Górnik z twarzą ubrudzoną pyłem węglowym. W kasku i z zaciśniętą pięścią.
Kopalnia Wujek do likwidacji, górnicy protestują. "Zarząd nie chce nas słuchać" (zdjęcie ilustracyjne). Fot. Parilov/shutterstock

Kopalnia Wujek znowu jest w centrum uwagi. Pod ziemią strajkuje 11 górników, a napięcie między załogą i zarządem Polskiej Grupy Górniczej rośnie. Powód? Decyzje dotyczące przyszłości pracowników i pieniędzy, które – zdaniem związkowców – można zaoszczędzić.

REKLAMA

W piątek 28 sierpnia w Kopalni Wujek w Katowicach górnicy rozpoczęli podziemny protest. Jedenastu górników po zakończeniu zmiany nie wyjechało na powierzchnię i poinformowało dyrekcję o rozpoczęciu strajku. Z informacji przekazywanych przez WZZ Sierpień 80 wynikało, że do protestujących mogą dołączać kolejni pracownicy.

Kopalnia Wujek do likwidacji. Protest górników pod ziemią

Kopalnia Wujek w Katowicach od 1 kwietnia 2026 roku jest w procesie likwidacji, który ma potrwać cztery lata. Jak informują związkowcy, dziś 11 pracowników po zakończeniu zmiany nie wyjechało na powierzchnię. Protest w kopalni Wujek nie był planowaną akcją związku. To inicjatywa oddolna pracowników, którzy mają obawy dotyczące m.in. dalszego zatrudnienia.

Rafał Niezgoda, rzecznik WZZ Sierpień 80, przekazał, że pracownicy obawiają się wykorzystania firm zewnętrznych przy likwidacji zakładu. Damian Hacaś, przewodniczący WZZ Sierpień 80 KWK Wujek, poinformował natomiast o braku porozumienia z zarządem.

– Ten zarząd absolutnie nie chce słuchać załogi, a powiem tak, czas chyba najwyższy – przekazał w oficjalnym komunikacie.

Górnicy zostali pod ziemią. Poszło także o dyrektora kopalni

Górnicy protestują również przeciwko planowanemu odwołaniu dyrektora Tomasza Dudy. Pracownicy wszystkich działających na terenie zakładu związków zawodowych mieli podpisać pismo w sprawie pozostawienia go na stanowisku. Jak relacjonował Hacaś, 17 lipca górnicy skierowali petycję do zarządu, ale nie dostali odpowiedzi.

Dlaczego załoga tak mocno broni dyrektora? Związkowcy wskazują przede wszystkim na oszczędności przy likwidacji kopalni. Według Hacasia dyrektor sprzeciwiał się angażowaniu zewnętrznych firm i uważał, że część prac można wykonać własnymi siłami PGG.

– Ten dyrektor zaskarbił sobie po prostu sympatię tych ludzi, gdyż ta likwidacja postępuje zgodnie z harmonogramem. Pracownicy mają bardzo dobre wynagrodzenia. Przede wszystkim dyrektor blokuje firmy zewnętrzne – przekazał Hacaś w rozmowie z Gazeta.pl.

Katowice czekają na dalszy rozwój protestu. Związkowcy wskazują na rozwiązanie sytuacji

Związkowcy przekonują, że sposób likwidacji kopalni Wujek może mieć bezpośrednie znaczenie dla kosztów ponoszonych przez Polską Grupę Górniczą, a więc także dla pieniędzy z budżetu państwa. Bogusław Ziętek, przewodniczący WZZ Sierpień 80, mówił WNP, że koszt likwidacji Wujka to około 24 mln zł rocznie. Jego zdaniem aż 12 mln zł można zaoszczędzić dzięki wprowadzeniu rozwiązania dotyczącego odprowadzania wody.

Związkowcy chcą rozmawiać też o organizacji pracy przy likwidacji innych zakładów. Wskazują między innymi na Bielszowice oraz wcześniejsze decyzje dotyczące ściany wydobywczej. Według Hacasia po przeniesieniu pracowników z Wujka wydobycie na wskazanej ścianie miało spaść około pięciokrotnie. Na 4 września górnicy zapowiadają demonstrację przed siedzibami Ministerstwa Energii i PGG w Katowicach. Jeśli kompromisu nie będzie, protesty na Śląsku mogą przybrać na sile.

Sonda

Czy Twoim zdaniem protestujący górnicy Wujka mają rację?

... odpowiedzi