elektrownia atomowa na tle mapy ze Stalową Wolą
Nadbereżny też chce mieć reaktor. Stalowa Wola w atomowym wyścigu Fot. Trygve Finkelsen / Shutterstock / distelapparath / Pexels / Montaż: InnPoland.pl

Polskie miasta ogarnęła nuklearna gorączka. Włocławek podpisał już oficjalne papiery z atomowym konsorcjum miliardera Michała Sołowowa i Orlenu. W kolejce rozpycha się też prezydent Stalowej Woli. OSGE właśnie złożyło wniosek o miliardowe wsparcie dla 14 reaktorów SMR w trzech polskich lokalizacjach.

REKLAMA

Polska energetyka wchodzi właśnie w fazę najbardziej fascynującej rewolucji od czasów transformacji ustrojowej. Na naszych oczach rodzi się nowa, nuklearna mapa kraju, a prezydenci polskich miast zaczynają licytować się na to, kto szybciej postawi u siebie reaktor.

Walka o atomowy hub

Zaledwie kilka dni temu, 22 czerwca 2026 roku, Włocławek świętował podpisanie historycznego porozumienia z Orlen Synthos Green Energy (OSGE), gwarantując sobie pozycję absolutnego pioniera w Europie. Jednak radość włodarzy z Kujaw nie trwała długo. Do ostrej walki o miano energetycznego hubu przyszłości oficjalnie i z impetem włączył się prezydent Stalowej Woli, Lucjusz Nadbereżny.

Pod koniec czerwca OSGE złożyło do Ministerstwa Energii oficjalny wniosek o uruchomienie mechanizmu wsparcia finansowego dla pierwszej floty 14 małych reaktorów modułowych (SMR). Dokument obejmuje trzy kluczowe lokalizacje: Włocławek, Stawy Monowskie k. Oświęcimia oraz Stalową Wolę. Atomowa rewolucja wchodzi w fazę urzędowych procedur.

Co to w ogóle jest SMR i dlaczego wszyscy go chcą?

Aby zrozumieć, dlaczego samorządowcy niemal biją się o te inwestycje, musimy zapomnieć o tradycyjnym obrazie potężnych elektrowni atomowych, takich jak ta planowana w pomorskim Choczewie. SMR (Small Modular Reactor) to zupełnie nowa filozofia w energetyce jądrowej.

Po pierwsze, mały znaczy elastyczny: tradycyjny reaktor ma moc rzędu 1000–1600 MWe, a planowany dla Polski model BWRX-300 (konstrukcja amerykańsko-japońskiego giganta GE Hitachi) ma moc 300 MWe. To idealny rozmiar, by zasilić duże miasto, gigantyczny kombinat chemiczny lub hutniczy.

Po drugie, "modułowy" to klucz do sukcesu – elementy reaktora są produkowane seryjnie w fabrykach, a następnie przewożone na miejsce budowy w częściach i tam montowane, co skraca czas inwestycji i obniża koszty.

Po trzecie, bezpieczeństwo: SMR-y posiadają tak zwane pasywne systemy bezpieczeństwa, dzięki którym w razie awarii reaktor potrafi schłodzić się samoczynnie, bez ingerencji człowieka czy zewnętrznego zasilania.

Atomowe imperium Michała Sołowowa i Orlenu

Za całym tym atomowym zamieszaniem stoi spółka OSGE. To joint venture państwowego giganta Orlen oraz Synthosu – chemicznego imperium należącego do Michała Sołowowa, najbogatszego człowieka w Polsce i jednego z najbardziej wizjonerskich miliarderów w tej części Europy.

Sołowow już lata temu zrozumiał, że bez taniego i bezemisyjnego prądu polski przemysł ciężki po prostu straci konkurencyjność na globalnych rynkach i zostanie zajechany przez unijne opłaty klimatyczne. Miliarder nie czekał na rządowe programy – wziął sprawy w swoje ręce, dogadał się z Amerykanami z GE Hitachi i stworzył biznesowy wehikuł, który dziś buduje nuklearną flotę nad Wisłą.

