
Podczas gdy Zbigniew Ziobro walczy o polityczne przetrwanie i unika prokuratury, to jego żona trzyma klucze do sejfu. Dzięki milionom zarobionym w Link4 i lukratywnej posadzie w Brukseli Patrycja Kotecka-Ziobro zbudowała finansową fortecę, której polski wymiar sprawiedliwości na razie nie potrafi zdobyć.
Zbigniew Ziobro ma zablokowane konta i zajęte nieruchomości, ale śpi spokojnie – za wszystko płaci żona. Rozdzielność majątkowa i sprytna ewakuacja do struktur unijnych sprawiły, że rodzina byłego ministra sprawiedliwości zachowała płynność finansową mimo potężnych turbulencji w kraju.
Strategiczna rozdzielność: forteca intercyzy
Im dłużej trwa tragikomedia pod tytułem "Ziobro ucieka przed wymiarem sprawiedliwości", tym bardziej oczy opinii publicznej kierują się na jego żonę. Ziobro może i jest (był?) sprawnym politykiem, ale w kwestiach organizacyjnych bez Koteckiej by sobie raczej nie poradził. Powoli staje się jasne, że podczas gdy Zbigniew Ziobro budował swój kapitał polityczny na froncie walki z "układem", Patrycja Kotecka-Ziobro po cichu budowała realny kapitał finansowy, stając się – jak twierdzą wtajemniczeni – nie tylko strategiem wizerunkowym, ale przede wszystkim "dyrektorem finansowym" tego duetu.
Ziobro dziś ma zablokowane rachunki, zajęte nieruchomości, pieniędzy z Sejmu praktycznie nie dostaje. Z nieoficjalnych informacji wynika jednak, że przed zabezpieczeniem majątku, Ziobro wyczyścił konta. Zgodnie z oświadczeniem majątkowym sprzed ponad roku, miał nieco ponad 467 tysięcy złotych oszczędności. Na jakiś czas życia na obczyźnie wystarczy. A jeśli doliczyć to, co ma jego małżonka, powinien dać sobie radę całkiem długo.
Małżeństwo Ziobrów posiada rozdzielność majątkową. Z punktu widzenia strategii biznesowej to ruch mistrzowski. W razie kłopotów prawnych jednego z małżonków (co w przypadku polityka o tak silnej polaryzacji jest zawsze ryzykiem), majątek drugiego pozostaje nietykalny.
Zbigniew Ziobro jako polityk musi (musiał...) składać oświadczenia majątkowe. Patrycja Kotecka-Ziobro – jako osoba prywatna lub pracownik instytucji – nie ma takiego obowiązku. Dzięki temu rzeczywista skala ich rodzinnego bogactwa pozostaje w sferze domysłów.
Złote lata w Link4
Kluczem do zrozumienia obecnej płynności finansowej Koteckiej są lata 2016–2023, kiedy pełniła funkcję dyrektora marketingu (a później członka zarządu) w ubezpieczeniowym gigancie Link4 (należącym do kontrolowanego wtedy przez państwo PZU).
Według raportów medialnych i analiz wynagrodzeń w spółkach Skarbu Państwa, Kotecka mogła zarabiać tam średnio od 800 tys. do ponad 1 mln zł rocznie (wliczając premie).
Przez 7 lat pracy w zarządzie i dyrekcji, jej łączne zarobki netto mogły oscylować w granicach 5–6 milionów złotych. Ziobro bez Koteckiej byłby dziś w tragicznej sytuacji materialnej: ona jest silnikiem, który pozwala tej maszynie wciąż jechać, nawet jeśli kół ubywa z każdym miesiącem śledztwa. To właśnie ta poduszka finansowa pozwala jej dzisiaj na finansową niezależność i finansowanie kosztownych terapii męża. Ale i dziś ma imponujące dochody.
Brukselskie gniazdko: Parlament Europejski
Po zmianie władzy w Polsce Kotecka sprawnie przeniosła swoje operacje do struktur europejskich. Obecnie pracuje jako akredytowana asystentka parlamentarna (AAP) europosłów Suwerennej Polski, w tym Patryka Jakiego i Jacka Ozdoby. Z punktu widzenia finansowego, jest to jedna z najlepiej płatnych bezpiecznych przystani dla politycznych strategów.
