
Mandat z fotoradaru może kosztować znacznie więcej, jeśli właściciel auta zignoruje pismo z GITD. Ministerstwo Infrastruktury chce wprowadzić nowe opłaty za brak reakcji na zawiadomienie o wykroczeniu. Na zapłatę będą 30 dni, a osoby, które zrobią to szybciej, dostaną 20 proc. zniżki.
Projekt w piątek 7 sierpnia trafił do konsultacji publicznych. Resort infrastruktury przekonuje, że nowe przepisy mają ułatwić kończenie spraw, w których dziś trudno ustalić odpowiedzialność za wykroczenie.
Nowe zasady karania za fotoradary
Mowa głównie o sytuacji, gdy właściciel samochodu nie odbiera korespondencji od Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego, nie odpowiada na pisma, nie udaje się ustalić osoby prowadzącej pojazd albo naruszenie zostało zarejestrowane przez samochód z zagraniczną rejestracją. Ten ostatni problem od lat wygląda tak samo: fotoradary cięte na polskich kierowców, cudzoziemcy mają taryfę ulgową – i właśnie tę lukę projekt ma zasypać.
Projekt przewiduje zmianę sposobu kontaktu z właścicielem lub użytkownikiem samochodu. Po zarejestrowaniu naruszenia będzie wysyłane specjalne zawiadomienie na adres znajdujący się w Centralnej Ewidencji Pojazdów.
Właściciel lub użytkownik nie będzie już wzywany do wskazania osoby, której powierzył samochód. W piśmie znajdzie informację o możliwości przyjęcia lub odmowy przyjęcia mandatu przez osobę, która faktycznie prowadziła pojazd.
Brak reakcji może oznaczać opłatę administracyjną. Jej wysokość ma być kilkukrotnie wyższa niż mandat za dane naruszenie. To kolejny element zaostrzania kursu wobec kierowców – wystarczy przypomnieć, że weszły już w życie nowe przepisy drogowe od 3 czerwca, patokierowcy mogą stracić prawko w kilka sekund.
Właściciel lub użytkownik będzie mógł uniknąć opłaty tylko w określonych sytuacjach. Będzie musiał wykazać, że w momencie naruszenia nie był już właścicielem lub posiadaczem pojazdu, samochód został wcześniej skradziony albo doszło do działania w stanie wyższej konieczności.
Zobacz także
Zniżka za szybką wpłatę i egzekucja należności za mandat z fotoradaru
Na uregulowanie opłaty przewidziano 30 dni od doręczenia zawiadomienia. Osoba, która zapłaci ją wcześniej, otrzyma 20-procentową obniżkę – warto więc wiedzieć, jak zapłacić mandat przez internet, żeby nie stracić rabatu na przelewie wysłanym w ostatniej chwili.
Jeśli pieniądze nie wpłyną w terminie, właściciel lub użytkownik dostanie upomnienie. Następnie należność będzie mogła zostać wyegzekwowana w ramach postępowania administracyjnego.
Nowe rozwiązania mają być skierowane przede wszystkim do spraw, w których obecnie istnieje ryzyko przedawnienia albo nie udaje się skutecznie ustalić osoby odpowiedzialnej za wykroczenie.
Zmiany odczują także firmy leasingowe i przedsiębiorstwa zajmujące się długoterminowym wynajmem samochodów. Jeśli umowa będzie zawarta na ponad 30 dni, właściciel pojazdu będzie musiał przekazać do Centralnej Ewidencji Pojazdów dane jego użytkownika. Dla firm to kolejny obowiązek w roku, w którym i tak weszły zmiany w podatkach od samochodów w Polsce, nowe prawo bije po kieszeni.
Na przekazanie informacji będzie 30 dni od zawarcia umowy. Przy zmianie użytkownika lub zakończeniu umowy termin wyniesie 14 dni.
Projekt przewiduje też zmianę dotyczącą wyników pomiarów prędkości. Od wartości pokazanej przez fotoradar lub inne urządzenie rejestrujące będzie odejmowane 5 km/h.
Na autostradach i drogach ekspresowych korekta ma wynosić 6 km/h. Kierowcy zwracają jednak uwagę, że problemem bywa nie tolerancja, a samo oznakowanie – pułapka na odcinkowym pomiarze zostaje, kierowcy prosili o zmianę, ale ministerstwo odmówiło.






