
Nocna prohibicja w Warszawie stworzyła nowy rynek obejścia zakazu. W sieci pojawiły się "e-meliny", a taksówkarze zaczęli realizować kursy po alkohol poza miasto. Ile naprawdę kosztuje nocny alkohol i ile trzeba zapłacić za jego zdobycie po godzinie 22? Sprawdzamy.
Nowe przepisy szybko przyniosły pierwsze efekty. Pojawiły się "e-meliny", czyli profile oferujące sprzedaż alkoholu z dostawą po godzinie 22. Jak opisała "Gazeta Wyborcza", zainteresowanie taką usługą było na tyle duże, że jeden z takich profili już po kilku godzinach informował o wyprzedaniu całego zapasu alkoholu. W jednym z wpisów autorzy przyznali, że nie spodziewali się takiego popytu, a towar skończył się... jeszcze przed pierwszą w nocy.
Temat nocnej prohibicji w największym polskim mieście budzi spore emocje. Jeszcze zanim przepisy weszły w życie, w sieci zawrzało: "brakuje jeszcze godziny policyjnej".
Podziemie alkoholowe w stolicy. Jak działają warszawskie "e-meliny"?
Wzrost ruchu w punktach sprzedaży poza Warszawą objął przede wszystkim stacje benzynowe w miejscowościach graniczących ze stolicą, gdzie nocny zakaz sprzedaży alkoholu nie obowiązuje.
"Wyborcza" opisała sytuację na stacji przy ul. Estrady w Mościskach w gminie Izabelin. Według relacji pracowników samochody osobowe mieszały się tam z taksówkami, a głównym powodem przyjazdów był zakup alkoholu. Obsługa stacji wskazywała, że zainteresowanie było tak duże, że kierowcy oczekujący na realizację zamówień reagowali nerwowo nawet na krótkie przerwy w pracy stacji.
O tym, jak zmienił się charakter nocnych kursów, mówił również jeden z taksówkarzy. W rozmowie z "Wyborczą" przyznał, że w pierwszych dniach obowiązywania prohibicji nawet co trzeci pasażer pytał o możliwość kursu do punktów sprzedaży alkoholu poza Warszawą lub przywiezienia trunków.
Jak relacjonował, początkowo były to głównie przejazdy do Mościsk i Starych Babic, jednak z czasem pojawiły się również sytuacje, w których kierowcy realizowali tego typu zlecenia regularnie.
"Kurs po alkohol". Nowy trend wśród pasażerów Ubera i Bolta
Na zmianę praktyk wśród kierowców zwraca uwagę przewoźnik Bolt. W oficjalnym stanowisku firma podkreśla, że kierowcy realizują wyłącznie przewozy pasażerskie i nie powinni wykonywać zakupów w imieniu klientów. Zaznacza również, że wszelkie takie prośby powinny być odrzucane, niezależnie od pory dnia i rodzaju produktów.
Temat podjęły także instytucje zajmujące się polityką uzależnień. Artur Malczewski z Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom zapowiedział analizę funkcjonowania internetowych profili oferujących sprzedaż alkoholu oraz praktyk polegających na jego dostarczaniu przez osoby trzecie.
Wskazał, że zjawisko może wymagać oceny pod kątem zgodności z przepisami oraz wpływu na skuteczność wprowadzonych ograniczeń. Problem dostępności mocnych trunków w małych formatach widać zresztą szerzej, bo jak pokazują dane, codziennie rano w sklepach sprzedaje się milion małpek.
Sprawą zajął się także Onet, który zwrócił uwagę na ekonomiczny wymiar nowego zjawiska. Według informacji przytoczonych przez portal półlitrowa butelka wódki oferowana za pośrednictwem internetowych "e-melin" kosztuje od 50 do 70 zł, piwo co najmniej 7 zł, a popularne różowe wino około 40 zł. Do ceny alkoholu doliczana jest opłata za dostawę, która ma nie przekraczać 15 zł.
Zobacz także
Ile naprawdę kosztuje butelka wódki w Warszawie w trakcie prohibicji?
Pełny koszt nocnego "obejścia" zakazu ujawnia się dopiero w przypadku usług przewozowych i zakupów realizowanych przez kierowców. Jak wynika z cenników przewoźników oferujących tzw. zakupy na telefon, koszt samej usługi wynosi zwykle od 30 do 80 zł, w zależności od firmy, pory dnia i długości trasy. Do tego dochodzi sama opłata za przejazd.
Przykładowo iTaxi oferuje usługę zakupów z dowozem w Warszawie w cenie 50 zł w dzień z dodatkowymi ograniczeniami dotyczącymi wartości i zakresu zamówienia. Z kolei na stronie Taxi 400400 znajdziemy zakładkę "Pogotowie alkoholowe – zakupy i dostawa". Przewoźnik oferuje zakupy w stałej cenie około 59 zł na wybranych obszarach miasta i okolic.
ELE Taxi stosuje standardowy system taryfowy oparty na taksometrze. Opłata początkowa wynosi 10 zł. W godzinach nocnych oraz w weekendy obowiązuje taryfa II, gdzie stawka za kilometr wynosi 7,50 zł w podstawowej wersji miejskiej. W przypadku wyjazdu poza granice administracyjne Warszawy stosowana jest taryfa IV, gdzie stawka sięga 15 zł za kilometr.
To znaczy, że kurs poza Warszawę w godzinach nocnych, np. do miejscowości takich jak Mościska, Stare Babice czy okolice gmin podwarszawskich, zaczyna się od około 30–50 zł przy krótkich dystansach. Przy dłuższych trasach, liczących kilkanaście kilometrów poza miasto, przejazd kosztuje 80–100 zł, a przy jeszcze większych odległościach ponad 120 zł.
Suchość w gardle nie jest tania
Wokół nocnej prohibicji w Warszawie zaczął rozwijać się cały nieformalny rynek usług związanych z nocnym dostępem do alkoholu. Dotyczy internetowych "e-melin" oraz przejazdów taksówkami do punktów sprzedaży poza granicami miasta.
Całkowity koszt jednej półlitrowej butelki wódki po godzinie 22 składa się z dwóch elementów: ceny alkoholu oraz kosztu dostarczenia lub zdobycia. W przypadku zamówień z internetowych profili cena alkoholu wynosi 50–70 zł, a dostawa do 15 zł. Łącznie wychodzi około 65–85 zł.
W przypadku przejazdu taksówką lub usługi zakupu na telefon koszt samej realizacji wynosi 30–80 zł. Po doliczeniu ceny alkoholu całkowity wydatek wynosi około 80–150 zł. Podsumowując, nocny zakup alkoholu po wprowadzeniu zakazu kosztuje od około 80 do ponad 150 zł za jedną butelkę, w zależności od sposobu jego zdobycia.






