
Półwysep Helski w Polsce jest miejscem szczególnym. Obok bycia tradycyjną przystanią dla turystów, ma własne tradycje i ambicje. Tymczasem ponownie mieszkańcy skarżą się, że miasto zmienia się w dekoracje dla inwestorów. Ponownie podniesiono apel o los portu, kiedy ruszyła sprzedaż luksusowych apartamentów.
Jak czytamy we wpisie na blogu "Hel Kocham", spór o wpisanie helskiego portu do rejestru zabytków toczył się 16 lat. Zdaniem internautów ta walka właśnie zakończyła się porażką, gdy w lipcu Euro Styl z Grupy Dom Development rozpoczął sprzedaż 159 apartamentów Marina Hel. Oskarżenia padają pod adresem gminy i burmistrza.
Co się dzieje na Helu?
"Margaret Thatcher zwykła mawiać 'macie taką władzę, na jaką zasłużyliście'. Helanie nie zasłużyli na los który im lokalny układ wyszykował" – czytamy wpis na mediach społecznościowych. Hel kilka lat temu stał się miejscem inwestycji – zdaniem mieszkańców agresywnych. Dla wielu z nich miniony czas, to szansa na ostatni krzyk dla miasta i jego tradycji.
Jedną z nich jest historyczna funkcja miasta, czyli port rybacki. To miejsce pracy i wielu tradycji, a nie tylko atrakcja turystyczna. Oskarżenia padają pod adresem polityków i układów lokalnych, w tym wobec burmistrza Helu.
Poniżej wybrane komentarze pod wpisem:
Jak zmienia się Hel
Jako osoba, która jeździ tam regularnie od kilku lat, widzę przyśpieszające zmiany w kierunku masowej turystyki: przesuwanie się granic stoisk z pamiątkami na obszar portu; znikające tereny pod wyrastające hotele i apartamentowce; melexy powszechniejsze od rowerów; rosnący napływ zagranicznych turystów, których coraz częściej słychać nad Bałtykiem.
Beton zalał co prawda nieużytki, ale to nie były po prostu porzucone ruiny – to miejsca, którym można było dać przyszłość. Jak czytamy w internecie, mieszkańcy są pełni żalu m.in. do obecnego burmistrza miasta o wybór pieniędzy od inwestorów ponad modernizację portu.
Rybacy próbowali już wcześniej przeforsować projekt budowy nowego basenu w kierunku południowym wraz z infrastrukturą. Helanie nie są też ignorantami i zdają sobie sprawę, że po regulacjach UE rybołówstwo ulega systemowemu ograniczeniu, a czasy się zmieniają.
Pytają tylko, dlaczego poświęca się ważną część ich tożsamości, gdy gdzie indziej w Polsce nad morzem przeprowadza się wielkie inwestycje i patrzy w przyszłość.
"Nie jesteśmy przeciwko marinie. Jesteśmy przeciwko używaniu mariny jako hasła marketingowego dla zabudowy apartamentowej. Nowoczesna marina – tak. Zaplecze techniczne – tak. Usługi dla żeglarzy – tak. Serwis, szkolenia, bosmanat, miejsca pracy związane z wodą – tak. Ale nie apartamenty inwestycyjne, które robią z portu dekorację dla najmu krótkoterminowego" – pisze autor Hel Kocham.
Zobacz także
Czy jest nadzieja dla Helu?
Hel dotyka wiele problemów, w tym postępujące wyludnianie miasta. Czy można jeszcze coś dla niego zrobić? W innym zakątku regionu toczy się walka o setki drzew przeznaczonych do wycinki i ma sukcesy.
Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Gdańsku unieważniło decyzję środowiskową dla budowy kompleksu apartamentowego "Hel Happiness", po tym, jak protesty mieszkańców wstrzymały wycinkę. Powodem była sprzeczność z przepisami.
Jak pisze autor "Hel Kocham", port potrzebuje planu ogólnego zagospodarowania przestrzennego, który jest jawny - obecny nie został opublikowany, mimo interesów mieszkańców.
"Dlatego szczególnie bulwersująca jest bezczynność, której dopuszcza się burmistrz, nie wznawiając postępowania w sprawie tak zwanych schowanych warunków zabudowy. W sytuacji, gdy od decyzji zależy przyszłość portu, milczenie władzy nie jest neutralne. Bezczynność też jest decyzją" – czytamy.
Czy uważasz, że Hel zalewany jest przez turystykę?
0 odpowiedzi






