
Jest w Polsce miejsce, które od ponad 30 lat czeka na swój moment. Opuszczony teren w Żarnowcu, betonowy relikt snu o elektrowni jądrowej, może stać się nowoczesną strefą gospodarczą.
Teren po niedokończonej elektrowni jądrowej w Żarnowcu, która pochłonęła miliony i przyprawiała rząd o zgrzytanie zębów, może już wkrótce przejść spektakularną metamorfozę.
Rewitalizacja elektrowni jądrowej "Żarnowiec"
Pomorska Specjalna Strefa Ekonomiczna (PSSE) oficjalnie rozpoczęła analizę możliwości rewitalizacji tego obszaru, szukając sprawdzonych wzorców daleko poza granicami kraju. W wypowiedzi dla Radia Zet Michał Szczupaczyński, wiceprezes PSSE, podkreśla, że największą barierą jest sama infrastruktura. Ponad trzydziestoletni, potężny beton jest niezwykle trudny do skruszenia, a zabezpieczenie i adaptacja obiektów to logistyczny rollercoaster.
Jak informuje dziennikarz Maciej Bąk, Sytuacji nie ułatwia fakt, że część niedokończonej elektrowni znajduje się obecnie pod wodą. Choć teren wymaga osuszenia, dziś służy on m.in. jako poligon szkoleniowy dla służb ratowniczych. Pomimo tych trudności, eksperci widzą tu ogromną szansę ekonomiczną.
Co może powstać w Żarnowcu?
Na obszarze tym powstaje już GPZ Żarnowiec – jeden z największych i najważniejszych głównych punktów zasilania energetycznego w Polsce. Jest więc potencjał, aby wskrzesić niedoszłe marzenie z PRL-u. W poszukiwaniu optymalnego scenariusza PSSE bada porzucone budowy elektrowni jądrowych w Austrii, USA oraz Niemczech. Szczególnie obiecującym drogowskazem jest niemieckie Stendal (dawne NRD).
W Stendal na bazie niedokończonego projektu jądrowego stworzono ogromną strefę gospodarczą, której sercem stała się największa w Niemczech celulozownia oraz farmy fotowoltaiczne. Inwestycja warta miliard euro wygenerowała ponad 1000 miejsc pracy, sprytnie wykorzystując istniejący port rzeczny oraz sieć wysokich napięć. Co ciekawe, surowe szkielety reaktorów stoją tam do dziś, współistniejąc z nowoczesnym przemysłem.
Zobacz także
Lokalizacje dla atomu w Polsce
Polskie miasta biorą udział w atomowym wyścigu. Choć Żarnowiec przez długi czas figurował na liście alternatywnych lokalizacji pod pierwszą polską elektrownię, ta powstanie w Choczewie.
PSSE oświadczyło, że 6 lipca urzędnicy przeprowadzili wizję lokalną w Żarnowcu. Przyszłość tego miejsca zależy w dużej mierze od spółki Polskie Elektrownie Jądrowe (PEJ), która może zaadaptować stare obiekty na zaplecze logistyczne i technologiczne dla nowej inwestycji w Choczewie. PSSE jest wieczystym użytkownikiem gruntu, lecz jej działania są ograniczone przez restrykcyjne umowy o poufności zawarte z PEJ.
Rewitalizacja Żarnowca to projekt wymagający ogromnych nakładów finansowych oraz strategicznej wizji. Doświadczenia z Europy i świata pokazują jednak, że gra jest warta świeczki, a dawne porażki gospodarcze można przekuć w nowoczesny motor napędowy dla całego regionu.
Historia elektrowni jądrowej "Żarnowiec"
Elektrownia budowana w latach 1982-1990 była pierwsza w ramach polskiego programu energetyki jądrowej. Wedle planów, pierwszy blok miał zostać uruchomiony w 1990 roku, a drugi rok później. Jak poinformował na komisji sejmowej w 2023 roku Jerzy Lipka, przewodniczący Obywatelskiego Ruchu na rzecz Energetyki Jądrowej, porzucenie "Żarnowca" miało kosztować Polskę 50 mld dolarów.
Co położyło ten ambitny plan? Protesty mieszkańców regionu (86,1 proc. uczestników referendum) po katastrofie w Czarnobylu w 1986 roku oraz upadek PRL. Prace zawieszono w 1986 roku, a rząd zrezygnował w 1990 roku z dalszej budowy.
Źródło: Radio Zet






