
Młodzi Polacy mają czasem naprawdę nietypowe pomysły na biznes. Nastolatek z Podlasia zamiast aplikacji, sklepu internetowego czy modnego startupu postawił na coś znacznie bardziej swojskiego. I wygląda na to, że trafił w punkt. "Cena śmieszna w porównaniu z marketami" – ocenia jeden z internautów.
17-letni Franciszek Perkowski z okolic Krynek znalazł sposób na sprzedaż ziemniaków bezpośrednio klientom. Razem z tatą zbudował niewielki kartoflomat, przy którym można samodzielnie wybrać worek ziemniaków, sprawdzić cenę i zapłacić gotówką albo BLIK-iem. Punkt stoi przy trasie z Krynek do Kruszynian, w pobliżu zjazdu na Trejgle. Ziemniaki pochodzą prosto z pola młodego rolnika z pobliskich Łapicz.
17-latek sprzedaje ziemniaki prosto z gospodarstwa. Klient obsługuje się sam
Pomysł na biznes pojawił się z prostego powodu. Franciszek chciał sprzedawać większą ilość ziemniaków bez oddawania całej produkcji do skupu. Okazuje się, że w okolicy jest jednak spory ruch turystyczny. Wiele osób jedzie do Kruszynian zobaczyć meczet i spróbować kuchni tatarskiej. Młody rolnik zauważył prostą zależność. Skoro ludzie przejeżdżają obok gospodarstwa, można im po drodze sprzedać lokalny produkt. Tak powstał pomysł kartoflomat.
Takiego towaru w sprzedaży z automatów jeszcze nie było, a na pewno nie w takiej formie. Kartoflomat nie jest futurystyczną maszyną rodem z galerii handlowej. To zwykła, drewniana budka z daszkiem i skrzynką na pieniądze. Konstrukcję zbudowali Franciszek z tatą, wykorzystując między innymi dwa koła od kultowej WSK-i. Każdy worek ma informację o wadze i cenie.
Ziemniaki po 2 zł za kilogram, płatności BLIK i zero kontroli. Klienci płacą sami, a kradzieży brak
Czy ziemniaki są rekordowo tanie? Tutaj chyba nie chodzi o rekordy. W kartoflomacie można kupić odmiany Catania i Tonacja po 2 zł za kilogram. Jako klient nie musisz mieć gotówki, bo dostępna jest płatność BLIK. Według mnie to bardzo wygodne. Jedziesz sobie przez Podlasie, robisz szybki przelew i zabierasz ze sobą świeże ziemniaki.
Według Franciszka kradzieże stanowią mniej niż 1 proc. sprzedaży. System opiera się więc przede wszystkim na uczciwości klientów. Jak sam mówi, kupujący są zdecydowanie uczciwi. Sprzedaż bezobsługowa w Polsce kojarzy się przede wszystkim z automatami i zabezpieczeniami. Tutaj wystarczy kartka z ceną.
Zobacz także
Zauważył turystów jadących przez Podlasie i znalazł pomysł na biznes. Ma dopiero 17 lat
Franciszek Perkowski uprawia ziemniaki na około pół hektara. Catania i Tonacja zajmują mniej więcej po połowie tego areału. Kartoflomat nie ma zastąpić całego skupu. Chodzi o sprzedaż mniejszych ilości szczególnie wtedy, gdy pogoda dopisuje i turyści tłumnie ruszają w drogę. Wtedy niewielka budka przy trasie może stać się dodatkowym kanałem sprzedaży dla gospodarstwa.
Patriotyzm polskiej pyry brzmi może trochę żartobliwie, ale za tym kartoflomatem stoi coś więcej niż sprzedaż kilku worków ziemniaków. Niedawno pisaliśmy o "Panu od Butelek", który również zamienił codzienny problem w pomysł na własny biznes.
Tutaj mechanizm jest podobny. Zamiast czekać, aż klient przyjdzie do sklepu, Franciszek stworzył prosty sposób, na to żeby go znaleźć. Ma 17 lat, gospodarstwo jest rodzinnym dziedzictwem, a on już szuka własnego sposobu na jego rozwijanie.
Czy korzystał(a)byś z kartoflomatu w okolicy?
... odpowiedzi






