
Unijne pożyczki na zbrojenia w ramach programu SAFE drożeją przez rynkowe zawirowania, ale dla Polski to wciąż świetny interes. Rząd ruszył w pościg za czasem – ma mało czasu na podpisanie kluczowych umów z rodzimym sektorem obronnym. Stawką są gigantyczne miliardy, na które po cichu liczy m.in. PGZ.
Polska wchodzi w kluczową fazę programu pożyczkowego SAFE, dzięki któremu sfinansuje zakupy dla armii. Obiecywane oprocentowanie okazało się jednak nieco wyższe, niż pierwotnie zakładano. Mimo to plan wciąż pozostaje dla nas o wiele bardziej opłacalny niż samodzielne zaciąganie pożyczek na komercyjnym rynku. Rząd musi jednak działać sprawnie, by w pełni wykorzystać unijne przepisy.
Wyścig z czasem po podpisaniu umowy z Brukselą
Jak donosi "Puls Biznesu", od 8 maja, kiedy to Polska podpisała pożyczkę SAFE, trwa wyścig z czasem. Rada Ministrów dąży do podpisania 40 umów z krajowymi przedsiębiorstwami z branży zbrojeniowej do końca maja 2026 roku. Ten pośpiech wynika z faktu, że tylko do końca tego miesiąca Polskę omija kluczowy wymóg programu, nakazujący realizację zakupów sprzętu wojskowego w konsorcjum z innym państwem Unii Europejskiej.
Stawką tych negocjacji są gigantyczne pieniądze – sama PGZ liczy na 100 mld zł z programu SAFE, bo taka kasa rzadko trafia się dwa razy. Od tego, jak sprawnie rząd zdąży zawrzeć kontrakty, zależy, czy te środki realnie zostaną przekute w nowoczesny sprzęt dla armii i w rozbudowę krajowych mocy produkcyjnych.
Zobacz także
Oprocentowanie wyższe od pierwotnych szacunków
Ostateczny koszt pożyczki zależy bezpośrednio od tego, po jakiej cenie Komisja Europejska zdobywa kapitał na rynkach. Kiedy toczyły się intensywne polityczne spory wokół SAFE, resort finansów szacował oprocentowanie na poziomie około 3,17 proc. Te symulacje bazowały jednak na kosztach, jakie Bruksela ponosiła jeszcze w pierwszej połowie 2025 roku. Sytuacja uległa zmianie wraz z kwietniową publikacją nowego raportu KE – z powodu ogólnych, rynkowych zawirowań średnie koszty finansowania dla całej UE podskoczyły do 3,32 proc.
Wszystko rozstrzygnie się jesienią, kiedy Bruksela przedstawi kolejne cykliczne podsumowanie – unijne raporty tego typu ukazują się bowiem co 6 miesięcy. Dotychczasowe prognozy sugerują, że stawka może przebić obecne 3,32 proc. Wynika to z faktu, że przy kolejnych emisjach euroobligacji i krótkoterminowych papierów dłużnych Komisja Europejska musi oferować inwestorom coraz wyższe rentowności.
SAFE wciąż tańsze niż samodzielne finansowanie na rynku długu
Niemniej jednak, jak podaje "Puls Biznesu", nawet przy dalszym wzroście kosztów obsługi program SAFE wciąż pozostanie dla naszego kraju znacznie tańszą i bardziej opłacalną alternatywą niż samodzielne poszukiwanie kapitału i finansowanie się Polski bezpośrednio na rynku długu.
To zgodne z opinią ekspertów – jak zauważył dr hab. Tomasz Pawłuszko w wywiadzie o SAFE, pożyczka w ramach unijnego programu jest tańsza niż zadłużanie się w ramach budżetu państwa, a długi okres spłaty i niskie oprocentowanie stanowią o jej realnej atrakcyjności.
