
Piekielna fala upałów paraliżuje Polskę na start wakacji. Termometry pokazują mordercze 35 stopni, a obywatele gorączkowo sprawdzają, jak ochłodzić mieszkanie. Ponad 80 polskich naukowców straciło cierpliwość – w ostrym liście do do marszałka Sejmu i posłów żądają debaty, alarmując, że drastyczne zmiany klimatyczne niszczą kraj "tu i teraz".
Ponad 80 polskich badaczy i uczonych podpisało się pod oficjalnym pismem do marszałka Sejmu oraz posłów, żądając natychmiastowego otwarcia sejmowej debaty nad zmianami klimatycznymi. Eksperci domagają się od polityków wdrożenia zdecydowanych kroków, które zahamują postępujący kryzys oraz błyskawicznie przystosują kraj do radzenia sobie z jego skutkami.
Ekstremalna fala upałów w Polsce. Praca w upale staje się ryzykowna
"Polacy właśnie rozpoczęli wakacje w warunkach jednej z najintensywniejszych fal upałów, jakie dotknęły nasz kraj w ostatnich latach. Prognozy meteorologiczne wskazują, że w wielu miejscach Polski temperatury przez kolejne godziny będą przekraczać 35 st. C, a noce nie przyniosą oczekiwanego i tak nam wszystkim potrzebnego ochłodzenia. Dla milionów osób oznacza to nie tylko dyskomfort, lecz także realne zagrożenie dla zdrowia" – czytamy w liście, opublikowanym przez serwis "Gazety Wyborczej".
To zagrożenie odczuwają nie tylko najsłabsi – w upalne dni nawet zwykła praca w upały staje się ryzykowna dla organizmu.
Wysokie koszty chłodzenia budynków i zapełnione szpitale. Gorący początek wakacji
Sygnatariusze apelu podkreślają, że mordercza fala upałów paraliżująca Polskę na początku tegorocznego lata to nie przypadek ani jednorazowy wybryk pogody. To bezpośredni skutek długotrwałego globalnego ocieplenia wywołanego emisją gazów cieplarnianych, przed którego drastycznymi konsekwencjami badacze ostrzegają już od dekad.
Zmiany klimatyczne, według naukowców, to nie tylko dyskomfort, a realne koszty i pogorszenie komfortu życia, a nawet zagrożenie dla społeczeństwa.
"Rosną koszty energii potrzebnej do chłodzenia budynków, zwiększa się liczba hospitalizacji związanych z wysokimi temperaturami, pogarszają się warunki życia w gęsto zabudowanych miastach, a przyroda doświadcza coraz większej presji" – można przeczytać. Widać to już w skali całego kontynentu, gdzie wraz z falą upałów w Europie klimatyzacja bije rekordy, a ceny prądu szybują.
Zobacz także
To właśnie w gęsto zabudowanych centrach najwyraźniej widać, jak polskie miasta wpadają w pułapkę pogody – zabetonowane place i ulice nagrzewają się, tworząc miejskie wyspy ciepła, a po długiej suszy gwałtowne ulewy zalewają nieprzygotowaną infrastrukturę. Nie dziwi więc, coraz częściej Polacy zastanawiają się jak ochłodzić mieszkanie.
Bezbronna infrastruktura kontra ekstremalna pogoda
Obecne anomalie mają również uderzać bezpośrednio w fundamentalne filary naszego bezpieczeństwa. Skutki zmian klimatycznych coraz mocniej zagrażają stabilnym dostawom wody pitnej oraz krajowej produkcji żywności, a kluczowa infrastruktura – od sieci energetycznych po drogi – okazuje się bezbronna w starciu z niszczycielskimi, ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi.
Dobrze pokazuje to przykład kolei, gdzie zmiany klimatyczne tak wpływają na pociągi, że przewoźnicy muszą szykować się na awarie.
Ochrona przyrody to najlepsza broń. Żaden fundusz nie zastąpi wyciętego lasu
Apel przypomina o kluczowej roli przyrody w walce z drastycznym wzrostem temperatur. Rola środowiska naturalnego bywa marginalizowana, w momencie gdy żadne pieniądze go nie zastąpią.
"Chcemy przy tym podkreślić, że przyroda nie jest jedynie ofiarą kryzysu klimatycznego. Jest jednym z najbardziej skutecznych narzędzi obrony obywateli przed jego skutkami. Każdy hektar zniszczonego lasu, osuszonego torfowiska czy wyciętej alei starych drzew oznacza utratę naturalnych mechanizmów chroniących społeczeństwo przed skutkami suszy, upałów i powodzi, której nie zastąpi żaden fundusz odbudowy. Ochrona przyrody pozostaje najbardziej niedocenionym instrumentem polityki klimatycznej".
Klimatyczny plan ratunkowy potrzebny na wczoraj
Jak zaznaczają naukowcy, Polska wciąż nie dorobiła się spójnego, opartego na twardych danych planu, który przygotowałby kraj na niszczycielskie susze, ulewy czy fale morderczych upałów. Państwo nie wdraża systemowych rozwiązań, które mogłyby zatrzymać wodę w glebie, zabezpieczyć strategiczną infrastrukturę czy skutecznie walczyć z miejskimi wyspami ciepła. W efekcie bezbronne pozostają te grupy społeczne, które najdotkliwiej odczuwają skutki klimatycznego chaosu.
Polscy naukowcy wzywają parlamentarzystów do natychmiastowej, poważnej debaty nad walką z kryzysem klimatycznym, pytając wprost, jak państwo zamierza chronić swoich obywateli. Eksperci alarmują, że paraliżujące początek wakacji anomalie pogodowe to dowód na to, iż katastrofa dzieje się "tu i teraz" – na ulicach, w rolnictwie oraz w przepełnionych szpitalach.
Każdy rok zwłoki uderzy nas po kieszeni. Ostatni dzwonek na poważne zmiany
Badacze ostrzegają, że każdy kolejny rok zwłoki wygeneruje potężne koszty społeczne i gospodarcze, bezpowrotnie odbierając Polakom szansę na bezpieczną przyszłość. Jednocześnie deklarują pełną gotowość do współpracy z rządem przy tworzeniu naukowej strategii dekarbonizacji kraju.
"Bez zdecydowanych działań trudno będzie zapewnić bezpieczną przyszłość obywatelom Polski. Jesteśmy otwarci na rozmowę i gotowi wspierać Państwa pracę nad mapą drogową dekarbonizacji i działań adaptacyjnych, zgodną z najnowszą wiedzą naukową" – czytamy na koniec listu.






