żołnierze na tle zadrzewionej drogi
Koniec rzezi przydrożnych drzew? Armia uznała je za… obiekty militarne Fot. sierż. Piotr Szafarski / 16DZ / Flickr / Wojciech Wrzesien / Shutterstock / Montaż: InnPoland.pl

Polskie drzewa doczekały się najbardziej nieoczywistego obrońcy w historii. Sojusz resortów klimatu i obrony narodowej sprawił, że przydrożne szpalery zyskały status infrastruktury taktycznej chroniącej przed dronami. Zapobiega to choćby planom kontrowersyjnej wycinki na Warmii i Mazurach.

REKLAMA

Przydrożne aleje Warmii i Mazur zostały oficjalnie uznane przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska za naturalną infrastrukturę adaptacji do zmian klimatycznych oraz kluczowy element bezpieczeństwa kraju. Stanowisko to w pełni popiera Ministerstwo Obrony Narodowej, wskazując na ogromne znaczenie militarne dojrzałych zadrzewień.

Wojskowy immunitet dla polskich drzew

To przełomowy moment w historii ochrony polskiego krajobrazu i spektakularne zwycięstwo obrońców przyrody nad drogowym betonem. Wieloletni, niszczycielski spór o to, czy drzewa rosnące przy szosach należy bezwzględnie karczować w imię źle pojętego bezpieczeństwa, został właśnie definitywnie rozstrzygnięty. I to w sposób, którego nikt się nie spodziewał.

Sojusz Ministerstwa Klimatu i Środowiska oraz Ministerstwa Obrony Narodowej zaowocował decyzją o randze strategicznej: dojrzałe zadrzewienia przydrożne zostały oficjalnie uznane za naturalną infrastrukturę obronną kraju. Oznacza to, że wiekowe aleje Warmii, Mazur czy Podlasia zyskały wojskowy parasol ochronny, stając się elementami infrastruktury taktycznej. Jeszcze niedawno pisaliśmy, że szykuje się warmińska masakra piłą mechaniczną, bo chcą ściąć 7 tysięcy drzew przy samej ziemi. Dziś ten sam region staje się poligonem nowej, proekologicznej doktryny.

Urzędniczy szach-mat. RDOŚ odrzuca pierwsze wnioski

Nowe wytyczne rządu błyskawicznie uderzyły w dotychczasową praktykę bezrefleksyjnych wycinek. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (RDOŚ) w Olsztynie podjęła już pierwsze decyzje, wydając negatywne opinie dla wniosków gminy Barciany oraz Wojewódzkiego Zarządu Dróg, które chciały usunąć drzewa wzdłuż kluczowych tras regionu.

To sygnał dla drogowców w całym kraju: czas, kiedy piły szły w ruch przy lada okazji, bezpowrotnie minął. Wprowadzono nową procedurę inwestycyjną, w której priorytetem jest zasada pierwszeństwa ochrony. Przy planowaniu jakichkolwiek prac drogowych, inżynierowie muszą w pierwszej kolejności przedstawić analizę wariantów omijających lub oszczędzających drzewa. Wycinka staje się ostatecznością. Ponadto współczesna inżynieria drogowa ma chronić kierowców za pomocą nowoczesnych barier energochłonnych, precyzyjnego oznakowania i uspokojenia ruchu, a nie poprzez całkowite pustoszenie poboczy.

Taktyczny sufit z liści. Dlaczego wojsko broni drzew?

Dlaczego MON tak zdecydowanie stanął po stronie ekologów? Odpowiedź przyniosła analiza współczesnych konfliktów zbrojnych i powszechnego wykorzystania systemów bezzałogowych. W dobie permanentnej inwigilacji z powietrza, gęste i rozłożyste korony starych drzew zyskały kluczowe znaczenie taktyczne.

Gęste korony utrudniają wykrycie pojazdów z powietrza. A to oznacza, że drony z kamerami termowizyjnymi mają utrudnione zadanie, zaś wojsko może bezpiecznie przemieszczać sprzęt między regionami. Wycinka tych naturalnych ekranów maskujących jest od teraz traktowana przez armię jako bezpośrednie osłabianie potencjału obronnego regionu.

"Zielona Tarcza Wschód" z budżetem 450 mln zł

Ta nowa doktryna zyskała zaplecze finansowe w ramach programu "Zielona Tarcza Wschód" – ekologicznego komponentu obronnego kraju. To rozwinięcie strategii, wedle której Tarcza Wschód odmieni polskie lasy, a natura stanie się naszą fortecą. W Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) zabezpieczono na ten cel aż 450 milionów złotych. Pieniądze te trafią bezpośrednio do samorządów, parków narodowych oraz Lasów Państwowych m.in. na pielęgnację i ratowanie tych unikalnych, strategicznych szpalerów drzew.

Nie jest to bez znaczenia w kontekście kryzysu klimatycznego. Świeżo wybrzmiał wręcz gorący apel naukowców do polskich polityków w sprawie morderczych upałów, w którym ponad 80 badaczy przypominało, że każda wycięta aleja starych drzew to utrata naturalnej ochrony przed suszą, upałami i powodzią.

Czy naprawdę jest tak różowo?

Wprowadzenie wojskowego immunitetu dla przydrożnych drzew to sukces i fortel prawny. Jednak, aby obraz rzeczywistości nie był zbyt sielankowy, musimy zdjąć na chwilę różowe okulary i przyjrzeć się hipokryzji, która wciąż drzemie za murami jednostek wojskowych oraz w urzędach głębi kraju.

Mundurowi zadeklarowali miłość do przydrożnych liści na Mazurach, bo pasuje to do ich aktualnej koncepcji maskowania przed dronami. Jednak w tym samym czasie to samo wojsko potrafi być katem dla polskiej przyrody w innych miejscach. Pod hasłami rozbudowy stref ćwiczeń taktycznych, nowych strzelnic czy pasów granicznych, ciężki sprzęt karczuje setki hektarów zwartego, zdrowego lasu. Tam nikt nie pyta o bioróżnorodność – priorytetem jest czysty, pusty pas ziemi, a protesty ekologów są kwitowane krótkim "tajemnica wojskowa".

Poza strefą przygraniczną, gdzie nie sięga program "Zielonej Tarczy", lokalne samorządy i zarządy dróg wciąż realizują swoje stare, niszczycielskie nawyki. Zdrowe, stuletnie dęby i lipy masowo padają ofiarą modernizacji dróg powiatowych czy budowy nowych parkingów. Widać to zresztą od lat – gdy samorządy wycinają przydrożne drzewa, wciąż wraca pytanie, czy pusta droga jest bezpieczniejsza, a dane o wypadkach wcale nie dają tu jednoznacznej odpowiedzi.

Urzędnicy wciąż namiętnie zasłaniają się "nasadzeniami kompensacyjnymi", ignorując fakt, że mała, wątła sadzonka wetknięta w wysuszoną glebę osiągnie zbliżoną efektywność biologiczną i ochronną dopiero za kilkadziesiąt lat.

Sonda

Czy uważasz, że drzewa przy drogach należy wycinać, czy zostawić?

5 odpowiedzi