turyści w Zakopanem
Paragony grozy w odwrocie? Zakopane na Boże Ciało jest wyraźnie tańsze niż rok temu Fot. wfond / Shutterstock

Tego, co się dzieje w Zakopanem z cenami nie sposób wytłumaczyć. Normalnie o tej porze roku pisalibyśmy, że przez Bożym Ciałem stawki w hotelach i pensjonatach stolicy Podhala rosną. A tu zaskoczenie: one idą w dół. Pytanie: czy Polacy mają już dość drożyzny? A może w Zakopanem i tak wiedzą, że turyści zwalą się drzwiami i oknami w Boże Ciało?

REKLAMA

Jeśli na dźwięk hasła "długi weekend pod Tatrami" przed oczami stawały wam wyłącznie paragony grozy i gigantyczne tłumy, mamy niespodziankę. Najnowsze dane z Podhala pokazują nietypowy trend: ceny noclegów w Zakopanem zauważalnie spadły.

Tatrzańska Izba Gospodarcza odsłania karty przed nadchodzącym Bożym Ciałem. Choć obłożenie w pensjonatach jest zadowalające, to portfele turystów odetchną z ulgą – stawki za nocleg poszły w dół.

Finansowy zjazd pod Giewontem. Zakopane na Boże Ciało zaskakuje niższymi cenami

Jeśli planowaliście spędzić nadchodzący długi weekend czerwcowy w domu, obawiając się tradycyjnej, tatrzańskiej drożyzny, czas zweryfikować plany. Najnowsze dane płynące prosto z Podhala przynoszą informację, która w świecie krajowej turystyki brzmi niemal jak sensacja: w Zakopanem jest taniej niż rok temu.

Jak wynika z oficjalnych statystyk Tatrzańskiej Izby Gospodarczej (TIG), mediana cen noclegów pod Tatrami spadła i wynosi obecnie 598 złotych. To aż o około 120 złotych mniej na dobie w analogicznym okresie ubiegłego roku. Skąd ten nagły przypływ cenowej łaskawości u zakopiańskich hotelarzy?

65 procent – tyle wynosi obecne obłożenie tatrzańskich obiektów noclegowych na nadchodzący weekend. Branża jest spokojna, bo wie, że prawdziwe oblężenie zależy od prognozy pogody na ostatnią chwilę.

Sygnały zmiany krążyły od dawna. Pierwsze rysy na słynnym micie "złotego cielca" Krupówek pojawiły się już wcześniej – gdy paragony grozy w Zakopanem sprawiły, że turyści pili grzańca i rezerwowali loty do Włoch, bo trzy dni pod Giewontem zaczęły kosztować tyle, co tydzień w Egipcie. Konkurencja zagraniczna zmusiła hotelarzy do refleksji nad cennikami.

Winny jest też kalendarz (i pracowity piątek)

Eksperci rynkowi studzą emocje – spadek cen to nie nagła filantropia branży, ale czysta matematyka i układ dni wolnych.

– Trzeba pamiętać, że w ubiegłym roku układ kalendarza był wyjątkowo korzystny, ponieważ długi weekend przypadał już tuż przed wakacjami, a wiele osób łączyło wyjazd weekendowy z rozpoczęciem urlopu letniego – wyjaśnia Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej.

W tym roku sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Piątek tuż po Bożym Ciele dla większości Polaków pozostaje regularnym dniem roboczym. Nie każdy ma możliwość wzięcia urlopu, a część osób decyduje się spędzić ten dzień na nadrabianiu spraw zawodowych lub urzędowych. Efekt? Turyści drastycznie skracają swoje rezerwacje. Tygodniowe pobyty pod Giewontem zdarzają się w tym roku sporadycznie i mają charakter całkowicie marginalny.

Krótko, taniej i z przystankiem w Krakowie. Tak Polacy odpoczywają w czerwcowy weekend

Era tygodniowych, leniwych wyjazdów w Tatry powoli odchodzi do lamusa. Współczesny turysta kalkuluje chłodno: jedzie na krócej, wydaje mniej i chce zobaczyć jak najwięcej. Dane z Zakopanego opisywane przez PAP potwierdzają, że stolica Podhala stała się zaledwie jednym z przystanków na trasie większych wycieczek po Małopolsce.

Obecne obłożenie obiektów noclegowych w Zakopanem oscyluje wokół 65 procent. Branża uważa ten wynik za w pełni satysfakcjonujący, ponieważ współczesny model rezerwacji opiera się na strategii last minute. Ponad 60 procent gości planuje dotrzeć na Podhale dopiero w czwartek rano, a zaledwie 30 procent turystów zamierza przyjechać w środę wieczorem. Co ciekawe, spora część z nich spakuje walizki i zakończy urlop już w sobotę.

Jeśli rozglądacie się za alternatywami, warto wiedzieć, że nocleg na długi weekend od 350 zł da się znaleźć i są też czarne konie tegorocznej czerwcówki – chodzi o Mazury i Pomorze, gdzie ceny spadły aż o 14 proc., a liczba rezerwacji skoczyła o 90 proc.

Ostateczny wynik finansowy zakopiańskich przedsiębiorców rozstrzygnie się w najbliższych dniach, a kluczowym graczem będzie... prognoza pogody. Jeśli synoptycy zapowiedzą słoneczną aurę, Polacy ruszą do rezerwacji na ostatnią chwilę – a wszystko wskazuje na to, że tak właśnie się stanie, bo w Boże Ciało ma być po prostu gorąco, z temperaturami sięgającymi 30 stopni Celsjusza. Niewykluczone są jednak deszcze.

Polacy w przewadze, ale nadchodzą turyści z Bliskiego Wschodu

Kto zdominuje tatrzańskie szlaki podczas nadchodzącego weekendu?

  • Krajowy rdzeń: najliczniejszą grupą tradycyjnie pozostają Polacy.
  • Sąsiedzi zza miedzy: widoczny jest silny ruch turystyczny ze Słowacji oraz Węgier.
  • Pierwsze jaskółki z egzotyki: na Krupówkach pojawiają się już pierwsze grupy turystów z krajów arabskich.
  • Tatrzańskie miasto już zresztą szykuje się na zmiany w portfolio gości. Krupówki rozpisały casting na nowe nacje do skubania, a lista krajów może zaskoczyć – branża jest świadoma, że klasyczne "petrodolary" z Półwyspu Arabskiego mogą w tym roku popłynąć skromniejszym strumieniem, więc szuka zastępców m.in. wśród Japończyków, Francuzów czy Indusów.

    Mniej koni, więcej e-busów

    Pewien wpływ na obraz tegorocznego sezonu może mieć też największa zmiana logistyczna na popularnej trasie do Morskiego Oka – konie wreszcie odetchną, bo górale oswajają się z e-busami. Plan zakłada model hybrydowy: tradycyjne fasiągi będą kursować na pierwszej części trasy, a dalej przejmą je elektryczne pojazdy. Dla turystów oznacza to konieczność wcześniejszego planowania – także rozkładów jazdy, nie tylko cen noclegów.

    Przedstawiciele branży podkreślają jednak, że goście z Bliskiego Wschodu masowo zjadą pod Tatry dopiero w miesiącach typowo wakacyjnych (lipiec-sierpień). Na razie podgórskie pensjonaty czekają na krajowych rzemieślników, menedżerów i rodziny, którzy chcą złapać oddech w niższej cenie. Wygląda na to, że tegoroczne Boże Ciało w górach będzie wyjątkowo łaskawe dla naszych portfeli.