Biznesmen z flagą polski zamiast głowy trzyma banknoty euro na tle Reichstagu. Polskie firmy jednoczą się na niemieckim rynku. Rusza wyjątkowa platforma współpracy
Polskie firmy jednoczą się na niemieckim rynku. Rusza wyjątkowa platforma współpracy Fot. Pixel-Shot / meunierd / Shutterstock Montaż:INNPoland.pl

Stagnacja w niemieckiej gospodarce nie przeraża polskich przedsiębiorców, którzy widzą w niej szansę na transformację i rozwój. Nowo powstały Polski Klub Biznesu w Niemczech ma dać firmom z RP instytucjonalne wsparcie. Eksperci i politycy są zgodni: z polskimi kompetencjami czas na odważny krok po gigantyczne zyski.

REKLAMA

– Co zaskoczyło nas, gdy wchodziliśmy do Niemiec? To, że podpisując pierwszy kontrakt z Niemiecką Agencją Kosmiczną musieliśmy zainstalować faks. To było w umowie – żartował Stanisław Krzyżanowski, dyrektor ds. strategii i nowego biznesu firmy CloudFerro, która dostarcza i obsługuje usługi chmurowe dla dwóch kluczowych niemieckich platform obserwacji Ziemi: CODE-DE oraz EO-Lab.

Krzyżanowski jest jednym z przedstawicieli 200 firm, którzy wzięli udział w inauguracji Polskiego Klubu Biznesu (PKB), który powstał przy ambasadzie RP w Berlinie. Ma być platformą współpracy, wymiany doświadczeń, a także wsparcia dla polskich przedsiębiorstw działających w Niemczech i wchodzących na ten rynek. – Dziś Niemcy to nasz najważniejszy partner handlowy, ale też firmy coraz częściej i śmielej prowadzą działalność związaną z przejęciami firm niemieckich. Coraz odważniej zdobywamy ten rynek – mówił w czwartek (28.05.2026) dziennikarzom minister finansów Andrzej Domański, który przybył na inaugurację klubu. – Polska to szósta największa gospodarka w UE. Jesteśmy najszybciej rosnącą gospodarką w Unii, ale aby nasze rosnące ambicje mogły zostać spełnione, potrzeba, aby polskie firmy były jeszcze mocniej obecne na rynkach zagranicznych, w tym w Niemczech.

Dodał, że już sama liczba firm uczestniczących w powołaniu PKB pokazuje, jak duże jest zainteresowanie dalszą ekspansją na rynku niemieckim, oraz że jest potrzeba współdziałania i wymiany doświadczeń. Domański zapewnił też, że polska administracja jest gotowa wspierać biznes. – To nasza robota – mówił

"Gigantyczne możliwości"

Przedsiębiorcy nie ukrywają, że liczą właśnie na większe wsparcie ze strony władz, a nowy klub, działający pod auspicjami ambasady, może to ułatwić.

– Często w inwestycjach zagranicznych natrafiamy na jakieś bariery polityczne. W takich przypadkach oczekuję wsparcia polskich od urzędników na różnych szczeblach, aby rozwiązywać problemy i pomagać firmom w realizacji inwestycji – powiedział prezes MLP Group Radosław Tomasz Krochta, który został pierwszym przewodniczącym Klubu. Jego zdaniem do tej pory "polskie firmy radziły sobie same". – Dzielenie się doświadczeniem może być dużą pomocą – dodał.

W trakcie spotkania wielokrotnie wybrzmiewało to, że polskie firmy powinny być jeszcze bardziej odważne wchodząc do Niemiec. Jak przekonywał Krochta, na niemieckim rynku jest mniejsza konkurencja niż w Polsce, a duża gospodarka Niemiec stwarza "gigantyczne możliwości" dla polskich przedsiębiorstw. – Jeżeli ktoś sobie radzi na polskim rynku, powinien mieć ponowne rezultaty na niemieckim – ocenił. I dodał, dotyczy to każdej branży. Jego zdaniem zmienia się postrzeganie Polski i polskiej gospodarki. – Dziś „polnische Wirtschaft” to historia sukcesu – przekonuje, nawiązując do niegdyś pejoratywnego określenia polskiej gospodarki.

– Jest większa otwartość na Polskę, bo i Polska się zmienia przez swoją transformację. Opisywana jest w mediach jako kraj wschodzący, dobrze rozwinięty i to pomaga – potwierdza Dariusz Biernacki z firmy Comarch, która była pionierem jeżeli chodzi o inwestycje polskie w Niemczech; jest obecna w tym kraju od 1999 roku. Także jego zdaniem powstanie Polskiego Klubu Biznesu w Niemczech to  bardzo dobry pomysł i przyniesie korzyści. – Były inne inicjatywy, ale nie tak duże – zauważył.

Polacy przejmują niemieckie zakłady

Interesującą dla polskich form drogą wejścia na rynek w Niemczech są przejęcia lokalnych firm, które szukają inwestorów bądź sukcesorów. Według danych, przedstawionych podczas dyskusji przez kancelarię CMS, w 2025 roku było jedenaście przejęć niemieckich firm przez polskich inwestorów.

Jednym z najnowszych przykładów jest PESA, największy polski producent pojazdów szynowych, która przejmuje producenta tramwajów z Lipska, firmę HeiterBlick. – Naszą strategią było połączenie się z lokalnym producentem. Uważamy, że to jest kluczem do sukcesu – powiedział DW Filip Zieliński, dyrektor biura projektów w PESA. Dodał, że transakcja jest finalizowana. Na inwestycję firma z Bydgoszczy uzyskała finansowanie z Polskiego Funduszu Rozwoju w wys. 6,8 mld zł.

Przejęcie lokalnej firmy okazało się bramą do sukcesu także dla producenta samochodów specjalnych WISS, który dostarcza wozy strażackie samorządom w Niemczech. Pierwotna strategia, polegająca na założeniu własnej spółki w Niemczech nie sprawdziła się, zadziałało dopiero przejęcie po kilku latach lokalnej spółki. – Od tego momentu rynek niemiecki stanął dla nas otworem – przyznał prezes WISS Przemysław Wacławski. – W tym roku planujemy sprzedać 120 samochodów pożarniczych. Możliwe, że osiągniemy 10 procent rynku niemieckiego – dodał. Jak przekonywał, przewagą konkurencyjną jest przede wszystkim jakość, a nie cena.

Od kilku lat niemiecka gospodarka jest w stagnacji. Jednak uczestnicy czwartkowych dyskusji w Polskim Klubie Biznesu nie wydawali się tym zniechęceni. Mówią nie o kryzysie, ale raczej o koniecznej transformacji gospodarki Niemiec. – Myślę, że Niemcy ruszą do przodu. Może nie od razu, ale niemiecka gospodarka zacznie się rozwijać po tym trudnym okresie i na pewno będzie to przy udziale polskich przedsiębiorców – ocenił Wacławski. Jego zdaniem trend się odwraca. – Kiedyś to niemieccy przedsiębiorcy kupowali firmy w Polsce, szukając taniej siły roboczej i kompetencji. Teraz my mamy kompetencje i technologię – dodał.

Opracowanie Anna Widzyk