
Właśnie w życie weszło unijne rozporządzenie regulujące zasady najmu krótkoterminowego. To koniec wolnej amerykanki w wykonaniu szarej strefy, która w Polsce wciąż stanowi istotną część rynku. Problem w tym, że Polska nie zdążyła dostosować swojego prawa do nowych reguł narzuconych przez Brukselę. I wiele zmian na lepsze przez najbliższe miesiące pozostanie w prawnym zawieszeniu.
Nowe unijne przepisy przede wszystkim nakazują obowiązek rejestracji dla bezwzględnie każdego podmiotu udostępniającego nieruchomość na najem krótkoterminowy.
Obowiązkowa rejestracja uderzeniem w szarą strefę
Dzięki temu po pierwsze będziemy mieli dokładną wiedzę co do tego ile takich lokali w danym mieście/regionie/dzielnicy pełni taką funkcję (dziś szarą strefę szacuje się na około 1/3 rynku). Po drugie każda osoba chcąca wprowadzić się do mieszkania w wybranym przez siebie budynku będzie mogła sprawdzić, czy aby na pewno za ścianą nie będzie rotacyjnych, często głośnych bądź nie trzymających porządku sąsiadów.
Za brak wpisu nieruchomości do rejestru grozić może kara w wysokości do 50 tysięcy złotych. Problem w tym, że mimo że rozporządzenie wchodzi w życie dzisiaj, 20 maja, to w Polsce będzie to na razie przepis martwy. A to dlatego, że polski Sejm nie przyjął jeszcze odpowiedniej ustawy, dostosowującej nasze prawo do nowych zasad.
Pracujący nad ustawą wiceminister sportu i turystyki Ireneusz Raś przekonuje, że do października wszystko będzie działać, jak powinno. O ile oczywiście koalicja rządząca nie pokłóci się o kształt ustawy, a prezydent Nawrocki jej nie zawetuje.
Polskie regulacje rynku Airbnb będą szersze
Rządzący chcą bowiem nie tylko wprowadzić w Polsce wymagany przez Unię Europejską rejestr wszystkich lokali przeznaczonych na najem krótkoterminowy, co będzie wiązać się z nadaniem każdemu z nich specjalnego numeru ewidencyjnego. Przygotowywana ustawa ma też dać nowe uprawnienia samorządom, wśród których jest możliwość wyznaczania stref ograniczających najem krótkoterminowy. Ma ona też polepszyć sytuację sąsiadów lokali należących do branży Airbnb poprzez możliwość zgłaszania wniosków o ich kontrole.
Tyle, jeśli chodzi o projekt rządowy, który jednak ma w Sejmie konkurenta. Chodzi o projekt Polski 2050, który poszerza prawne możliwości przeciwdziałania uciążliwym krótkoterminowym sąsiadom. Budzącym opór wewnątrz koalicji rozwiązaniem jest konieczność uzyskania zgody wspólnoty mieszkaniowej na prowadzenie takiego najmu w swoim budynku.
Zobacz także
To bardzo korzystny pomysł z perspektywy zwykłego człowieka, ale – zdaniem jego przeciwników wewnątrz obozu rządzącego – zdewastowałby on rynek Airbnb w Polsce, który w jakiejś uregulowanej formie powinien funkcjonować, bo jest tańszą i często wygodniejszą alternatywą dla hoteli.
Stan zawieszenia prawnego
Zaczynamy więc stan zawieszenia, który – jak wiemy z autopsji – lubi potrwać dłużej niż zakładano. Zwłaszcza jeśli negocjacje co do kształtu przepisów będą się przeciągać. Tymczasem niektóre samorządy nie chcą już czekać i, tak jak Sopot, wprowadzają z dniem 20 maja możliwość dopisania się do gminnego rejestru również osobom fizycznym wynajmującym lokale na doby (do tej pory taki obowiązek na podstawie ustawy o działalności hotelowej ciążył jedynie na przedsiębiorcach).
Problem w tym, że miasto może jedynie o taki wpis grzecznie poprosić i, dopóki nie zostaną przyjęte nowe przepisy, nie ma możliwości ścigania kogoś za zatajenie takiej działalności.
Tymczasem problem wymaga szybkiego załatwienia, bo w polskich miastach jak grzyby po deszczu wyrastają kolejne całe dzielnice, już niemal wyłączenie przeznaczone pod aparthotele. W Gdańsku, w którym mieszkam, lada moment niezwykle obiecujące tereny postoczniowe mogą stać się strefą Airbnb-only, bo nikt nie będzie chciał zaryzykować dużych pieniędzy w życie po sąsiedzku z imprezującymi Brytyjczykami czy Skandynawami. To samo dzieje się w Krakowie, Zakopanem, Wrocławiu czy Warszawie.
Im szybciej zatem Polska wprowadzi regulacje i im bardziej będą one sprawiały wrażenie przepisów twardych wobec rentierów, tym lepiej. Z kolei ślamazarność i niezdecydowanie rządzących tylko dodadzą przedstawicielom tej branży pewności siebie. A tej mają już zdecydowanie zbyt wiele.