Podstawowe wynagrodzenie asystenta wynosi od 5 do 9 tysięcy euro. Do tego dochodzą poważne benefity. Zalicza się do nich dieta za pracę w Brukseli lub Strasburgu, kilkanaście procent dodatku za pracę poza krajem pochodzenia, ubezpieczenia i zwroty kosztów podróży.
Na dodatek praca w PE daje pewien rodzaj ochrony prawnej w zakresie wykonywanych obowiązków. To utrudnia polskim śledczym bezpośrednie działania w Brukseli.
Realne miesięczne wpływy Koteckiej w PE mogą wynosić od 35 do 50 tysięcy złotych, co pozwala jej na swobodne życie w Budapeszcie czy Brukseli bez naruszania oszczędności z czasów Link4.
Zobacz także
Tu Budapeszt, tam Stany
Wedle ostatnich informacji, Ziobro ma przebywać w USA. Z kolei jego małżonka miała pozostać z dziećmi w Budapeszcie. Z finansowego punktu widzenia ma to sens.
Węgry są relatywnie tanim miejscem do życia dla osoby zarabiającej w euro. Nie wiadomo, czy Ziobro w USA jakoś zarabia, ale na skromne życie finansowane przez żonę powinno mu starczyć.
Chociaż czy skromne? Nie wiadomo, jaki jest stan zdrowia Ziobry, choć skoro jeździ po świecie jak paczka z Amazona, to formę musi mieć.
No i pamiętajmy, że życie w ukryciu lub na przedłużonym leczeniu w USA to nie tylko hotele i lekarze. To także koszty prywatnej ochrony, bezpiecznej łączności i doradców prawnych specjalizujących się w prawie międzynarodowym i ekstradycji. Te wydatki mogą palić oszczędności Ziobry znacznie szybciej niż standardowe życie na Węgrzech.
Strategia długoterminowa
W kuluarach mówi się, że Kotecka zarządza majątkiem nie jak "żona przy mężu", ale jak fundusz inwestycyjny. Nigdy nie musiała składać oświadczeń majątkowych, więc jej sytuacja finansowa pozostaje jedynie w sferze domysłów.
Media wielokrotnie donosiły o inwestycjach rodziny w grunty i domy (m.in. na południu Polski), które stanowią "twardą" bazę majątkową. Z kolei praca w PE zapewnia jej nie tylko pieniądze, ale i immunitet funkcjonalny oraz szerokie kontakty międzynarodowe, co jest bezcenne w przypadku ewentualnych postępowań prokuratorskich w kraju.
Patrycja Kotecka-Ziobro to finansowy fundament tego związku. Dzięki rozdzielności majątkowej i wysokim zarobkom w sektorze ubezpieczeniowym, a obecnie w strukturach UE, stworzyła system odporny na polityczne turbulencje.
Jest dziś w stanie samodzielnie utrzymać rodzinę i sfinansować wojaże małżonka, pozostając jednocześnie poza bezpośrednim zasięgiem polskiego fiskusa i komisji śledczych badających majątki polityków.
Co grozi Ziobrom?
Zagrożeniem dla niej jest ewentualne zainteresowanie prokuratury: miała się bezpośrednio angażować w polityczne sprawy męża i nie wiadomo, czy nie maczała palców w aferze z Funduszem Sprawiedliwości. Nawet jeśli tak było, to dowody będzie trudno znaleźć.
Z drugiej strony ucieczki Ziobry przed śledczymi muszą z pewnością sporo kosztować. Rozpięty nad nią polityczny parasol ochronny kiedyś się zamknie. Co wtedy?
Wyprzedawanie i tracenie majątku na ochronę męża może stać się poważnym obciążeniem, które skończyć się może jedynie w przypadku skutecznego aresztowania i ewentualnego skazania Ziobry.
Bo wtedy koszty zakwaterowania i wyżywienia stypendysty zakładu karnego poniesie państwo.
