
Rząd zabrał głos w sprawie kontrowersyjnego raportu "Polaków portret własny”. Wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski zapowiedział wyjaśnienie, jak powstał dokument i na co przeznaczono pieniądze z dotacji. Wcześniej raport wywołał falę krytyki z powodu licznych błędów i wykorzystania sztucznej inteligencji.
Kontrowersje pojawiły się w czwartek, gdy w serwisie X zaczęto publikować przykłady błędów znalezionych w 26-stronicowym opracowaniu autorstwa dr hab. Barbary Mróz-Gorgoń, obecnej pełnomocniczki rządu ds. promocji marki Polska. W sieci szybko pojawiło się pytanie, czy Polaków portret własny AI wygenerowała w całości.
Raport "Polaków portret własny" wywołuje burzę w sieci
Wątpliwości wzbudził także zapis znajdujący się na drugiej stronie raportu. Wynika z niego, że projekt był realizowany w ramach zadania publicznego "Marka Polska – podstrategia turystyczna" i miał być dofinansowany ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki. W dokumencie podano też numer umowy zawartej w czerwcu 2025 r.
Pojawiło się więc pytanie, czy resort zapłacił za przygotowanie raportu. "Czy Ministerstwo Sportu i Turystyki zapłaciło 200 000 złotych w ramach zadania publicznego za raport wygenerowany przez AI?" – pytał w czwartek na platformie X Sebastian Meitz, ekspert Instytutu Sobieskiego i członek PiS.
Ministerstwo Sportu i Turystyki jeszcze tego samego dnia wyjaśniło, że raport nie był częścią umowy zawartej z wykonawcą podstrategii turystycznej Marka Polska, czyli Stowarzyszeniem Konferencje i Kongresy. Resort zaznaczył również, że dokument nie został przedstawiony jako element sprawozdania.
MSiT przekazało ponadto, że nie otrzymało prośby o zgodę na wykorzystanie swojego logotypu. Według ministerstwa informacja, jakoby raport powstał ze środków resortu, jest nieprawdziwa.
Cała sprawa zbiegła się w czasie z zagraniczną promocją kraju. Kilka dni wcześniej ruszył bowiem nowy spot promujący Polskę, w którym wystąpili m.in. Robert Lewandowski i Jesse Eisenberg.
Barbara Mróz-Gorgoń odpowiada. Jakie było rzeczywiste użycie sztucznej inteligencji?
Do sprawy odniosła się również sama Barbara Mróz-Gorgoń. W czwartek napisała na X, że raport nie był częścią zamówienia ani umowy z Ministerstwem Sportu i Turystyki. Zapewniła, że badanie przeprowadzono zgodnie z zasadami nauk społecznych i na podstawie opisanej w dokumencie metodologii.
Wieczorem Mróz-Gorgoń mówiła w Polsat News, że raport był wspomagany przez sztuczną inteligencję. W piątek, w rozmowie z PAP, doprecyzowała, na czym polegało wykorzystanie takich narzędzi. Według niej AI służyła do transkrypcji, podsumowywania oraz redakcji materiału. Nie miała natomiast tworzyć części badawczej ani formułować wniosków.
– Narzędzia AI wykorzystaliśmy wyłącznie do transkrypcji, podsumowania i redakcji tekstu, nie projektowały treści badawczej ani nie tworzyły wniosków – wyjaśniła Mróz-Gorgoń.
Jakość dokumentu stała się jednym z głównych powodów krytyki. W mediach społecznościowych wskazywano na sformułowania, przypisy i fragmenty, które mogą przypominać błędy charakterystyczne dla generatywnej AI. Publicyści nie zostawiali na opracowaniu suchej nitki, pisząc wprost, że Polaków portret własny jest tragikomiczny.
Wśród przykładów wymieniano m.in. "tradycyjną chlebowość", określenie "Polskie płaskiz", a także przypisanie studiu CD Projekt autorstwa gry "Gamedec" oraz portalu Allegro. W raporcie znalazła się też informacja, według której 95 proc. Polaków ma być "polilingwalnych", a część z nich znać język mandaryński.
Autorzy krytycznych wpisów zwracali uwagę również na określenie polskiej historii i kultury jako "sufferingu", podczas gdy w języku polskim odpowiednim terminem byłaby m.in. "martyrologia". W dokumencie pojawia się także słowo "reziliencja".
Do kontrowersji wokół raportu odniósł się w piątek wiceminister cyfryzacji. Dariusz Standerski. – Wszystkie okoliczności powstania tego raportu zostaną wyjaśnione. Z mojego punktu widzenia najważniejsze jest, żeby wyjaśnić sprawę związaną z dotacją, pokazać wszystkie produkty tej dotacji, tak żeby nie było najmniejszych wątpliwości – powiedział w programie "Tłit".
Standerski zwrócił też uwagę na datę powstania raportu. Dokument pochodzi z końca 2025 r., a więc powstał przed objęciem przez Mróz-Gorgoń funkcji pełnomocniczki rządu ds. promocji marki Polska.
– Jeżeli chodzi o panią minister Gorgoń, to ja wiem tyle, ile przeczytałem w uchwale o pełnomocniku do spraw marki Polska. Wiem, że ma zadanie, żeby stworzyć strategię do grudnia (tego roku - PAP), więc tam są jakieś konkretne zadania, które pani minister ma wypełnić. (...) – wskazał Standerski.
Do sprawy odniósł się również szef klubu PiS Mariusz Błaszczak. Zapowiedział na X złożenie zawiadomienia do Centralnego Biura Antykorupcyjnego i prokuratury. Błaszczak ocenił również, że Barbara Mróz-Gorgoń powinna zostać odwołana.
Zobacz także
Co tak naprawdę zawiera raport "Polaków portret własny"?
Dokument ma przedstawiać obraz Polski i Polaków na podstawie badań dotyczących marki narodowej. Autorzy wskazali m.in. na różnicę między gospodarczym potencjałem kraju a jego wizerunkiem za granicą. Pisali też o kompleksach narodowych, niskiej samoocenie oraz możliwościach rozwoju sektorów takich jak IT, gaming czy turystyka związana z przyrodą.
Wśród barier wymieniono biurokrację, społeczną polaryzację oraz chaos estetyczny. Jedna z głównych rekomendacji zakłada, że budowanie marki Polski powinno być prowadzone przez wiele lat, niezależnie od zmian politycznych. W raporcie wskazano na potrzebę współpracy rządu, biznesu i społeczeństwa.
Barbara Mróz-Gorgoń została powołana na stanowisko pełnomocniczki rządu ds. promocji marki Polska pod koniec lipca 2026 r. Do jej zadań należy m.in. koordynowanie działań administracji związanych z budowaniem i rozwijaniem spójnego wizerunku Polski w kraju oraz za granicą.
Czy urzędnicy powinni używać AI do tworzenia dokumentów?
... odpowiedzi






