Kosiniak Kamysz, szef MON. W tle wojsko na defiladzie i znieksztalcony obraz.
Polska chce mieć największą armię w Europie. Kosiniak-Kamysz i jego sny o potędze Fot. FotoDax/Verconer/shutterstock Montaż: INNPoland.pl

500 tysięcy żołnierzy, dziesiątki miliardów złotych i przemysł zbrojeniowy pracujący bez przerwy. Rząd Koalicji 15 października ogłosił plan, który może całkowicie zmienić pozycję Polski w Europie. Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz mówi wprost o największej i najsilniejszej armii na kontynencie. Padają konkretne liczby i terminy.

REKLAMA

Podczas konferencji Defence24 Days w Warszawie szef MON zapowiedział, że do 2030 roku Polska ma dysponować największą armią w Europie. Plan zakłada rozbudowę sił zbrojnych do 500 tys. żołnierzy, w tym 300 tys. wojskowych zawodowych i 200 tys. rezerwistów wysokiej gotowości. To część szerokiej strategii bezpieczeństwa związanej z wojną w Ukrainie, napięciami wokół NATO i rosnącymi wydatkami na obronność w całej Europie. Rząd chce wykorzystać środki z programu SAFE oraz ogromne zamówienia dla przemysłu zbrojeniowego, by przyspieszyć modernizację armii.

MON stawia na ogromną armię. Polska chce być wojskowym numerem jeden w Europie

Władysław Kosiniak-Kamysz nie pozostawił wątpliwości. Według szefa MON Polska ma stanie się militarnym liderem regionu i jednym z najmocniejszych państw NATO na wschodniej flance Sojuszu. Minister podkreślał, że bezpieczeństwo nie kończy się na liczbie czołgów czy samolotów. Kluczowe mają być także obrona cywilna, szkolenia ludności i gotowość państwa na sytuacje kryzysowe.

Rząd Donalda Tuska chce osiągnąć ten cel już do końca dekady. Polska przeznacza rekordowe środki na obronność, a wydatki wojskowe zbliżają się do 5 proc. PKB. To poziom, którego nie osiąga większość państw NATO. MON podkreśla, że armia ma być nie tylko większa, ale także najlepiej wyposażona i nowoczesna technologicznie.

MON chce przyspieszyć produkcję uzbrojenia. Fabryki mają działać dniem i nocą

Szef MON zaapelował do przemysłu zbrojeniowego o pełną mobilizację. Według rządu zakłady produkujące broń i amunicję powinny działać 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu. Powód jest prosty: Polska chce błyskawicznie zwiększyć zdolności bojowe i nadrobić dekady zaniedbań w produkcji uzbrojenia.

Ogromną rolę ma odegrać program SAFE, czyli europejski mechanizm finansowania obronności. Polska otrzyma z niego około 43,7 mld euro stając się największym beneficjentem programu w całej Unii Europejskiej. Pieniądze mają trafić m.in. na systemy antydronowe, obronę przeciwlotniczą, artylerię dalekiego zasięgu i rozwój infrastruktury wojskowej.

MON celuje w nowoczesne technologie. Polska chce być wojskową potęgą w Europie

MON coraz mocniej stawia na technologie, które zmieniają współczesne pole walki. W centrum uwagi znalazły się drony, sztuczna inteligencja oraz systemy rozpoznania satelitarnego. Wojna w Ukrainie pokazała, że nowoczesny konflikt wygląda dziś zupełnie inaczej niż jeszcze kilka lat temu. Liczy się szybkość reakcji, precyzja i zdolność do działania w cyberprzestrzeni.

Polska chce również zwiększać niezależność produkcyjną i przenosić część produkcji uzbrojenia do Europy. Chodzi m.in. o technologie związane z systemami Patriot i nowoczesną obroną powietrzną. Rząd przekonuje, że stawką nie jest wyłącznie bezpieczeństwo kraju, ale także pozycja Polski w Europie. Jeśli plan zostanie zrealizowany, Polska może stać się jednym z najważniejszych militarnych i przemysłowych centrów regionu.