
Sezon urlopowy zbliża się wielkimi krokami, a to oznacza czas planowania letnich podróży. Analizy ekspertów z branży turystycznej pokazują jednak, że najpopularniejsze do tej pory kierunki mocno podrożały i nie są już tak opłacalne. Prześwietliliśmy rynek i sprawdziliśmy, gdzie warto spędzić tegoroczne wakacje, by nie zrujnować domowego budżetu.
Turcja i Egipt od lat królują w sercach polskich turystów, kusząc świetnym standardem w pakietach all inclusive i rozsądną ceną. Obecna rzeczywistość rynkowa – wywołana drożejącym paliwem lotniczym oraz mniejszym wyborem ofert w biurach podróży – zmusza nas jednak do szukania tańszych zamienników. Co ciekawe, z przedstawionych przez naTemat analiz portalu Travelist wynika, że tegorocznymi liderami opłacalności wcale nie są dotychczasowe hity, ale znacznie mniej popularne kurorty.
Drogie all inclusive na Bliskim Wschodzie? Polacy szukają oszczędności
Analitycy platformy Travelist podkreślają, że Polacy coraz częściej rezygnują z najpopularniejszych kurortów. W tym sezonie motywacją do zmiany wakacyjnych nawyków jest nie tylko czysta ciekawość świata, ale przede wszystkim kwestie finansowe. W obliczu napięć geopolitycznych, które bezpośrednio wpływają na koszty podróży, turyści po prostu zmuszeni są mocniej zaciskać pasa.
Europa Południowa wyrasta na głównego następcę Bliskiego Wschodu w tegorocznych planach urlopowych Polaków. Za tą zmianą stoją twarde kalkulacje: niższe koszty, krótsza podróż, minimum formalności i gwarancja bezpiecznego wypoczynku. Na fali tej popularności zyskują kraje bałkańskie, w tym dynamicznie rozwijająca się Albania, oraz mniej oczywiste, wciąż nieodkryte regiony tradycyjnych hitów, takich jak Grecja. Nic dziwnego – gdy planujemy wakacje za granicą, w tych europejskich krajach jest taniej niż w Polsce.
Olbrzymim atutem europejskich kurortów jest łatwość dojazdu na własną rękę. Wyjazd samochodem to doskonała opcja budżetowa, zwłaszcza dla większych rodzin. Ceny biletów lotniczych dla kilku osób bywają zaporowe, a sam lot wiąże się z wieloma wyrzeczeniami: dopłatami za bagaż czy nużącym czekaniem na odprawę. Odpada także problem restrykcyjnych przepisów lotniskowych.
Zobacz także
Wakacje na własną rękę i elastyczny termin. Jak zbić ceny o 30, a nawet 40 proc.?
Przesiadka z samolotu do własnego samochodu to zaledwie pierwszy krok do tańszego urlopu. Aby letnie szaleństwo nie wyczyściło konta, Polacy masowo rezygnują z gotowych pakietów od biur podróży i biorą organizację we własne ręce. Pokazują to choćby porównania w stylu "Turcja z biurem podróży czy na własną rękę". Kluczem do finansowego sukcesu okazuje się elastyczność. Decydując się na wyjazd na początku czerwca lub dopiero we wrześniu – czyli omijając lipcowy i sierpniowy szczyt – możemy obniżyć ceny noclegów oraz wejściówek do lokalnych atrakcji nawet o 30–40 proc.
Rosnącym trendem w tym sezonie jest rezygnacja z klasycznych hoteli na rzecz prywatnych apartamentów z własną kuchnią, oferowanych chociażby przez Airbnb. Przygotowywanie części dań we własnym zakresie – na przykład śniadań czy kolacji – pozwala zachować w portfelu setki złotych, co ma gigantyczne znaczenie przy budżecie wieloosobowej rodziny. Sama platforma Airbnb mocno zresztą ewoluowała i od dłuższego czasu nie służy już wyłącznie do spania; obecnie bez problemu zamówimy tam również różnorodne lokalne atrakcje czy warsztaty.
Tanie zwiedzanie Europy. Gdzie szukać zniżek?
Dobrym pomysłem jest też zmiana podejścia do samych wycieczek i zwiedzania. Mnóstwo europejskich metropolii umożliwia bezpłatne wejścia do muzeów w wybrane dni tygodnia, a drogie usługi przewodników z powodzeniem zastąpią darmowe aplikacje mobilne. Na przykład Niemcy ruszają ze specjalną akcją dla turystów, dzięki której można odkrywać Berlin za grosze. Co ciekawe, sami wspomniani Niemcy szukając tanich wakacji w Europie odwracają wzrok od Polski.
Warto też zerknąć na krajowe podwórko – Zakopane wprowadziło w tym sezonie specjalny program lojalnościowy, choć jego start nie był gładki: Karta Turysty w Zakopanem – start za pasem, w branży popłoch, nikt nie wie, co i jak. Mimo zamieszania program gwarantuje turystom atrakcyjne rabaty w restauracjach i miejscach rozrywki.






