
Stagnacja w niemieckiej gospodarce nie przeraża polskich przedsiębiorców, którzy widzą w niej szansę na transformację i rozwój. Nowo powstały Polski Klub Biznesu w Niemczech ma dać firmom z RP instytucjonalne wsparcie. Eksperci i politycy są zgodni: z polskimi kompetencjami czas na odważny krok po gigantyczne zyski.
– Co zaskoczyło nas, gdy wchodziliśmy do Niemiec? To, że podpisując pierwszy kontrakt z Niemiecką Agencją Kosmiczną musieliśmy zainstalować faks. To było w umowie – żartował Stanisław Krzyżanowski, dyrektor ds. strategii i nowego biznesu firmy CloudFerro, która dostarcza i obsługuje usługi chmurowe dla dwóch kluczowych niemieckich platform obserwacji Ziemi: CODE-DE oraz EO-Lab.
Krzyżanowski jest jednym z przedstawicieli 200 firm, którzy wzięli udział w inauguracji Polskiego Klubu Biznesu (PKB), który powstał przy ambasadzie RP w Berlinie. Ma być platformą współpracy, wymiany doświadczeń, a także wsparcia dla polskich przedsiębiorstw działających w Niemczech i wchodzących na ten rynek. – Dziś Niemcy to nasz najważniejszy partner handlowy, ale też firmy coraz częściej i śmielej prowadzą działalność związaną z przejęciami firm niemieckich. Coraz odważniej zdobywamy ten rynek – mówił w czwartek (28.05.2026) dziennikarzom minister finansów Andrzej Domański, który przybył na inaugurację klubu. – Polska to szósta największa gospodarka w UE. Jesteśmy najszybciej rosnącą gospodarką w Unii, ale aby nasze rosnące ambicje mogły zostać spełnione, potrzeba, aby polskie firmy były jeszcze mocniej obecne na rynkach zagranicznych, w tym w Niemczech.
Dodał, że już sama liczba firm uczestniczących w powołaniu PKB pokazuje, jak duże jest zainteresowanie dalszą ekspansją na rynku niemieckim, oraz że jest potrzeba współdziałania i wymiany doświadczeń. Domański zapewnił też, że polska administracja jest gotowa wspierać biznes. – To nasza robota – mówił
"Gigantyczne możliwości"
Przedsiębiorcy nie ukrywają, że liczą właśnie na większe wsparcie ze strony władz, a nowy klub, działający pod auspicjami ambasady, może to ułatwić.
– Często w inwestycjach zagranicznych natrafiamy na jakieś bariery polityczne. W takich przypadkach oczekuję wsparcia polskich od urzędników na różnych szczeblach, aby rozwiązywać problemy i pomagać firmom w realizacji inwestycji – powiedział prezes MLP Group Radosław Tomasz Krochta, który został pierwszym przewodniczącym Klubu. Jego zdaniem do tej pory "polskie firmy radziły sobie same". – Dzielenie się doświadczeniem może być dużą pomocą – dodał.
Zobacz także
W trakcie spotkania wielokrotnie wybrzmiewało to, że polskie firmy powinny być jeszcze bardziej odważne wchodząc do Niemiec. Jak przekonywał Krochta, na niemieckim rynku jest mniejsza konkurencja niż w Polsce, a duża gospodarka Niemiec stwarza "gigantyczne możliwości" dla polskich przedsiębiorstw. – Jeżeli ktoś sobie radzi na polskim rynku, powinien mieć ponowne rezultaty na niemieckim – ocenił. I dodał, dotyczy to każdej branży. Jego zdaniem zmienia się postrzeganie Polski i polskiej gospodarki. – Dziś „polnische Wirtschaft” to historia sukcesu – przekonuje, nawiązując do niegdyś pejoratywnego określenia polskiej gospodarki.
– Jest większa otwartość na Polskę, bo i Polska się zmienia przez swoją transformację. Opisywana jest w mediach jako kraj wschodzący, dobrze rozwinięty i to pomaga – potwierdza Dariusz Biernacki z firmy Comarch, która była pionierem jeżeli chodzi o inwestycje polskie w Niemczech; jest obecna w tym kraju od 1999 roku. Także jego zdaniem powstanie Polskiego Klubu Biznesu w Niemczech to bardzo dobry pomysł i przyniesie korzyści. – Były inne inicjatywy, ale nie tak duże – zauważył.
Polacy przejmują niemieckie zakłady
Interesującą dla polskich form drogą wejścia na rynek w Niemczech są przejęcia lokalnych firm, które szukają inwestorów bądź sukcesorów. Według danych, przedstawionych podczas dyskusji przez kancelarię CMS, w 2025 roku było jedenaście przejęć niemieckich firm przez polskich inwestorów.
Jednym z najnowszych przykładów jest PESA, największy polski producent pojazdów szynowych, która przejmuje producenta tramwajów z Lipska, firmę HeiterBlick. – Naszą strategią było połączenie się z lokalnym producentem. Uważamy, że to jest kluczem do sukcesu – powiedział DW Filip Zieliński, dyrektor biura projektów w PESA. Dodał, że transakcja jest finalizowana. Na inwestycję firma z Bydgoszczy uzyskała finansowanie z Polskiego Funduszu Rozwoju w wys. 6,8 mld zł.
Przejęcie lokalnej firmy okazało się bramą do sukcesu także dla producenta samochodów specjalnych WISS, który dostarcza wozy strażackie samorządom w Niemczech. Pierwotna strategia, polegająca na założeniu własnej spółki w Niemczech nie sprawdziła się, zadziałało dopiero przejęcie po kilku latach lokalnej spółki. – Od tego momentu rynek niemiecki stanął dla nas otworem – przyznał prezes WISS Przemysław Wacławski. – W tym roku planujemy sprzedać 120 samochodów pożarniczych. Możliwe, że osiągniemy 10 procent rynku niemieckiego – dodał. Jak przekonywał, przewagą konkurencyjną jest przede wszystkim jakość, a nie cena.
Od kilku lat niemiecka gospodarka jest w stagnacji. Jednak uczestnicy czwartkowych dyskusji w Polskim Klubie Biznesu nie wydawali się tym zniechęceni. Mówią nie o kryzysie, ale raczej o koniecznej transformacji gospodarki Niemiec. – Myślę, że Niemcy ruszą do przodu. Może nie od razu, ale niemiecka gospodarka zacznie się rozwijać po tym trudnym okresie i na pewno będzie to przy udziale polskich przedsiębiorców – ocenił Wacławski. Jego zdaniem trend się odwraca. – Kiedyś to niemieccy przedsiębiorcy kupowali firmy w Polsce, szukając taniej siły roboczej i kompetencji. Teraz my mamy kompetencje i technologię – dodał.
Opracowanie Anna Widzyk
