
Czy artyści, którzy tracą płynność finansową, powinni dostawać pomoc od państwa? Rząd uruchomił jedną z najbardziej kontrowersyjnych dyskusji ostatnich miesięcy. Ministerstwo Kultury chce dopłacać twórcom do składek ZUS, a ich dochody mają być monitorowane przez skarbówkę. Cały program obejmuje setki milionów złotych i pytania, kto naprawdę za to zapłaci.
Polski rząd szykuje nowy system wsparcia dla artystów z nieregularnymi dochodami. Ministra kultury Marta Cienkowska tłumaczy, że chodzi o twórców, którzy przez brak ciągłości zleceń tracą dostęp do ubezpieczenia zdrowotnego i świadczeń społecznych. Państwo nie będzie przelewać pieniędzy bezpośrednio na konto artysty. Dopłaty mają trafiać prosto do ZUS i wyrównywać brakujące składki. System ma sprawić, że od 2027 roku wszyscy staniemy się mecenesami sztuki. Według szacunków zmiana prawa ma kosztować od 320 do 380 mln zł rocznie.
Polska ma płacić ZUS za artystów. Skarbówka ma sprawdzać ich dochody
Ministra kultury nie ukrywa, że nowe rozwiązanie będzie ściśle kontrolowane.
– Ustaliliśmy z Krajową Administracją Skarbową, że będziemy monitorować przychody twórców. System nie przewiduje wpłat na konto artysty, tylko dopłaty bezpośrednio do składek ZUS, żeby wyrównać różnicę, której brakuje w składce na dany miesiąc – powiedziała Marta Cienkowska w wywiadzie dla Interia Biznes.
Resort zapowiada analizę dochodów artystów z działalności gospodarczej oraz tantiem. Jak podkreśla rząd, wsparcie ma trafiać wyłącznie do osób bez stabilnych wpływów.
– Rozwiązanie, które proponujemy, jest dla tych osób, którym aktualnie coś źle poszło. I tylko dla nich – tłumaczy ministra.
Państwo ma dopłacać wyłącznie brakującą część składki ZUS. Jeśli artysta dostanie nowe zlecenie lub umowę ze składkami, pomoc państwa automatycznie wygaśnie.
Zobacz także
Ministerstwo Kultury chce ratować artystów. Bez składek ZUS zostają poza systemem
Resort kultury przekonuje, że problem jest poważniejszy, niż wielu osobom się wydaje. Wystarczą dwa miesiące bez opłaconego ZUS-u, by twórca stracił dostęp do publicznej ochrony zdrowia.
– Artyści nie mogą wypadać z systemu ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych, bo wtedy nie mogą pójść do lekarza – powiedziała Cienkowska.
Ministra wskazuje też inne konsekwencje nieciągłości składek artystów.
– Nie mogą wziąć leków refundowanych, artystki nie mogą pójść na urlop macierzyński – zaznaczyła.
Według resortu nowe przepisy mają zamknąć lukę, która od lat dotyka ludzi pracujących projektowo. Ministerstwo liczy również, że system ograniczy szarą strefę.
– 15 proc. naszych artystów działa i zarabia na czarnym rynku bez żadnej umowy – dodała szefowa MKiDN.
Dopłaty dla artystów podzieliły Polaków. Internet wrze po pomyśle Ministerstwa Kultury
Pomysł błyskawicznie wywołał lawinę komentarzy w social mediach. Część internautów uważa, że twórcy powinni mieć takie samo zabezpieczenie jak osoby pracujące na etatach. Inni pytają, dlaczego państwo nie pomaga w podobny sposób małym przedsiębiorcom czy samozatrudnionym.
Największe emocje budzi jednak sam koszt programu. Resort szacuje, że system może objąć nawet 21 tys. osób. W sieci pojawiają się pytania, kto zdecyduje, który artysta zasługuje na wsparcie i według jakich kryteriów będzie oceniany poziom pracy artystycznej. Temat dopłat do ZUS dla artystów dopiero się rozkręca i może stać się jednym z najgorętszych sporów najbliższych miesięcy.
