
Polska oficjalnie dołącza do europejskiej koalicji antybalistycznej. Decyzję ogłosili w piątek Donald Tusk i Wołodymyr Zełenski, kładąc kres kontrowersjom po lipcowym szczycie w Paryżu, na którym zabrakło Warszawy.
Jak podaje serwis Gazeta.pl, Warszawa i Kijów połączą siły w ramach tzw. koalicji antybalistycznej. Decyzję ogłosili w piątek 18 września 2026 roku na briefingu Wołodymyr Zełenski oraz Donald Tusk, przy czym polski premier jednoznacznie potwierdził przystąpienie naszego kraju do projektu.
Koalicja antybalistyczna. Co ustalili Tusk i Zełenski?
– Teraz budujemy koalicję antybalistyczną, stworzymy europejski system antybalistyczny, jestem o tym przekonany na 100 proc. Będziemy o tym rozmawiali z Donaldem i będziecie tam mile widziani, będziemy tam partnerami – powiedział prezydent Ukrainy, cytowany przez portal Gazeta.pl.
Donald Tusk wyraził wdzięczność za słowa Zełenskiego dotyczące włączenia Warszawy do porozumienia. Przypomniał przy tym sytuację z lipca, gdy Kijów powołał w Paryżu koalicję z dziewięcioma europejskimi sojusznikami bez udziału Polski, tłumacząc tamten brak obecności "pewnym nieporozumieniem".
– Teraz już jest jasne, że Polska również jest częścią tej inicjatywy – zaznaczył Tusk.
Spotkanie odbyło się w zachodniej części Ukrainy przy okazji szczytu regionalnych przywódców. Gospodarz wydarzenia ogłosił tam utworzenie nowej platformy współpracy pod nazwą Karpacka Ósemka (C8).
Sama koalicja antybalistyczna narodziła się w lipcu w Paryżu podczas rozmów Koalicji Chętnych, stawiając sobie za cel rozwój europejskich zdolności zwalczania pocisków balistycznych. Porozumienie przypieczętowało wówczas dziesięć państw: Ukraina oraz Francja, Wielka Brytania, Niemcy, Włochy, Hiszpania, Holandia, Norwegia, Dania i Szwecja. Na tym samym lipcowym szczycie koalicja chętnych zdecydowała również o ćwiczeniach z udziałem wojsk francuskich i brytyjskich na terytorium Polski.
Zobacz także
Wydatki na obronność Polski. Nowoczesna armia, drony i obrona przeciwlotnicza
Odnosząc się wtedy do nieobecności Warszawy w porozumieniu, szef polskiego rządu tłumaczył, że inicjatywa ma profil ściśle przemysłowy i przystąpiły do niej podmioty dysponujące gotowym wkładem technologicznym. Zaznaczał, że rodzime zakłady zbrojeniowe dopiero badają swoje zaplecze, a Polska dołączy do sojuszu w momencie, gdy krajowy sektor przedstawi konkretną ofertę współpracy.
Zaplecze przemysłowe rzeczywiście rośnie – Polska pompuje 10 mld zł w zbrojeniówkę, a pieniądze idą m.in. na systemy Narew i Wisła, czyli obronę powietrzną. Jednocześnie przemysł zbrojeniowy szuka okazji na wschodzie, zawiązując spółki joint venture i licząc na środki z unijnego programu SAFE.
Kierunek potwierdzają też deklaracje rządu: Polska chce mieć największą armię w Europie, z naciskiem na drony, sztuczną inteligencję i obronę przeciwlotniczą. Skalę wydatków widać również w liczbach – budżet 2027 zakłada, że bezpieczeństwo pozostanie największą pozycją po stronie kosztów państwa.
Czy Polska powinna zacieśniać współpracę wojskową z Ukrainą?
... odpowiedzi






