
Zaledwie dwa tygodnie wystarczyły, by opłata w wysokości 3 euro zmieniła nawyki zakupowe Europejczyków. Zmiana dotyczy przesyłek spoza UE o wartości do 150 euro, a firmy logistyczne już notują dwucyfrowe spadki.
Wprowadzone 1 lipca 2026 roku przepisy zlikwidowały dotychczasowe zwolnienia podatkowe i uderzyły w najczulszy punkt azjatyckich platform – w bezkonkurencyjnie niską cenę. Wszystkie przesyłki spoza UE o wartości do 150 euro podlegają teraz obowiązkowej opłacie w wysokości 3 euro. Choć od wdrożenia zmian minęły zaledwie dwa tygodnie, efekty są uderzające.
Konsumenci mówią "pas" przy kasie
Dla wielu Polaków darmowa dotąd dostawa zmieniła się w finansowe rozczarowanie. System potrafi teraz doliczać dziesiątki złotych za dodatkowe koszty związane z odprawą celną.
– Kupuję na Temu zabawki dla kotów. Włożyłam je do koszyka, idę do kasy, a tam jakaś chora suma! – mówi mi rozgoryczona konsumentka.
Dotychczasowe zakupowe eldorado opierało się przede wszystkim na gigantycznej masowości. Według danych Komisji Europejskiej, w samym 2024 roku do krajów Wspólnoty trafiało średnio aż 12 mln paczek dziennie o wartości poniżej 150 euro. Bruksela wskazuje również, że blisko 65 proc. z nich miało celowo zaniżaną wartość, byle tylko zmieścić się w dawnym limicie zwolnienia z opłat. Nowe prawo skutecznie uszczelniło tę podatkową lukę.
Zobacz także
Nawet miliard paczek mniej
Podczas gdy Poczta Polska i InPost wstrzymują się jeszcze z publikacją oficjalnych danych, eksperci rynkowi nie mają wątpliwości – to nie jest chwilowe, wakacyjne wahnięcie. W analizach dla "Rzeczypospolitej" specjaliści wyliczyli, że przy obecnym wolumenie sięgającym 5,8 mld paczek e-commerce spoza UE rocznie, stały spadek zamówień o 20 proc. oznacza ponad miliard przesyłek mniej w ciągu zaledwie dwunastu miesięcy.
Wcześniej dało się słyszeć głosy, że Unia Europejska nie zatrzyma jednak chińskich platform tak łatwo. Zanim nowe prawo weszło w życie, część rynkowych analityków wskazywało, że obecny efekt odstraszenia klientów może być jedynie tymczasowy. Azjatyccy giganci e-commerce od dawna rozwijają własne centra logistyczne na terenie Europy, a w ostatnich miesiącach intensywnie inwestowali w kolejne obiekty.
W efekcie na Temu nie trzeba dużo się wysilić, by znaleźć sprzedawców z komunikatem "brak opłat importowych" dzięki lokalnym dostawom. Z kolei TikTok Shop dopiero co szykował się do oficjalnego podboju Polski.
Źródło: Rzeczpospolita.






