dochody gospodarstwa domowego.

W przypadku gospodarstwa jednoosobowego miesięczny dochód nie może przekroczyć 3272,69 zł netto. Dla rodzin wieloosobowych limit wynosi 2454,52 zł na osobę. Nawet po przekroczeniu progu część osób nadal może otrzymać świadczenie dzięki zasadzie "złotówka za złotówkę". Wysokość bonu zależy od ceny ciepła netto. Przy stawkach powyżej 230 zł za GJ można dostać maksymalnie 3500 zł. Niższe progi oznaczają dopłaty w wysokości 1000 lub 2000 zł.

Wnioski o bon ciepłowniczy ruszają od 1 lipca. Kluczowy dokument zadecyduje o pieniądzach

Nabór wniosków rozpocznie się 1 lipca i potrwa do końca sierpnia. Dokumenty będzie można złożyć osobiście w urzędzie gminy lub miasta, przez ePUAP, aplikację mObywatel, pocztą albo online przez gov.pl. Wielu ludzi może jednak odbić się od jednego ważnego wymogu, o którym łatwo zapomnieć.

Do wniosku trzeba dołączyć specjalne zaświadczenie od spółdzielni, wspólnoty mieszkaniowej albo zarządcy budynku. Dokument ma potwierdzać wysokość ceny ciepła netto oraz fakt korzystania z ciepła systemowego. Bez tego urząd nie przyzna świadczenia. Zarządca ma do 7 dni na wydanie zaświadczenia, dlatego część ekspertów radzi, by nie zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę. Szczególnie że dla jednego adresu może zostać wypłacony tylko jeden bon.

Rząd szykuje kolejne dopłaty do ogrzewania. Bon ciepłowniczy ma zatrzymać zimowy szok

Bon ciepłowniczy nie wraca bez powodu. Po zakończeniu części mechanizmów zamrażających ceny energii coraz więcej mieszkańców obawia się zimowych rachunków. Szczególnie mocno odczuwają to osoby mieszkające w starszych blokach, gdzie koszty ogrzewania regularnie rosną szybciej niż ich wynagrodzenia.

Rząd próbuje podobno ograniczyć skutki tych podwyżek. Ekonomiści zwracają uwagę, że zainteresowanie dopłatami może być ogromne. W wielu miastach ceny ciepła już przekraczają poziomy kwalifikujące do najwyższego wsparcia. Dla części rodzin bon może okazać się realnym ratunkiem przed kolejną zimą. Zwłaszcza że rachunki za ogrzewanie coraz częściej przypominają tykającą bombę podpiętą do domowego budżetu.