Budynek Politechniki Wrocławskiej.
Chiny wciągnęły polską uczelnię na czarną listę. Wiemy, co mogło przesądzić o decyzji Fot. Jake Pixo/shutterstock

Czy polska uczelnia może znaleźć się w centrum globalnego sporu między Chinami a Unią Europejską? Okazuje się, że tak. Politechnika Wrocławska trafiła na chińską listę podmiotów objętych kontrolą eksportu. Chińskie władze nie wskazały oficjalnego powodu tej decyzji, ale pojawiły się informacje, które mogą wyjaśniać, dlaczego właśnie ta instytucja znalazła się na liście.

REKLAMA

Politechnika Wrocławska została wpisana przez Ministerstwo Handlu Chin na listę 14 podmiotów z Unii Europejskiej objętych kontrolą eksportu. Decyzja pojawiła się po przyjęciu przez UE 21. pakietu sankcji przeciwko Rosji, który objął również przedsiębiorstwa z Chin i Hongkongu. Wśród polskich podmiotów na chińskiej liście znalazły się tylko dwa: Politechnika Wrocławska oraz spółka Vigo Photonics. Samo umieszczenie uczelni na liście oznacza ograniczenia w dostępie do chińskich technologii i materiałów podwójnego zastosowania. Pekin przekonuje, że działania nie są wymierzone w konkretne państwo.

Polska uczelnia na czarnej liście Chin. Dlaczego właśnie Politechnika Wrocławska?

Chińskie władze nie przedstawiły oficjalnego uzasadnienia wpisania uczelni na listę sankcyjną. W komunikacie podkreślono jedynie, że jest to odpowiedź na działania Unii Europejskiej. Rzecznik chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Lin Jian zaznaczył, że ograniczenia eksportowe wobec podmiotów z UE "nie są wymierzone w żadne konkretne państwo, lecz stanowią odpowiedź na błędne działania Wspólnoty".

Na możliwe przyczyny zwróciły uwagę dostępne rejestry opisane przez South China Morning Post. Wynika z nich, że Politechnika Wrocławska prowadzi badania związane z technologiami obronnymi. Uczestniczy też w projektach dotyczących wojskowych dronów oraz współpracuje z chińskimi uczelniami nad półprzewodnikami.

Chińskie sankcje mogą utrudnić działalność uczelni. Ograniczenia dotyczą strategicznych technologii

Wpisanie na listę Ministerstwa Handlu Chin oznacza zakaz eksportu do wskazanych podmiotów technologii i materiałów podwójnego zastosowania. Każde odstępstwo od tej zasady wymaga indywidualnej zgody chińskich władz. Dla uczelni prowadzącej zaawansowane badania może to oznaczać realne utrudnienia w realizacji części projektów.

Chodzi przede wszystkim o dostęp do materiałów eksperymentalnych, komponentów półprzewodnikowych, laserów, podłoży testowych oraz transfer próbek badawczych. Pojawia się również ryzyko, że część chińskich partnerów naukowych ograniczy lub zawiesi współpracę z Politechniką Wrocławską, obawiając się naruszenia nowych przepisów.

Decyzja Chin jest odpowiedzią na sankcje Unii Europejskiej. Spór wykracza poza gospodarkę

Pekin podkreśla, że jego działania są bezpośrednią odpowiedzią na 21. pakiet sankcji Unii Europejskiej przeciwko Rosji. W jego ramach restrykcjami objęto 14 przedsiębiorstw z Chin i Hongkongu, które według Brukseli miały dostarczać Rosji komponenty wykorzystywane przez przemysł zbrojeniowy. Chiny uznały te działania za niesprawiedliwe i odpowiedziały własnymi ograniczeniami.

Na chińskiej liście znalazły się nie tylko polskie podmioty. Objęto nią również niemiecki koncern Rheinmetall, czeską firmę Tatra Trucks, francuskie centrum badawcze III-V LAB oraz przedsiębiorstwa z Włoch, Litwy i Holandii. Napięcia między Chinami a Unią Europejską obejmują nie tylko handel. Teraz to sektor nauki, nowych technologii i badań, których znaczenie dla bezpieczeństwa państw stale rośnie.

Sonda

Czy uważasz, że wpisanie Politechniki Wrocławskiej na chińską czarną listę będzie miało realne konsekwencje dla polskiej nauki?

3 odpowiedzi