Docelowy plan OSGE to postawienie w Polsce aż 26 reaktorów BWRX-300. Warto prześledzić, kim jest Michał Sołowow, bo to od jego wizji i uporu w dużej mierze zależy powodzenie całego przedsięwzięcia. Zresztą najbogatszy Polak zaskoczył już lata temu , gdy zapowiedział, że chce zbudować prywatną elektrownię atomową.

Stalowa Wola pręży muskuły. Nadbereżny gra o pozycję lidera

"Od kilku lat konsekwentnie realizujemy strategię, której celem jest uczynienie Stalowej Woli jednym z najnowocześniejszych ośrodków przemysłowych Europy Środkowej. Dziś o przyszłości gospodarki decyduje dostęp do bezpiecznej, stabilnej i konkurencyjnej cenowo energii" – deklaruje z pełnym entuzjazmem prezydent Stalowej Woli Lucjusz Nadbereżny.

I nie są to puste, polityczne deklaracje. Już wcześniej informowaliśmy, że Stalowa Wola chce mieć swoje reaktory jądrowe i może tym razem "polski atom" nie okaże się żartem. Od 2023 roku, kiedy to OSGE uzyskało od resortu klimatu decyzję zasadniczą dla tej lokalizacji, miasto metodycznie czyści przedpole pod inwestycję.

W ostatnich miesiącach spółka złożyła już papiery do GDOŚ o określenie zakresu raportu środowiskowego. Co niezwykle istotne z punktu widzenia biznesu, podpisano również list intencyjny z Agencją Rozwoju Przemysłu (ARP) w sprawie powołania spółki celowej, która postawi reaktor bezpośrednio na terenie tutejszego Strategicznego Parku Inwestycyjnego.

Dla tamtejszych fabryk i hut stabilny prąd o gwarantowanej, odpornej na rynkowe zawirowania cenie będzie magnesem, który być może przyciągnie do Stalowej Woli największe globalne koncerny technologiczne i produkcyjne.

Kontrakt różnicowy, czyli jak sfinansować atomowy sen?

Złożony pod koniec czerwca wniosek OSGE do Ministerstwa Energii dotyczy objęcia 14 planowanych reaktorów tak zwanym kontraktem różnicowym (CfD – Contract for Difference). To sprawdzony w Europie mechanizm gwarantujący stabilność finansową.

Inwestor umawia się z państwem na stałą, sztywną cenę sprzedaży energii. Jeśli cena rynkowa prądu spadnie poniżej tego poziomu, państwo dopłaca różnicę. Jeśli wzrośnie – inwestor zwraca nadwyżkę do budżetu. Dokumentacja ta posłuży jako fundament do formalnej notyfikacji pomocy publicznej przed Komisją Europejską w Brukseli.

Warto pamiętać, że fundamentem technologicznym całości jest umowa, dzięki której polski atom SMR z umową w USA ma szanse na start.

Czekając na ruch rządu

Choć biznes i samorządy prą do przodu jak taran, w Ministerstwie Energii wciąż trwają intensywne prace nad oficjalną "Mapą drogową rozwoju SMR-ów w Polsce". Resort Konrada Wojnarowskiego potwierdza, że docelowo w kraju ma powstać 14 optymalnych lokalizacji dla małego atomu.

Włocławek wywalczył sobie pozycję lidera i zamierza jako pierwszy w Europie odpalić reaktor w 2032 roku (wzorując się na bliźniaczych projektach, które obecnie powstają w Kanadzie). Historia tego partnerstwa nie była jednak usłana różami – dopiero gdy Michał Sołowow i Orlen dogadali się, wskazano, gdzie stanie pierwszy reaktor jądrowy. Jednak determinacja Stalowej Woli oraz Lucjusza Nadbereżnego pokazują, że liderzy nie mogą spać spokojnie.

Sonda

Uważasz, że SMR-y zrewolucjonizują polską energetykę?

0 odpowiedzi