pływająca okrągła platforma na Morzu Norweskim.
Tak Orlen będzie wydobywać ropę na Goliacie. Okrągła platforma kontra arktyczny sztorm. Fot. Vår Energi

Kiedy na rynkach surowcowych wieje wiatr niepewności, polski gigant naftowy stawia na sprawdzony, choć wymagający kierunek północny. Spółka Orlen Upstream Norway podpisała właśnie umowę z Vår Energi na zakup 20 proc. udziałów w pięciu koncesjach na Morzu Barentsa, obejmujących m.in. produkujące złoże Goliat oraz rejon Goliat Ridge.

REKLAMA

Dzięki tej jednej transakcji baza surowcowa Orlen w Norwegii rośnie w sposób skokowy. Koncern zyskuje dostęp do potężnych rezerw, a plany na najbliższe lata są wyjątkowo ambitne. Dla Orlenu to awans, który zabezpiecza surowcowo polskie portfele na kolejne dekady.

Pieniędzy na taką ekspansję płockiemu gigantowi nie brakuje – miał 42 mld zł zysku w 2025 roku, więc spółka ma z czego finansować kolejne akwizycje na Norweskim Szelfie Kontynentalnym.

Skok zasobów Orlen o 15 procent dzięki złożu Goliat

Oto jak prezentują się kluczowe liczby tego przejęcia:

  • Zasoby skokowo w górę: łączne udokumentowane zasoby ropy i gazu przypadające na ORLEN wzrosną o blisko 60 milionów baryłek ekwiwalentu ropy naftowej (dokładnie 58 mln boe), w tym około 3 miliardy metrów sześciennych gazu ziemnego.
  • Potrójne wydobycie: do końca bieżącej dekady, dzięki zaplanowanym inwestycjom i dodatkowym odwiertom, codzienne wydobycie z tych aktywów wzrośnie trzykrotnie – z obecnych 4 tysięcy do 12 tysięcy baryłek dziennie.
  • Perspektywa do 2040 roku: złoża Goliat i Goliat Ridge mają produkować stabilnie przez co najmniej kilkanaście najbliższych lat, gwarantując stałe przychody.
  • "Jedną transakcją zwiększamy skokowo nasze zasoby gazu i ropy w Norwegii o 15 proc. Ten zakup otwiera nowy rozdział w historii działalności Grupy Orlen. Obiecaliśmy Polakom zapewnienie niezależności i bezpieczeństwa energetycznego oraz możliwie najniższe ceny" – komentuje Ireneusz Fąfara, prezes Zarządu Orlen.

    To kolejny etap norweskiej ofensywy koncernu. Jeszcze niedawno pisaliśmy o tym, że Orlen kupuje złoża ropy w Norwegii, a chwilę później koncern dokopał się do wielkiego złoża gazu. Morze Norweskie stało się jednym z filarów strategii spółki.

    Okrągła platforma FPSO, czyli inżynieryjny majstersztyk

    Samo złoże Goliat, z którego wydobycie ruszyło w 2016 roku, to ciekawostka technologiczna. Do jego obsługi wykorzystywana jest unikalna pływająca jednostka produkcyjno-magazynowa (FPSO).

    Większość tego typu obiektów na świecie przypomina tradycyjne statki, jednak inżynierowie pracujący przy projekcie Goliat postanowili całkowicie zmienić reguły gry. Jednostkę zbudowano na planie koła. Taki nietypowy, cylindryczny kształt zapewnia jej maksymalną stabilność, odporność na arktyczne sztormy oraz najwyższe bezpieczeństwo operacyjne.

    Ten okrągły gigant potrafi produkować do 100 tysięcy baryłek ropy dziennie, a jego wewnętrzny kadłub mieści gigantyczny magazyn na milion baryłek surowca. Dzięki tak ogromnej pojemności statki odbierające ropę mogą podpływać rzadziej, co znacząco ogranicza ryzyko jakichkolwiek wypadków na wzburzonym morzu.

    Niskoemisyjne wydobycie: 2 kg zamiast 16 kg CO2 na baryłkę

    Morze Barentsa to rejon niezwykle wrażliwy przyrodniczo, dlatego norweskie władze już od 1979 roku nakładają na firmy wydobywcze ekstremalnie surowe rygory środowiskowe. Orlen wchodzi jednak w projekt, który pod względem ekologii deklasuje globalną konkurencję.

    Pływająca platforma na złożu Goliat jest zasilana energią elektryczną prosto z lądu, która w ponad 90 procentach pochodzi z odnawialnych źródeł energii. Efekt? Intensywność emisji CO2 przy wydobyciu wynosi zaledwie około 2 kg na baryłkę ekwiwalentu ropy. Dla porównania – według danych z raportu Offshore Norge Climate and Environmental Report 2025 – światowa średnia dla tego typu operacji to aż 16 kg na baryłkę. To ośmiokrotnie czystsza produkcja niż globalny standard.

    Podobny model koncern stosował już wcześniej, podczas eksploatacji nowego złoża na Morzu Północnym – tam również produkcję zasilono energią z OZE, a emisje spadły do poziomu nieosiągalnego dla większości światowej konkurencji.

    Nowy układ sił na Morzu Barentsa i hub gazowy dla Europy Środkowej

    Po uzyskaniu standardowych zgód od norweskich urzędników, struktura właścicielska na złożu Goliat ulegnie zmianie. Polska spółka zasiądzie przy stole obok liderów skandynawskiego rynku.

    Warto pamiętać, że południowy obszar Morza Barentsa kryje w sobie wciąż ponad 9 miliardów baryłek zasobów wydobywalnych, z czego ponad połowę (55 proc.) stanowi cenny gaz ziemny. Każde kolejne złoże płynie do nas gazociągiem Baltic Pipe.

    Przejęcie udziałów w Goliacie i wejście w gotową, rozwiniętą już infrastrukturę techniczną daje Orlenowi idealną pozycję wyjściową do tego, by w przyszłości odegrać kluczową rolę w budowie nowego, wielkiego hubu gazowego zasilającego całą Europę Środkową.