
Przejęcia, joint ventures, kooperacje – firmy zbrojeniowe dążą do ekspansji na wschodzie UE, co związane jest z unijnym programem SAFE – relacjonuje "Frankfurter Allgemeine Zeitung".
"Najnowsza transakcja koncernu zbrojeniowego Rheinmetall z Duesseldorfu nie została zauważona przez opinię publiczną. Za nieujawnioną kwotę Niemcy przejęli 51 procent udziałów w chorwackiej firmie DOK-ING. To uznany w branży specjalista od pojazdów bezzałogowych, takich jak wozy saperskie. Obie firmy nawiązały już wcześniej strategiczną współpracę, a teraz doszło do zmiany struktury własnościowej" – donosi niemiecki dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung" (FAZ).
Według gazety w piątym roku rosyjskiej inwazji na Ukrainę "przemysł obronny w regionie pomiędzy Morzem Bałtyckim, Morzem Czarnym i Adriatykiem przechodzi transformację". Wynika to z kilku czynników: Kraje regionu mają większe potrzeby w zakresie bezpieczeństwa, co widać po szybko rosnących budżetach obronnych. Zaś „dzięki programowi Security Action for Europe (SAFE), obejmującemu 150 miliardów euro ulgowych kredytów na 45 lat, Komisja Europejska oferuje dodatkowe zachęty do rozbudowy działalności zbrojeniowej” – wskazuje dziennikarz "FAZ" Andreas Mihm.
Jednym z przykładów rosnącego zainteresowania regionem jest Rheinmetall, który w Rumunii, Bułgarii i na Łotwie założył spółki joint ventures z lokalnym udziałem, zajmujące się produkcją amunicji artyleryjskiej. Wielkość inwestycji wynosi prawie dwa miliardy euro. Na Węgrzech firma z Duesseldorfu produkuje transportery opancerzone typu Lynx. Pod koniec ub. roku Rheinmetall Landsysteme podpisał porozumienie z Polska Grupa Zbrojeniową, zapowiadając utworzenie spółki joint venture, której zadaniem będzie stworzenie Europejskiego Centrum Wozów Wsparcia.
Nie tylko Niemcy
Nie tylko Niemcy rozglądają się za opłacalnymi inwestycjami – zauważa "FAZ". Jak czytamy, w Rumunii turecki producent pojazdów Otokar przejął w styczniu, ponoć za 85 milionów euro, rumuńską firmę Automecanica SA, z którą zaledwie w zeszłym roku Otokar założył spółkę joint venture w celu produkcji 1059 kołowych pojazdów opancerzonych COBRA dla rumuńskiej armii.
Z kolei na początku marca praska firma zbrojeniowa CSG kupiła 49 procent węgierskiej spółki 4iG Space & Defence Technologies, a tym samym 37 procent udziałów w Rába Automotive Holding Plc. W planach jest produkcja tysięcy ciężkich pojazdów dla węgierskiej armii, a także nowy program eksportowy średniej wielkości pojazdów o wartości miliarda euro. Ponadto amerykańskie wieloprowadnicowe wyrzutnie rakietowe HIMARS mogłyby być montowane w Rába na Węgrzech na podwoziach czeskiego specjalisty od pojazdów Tatra, należącego do CSG – wylicza niemiecki dziennik.
Zobacz także
Wskazuje też, że CSG, która jest największym pod względem obrotów koncernem zbrojeniowy w Europie Środkowej i Wschodniej, znalazła w Niemczech dostawców do produkcji amunicji, a pod koniec 2025 roku przejęła w Serbii producenta silników do dronów.
Na Słowacji zawarto zaś w marcu umowę o utworzeniu spółki joint venture między francuską firmą Eurenco a słowacką ZVS Holding. W zakład produkcyjny ładunków artyleryjskich ma zostać zainwestowanych 300 milionów euro.
Zachęta do inwestycji spoza Europy
"Najnowszy z pojawiających się co tydzień komunikatów CSG dotyczył umowy ramowej z wiodącym polskim państwowym koncernem zbrojeniowym Polska Grupa Zbrojeniowa (PGZ). Celem jest produkcja silników do dronów i rakiet, a także amunicji i pojazdów. (Firmy) chcą brać udział w programach obronnych UE i w obszarze NATO. Konkretnie chodzi o środki z unijnego programu SAFE. Dwie trzecie z nich mogłoby trafić do odbiorców we wschodniej części UE" – przypomina "FAZ".
Jak zastrzega autor, polski prezydent Karol Nawrocki wprawdzie zablokował ustawę dotyczącą wykorzystania unijnych środków przez Polskę. Nie oznacza to jednak, że nie będzie dodatkowych pieniędzy na obronność, bo rząd widzi inny sposób na pozyskanie unijnych pieniędzy, zaś Nawrocki proponuje wykorzystanie rezerw NBP. "Branża obronna nie ma zatem powodu do obaw" – ocenia "FAZ".
"Środki unijne mogą być kolejnym powodem, dla którego dostawcy spoza Wspólnoty będą chcieli się tam osiedlić. Pieniądze są bowiem dostępne tylko wtedy, gdy co najmniej 65 procent broni jest produkowane lokalnie. To wyjaśnia ostatnio silnie rosnące zaangażowanie tureckich firm zbrojeniowych, które też chętnie skorzystałyby z ciepłego deszczu środków SAFE" – wskazuje niemiecki dziennik.
Opracowanie: Anna Widzyk.
