
Do NBP trafiły petycje dotyczące likwidacji miedziaków. Nic, tylko się cieszyć? Nie do końca, bo co prawda eliminacja drobniaków ułatwi rozliczenia, ale jednocześnie mogą to odczuć nasze portfele.
Płatności bezgotówkowe nigdy nie miały się lepiej. Ja sam rzadko sięgam po najmniejsze nominały i mam ich cały stos w dedykowanej na to skarbonce. Również czasem się zastanawiam: po co one jeszcze są?
Do Narodowego Banku Polskiego trafiły nowe petycje wzywające do likwidacji najniższych nominałów. Jedna z propozycji zakłada dwuetapowy harmonogram: od 2030 r. obowiązek zaokrąglania cen do pełnych dziesiątek groszy i wycofanie 1, 2 i 5 gr, a od 2035 r. zniknięcie 10, 20 i 50 gr.
NBP na tak, wyższe koszty na nie
NBP ocenia pomysł pozytywnie, wskazując na uproszczenie rozliczeń oraz obniżenie kosztów obsługi rynku gotówkowego. O sensie zmian mówił też prezydent Karol Nawrocki, podkreślając w rozmowie z Radiem Zet: "Wydatki na produkcję jedno i dwugroszówek są większe, niż nominały tych monet". Jeszcze przed 2010 r. szacowano, że produkcja jednego grosza kosztowała ok. 5 gr, co przynosiło bankowi centralnemu ponad 24 mln zł strat rocznie.
Wybór zaokrąglania cen stosują już m.in. Litwa, Irlandia, Belgia czy Włochy. Choć w sondażu WP z 2019 r. 70 proc. badanych poparło wycofanie 1 i 2 gr, ekonomiści tonują entuzjazm.
"Jeśli chodzi o zaokrąglenia, to przy setkach tysięcy transakcji, mowa o naprawdę sporych pieniądzach, jakie musieliby dopłacić klienci. Warto pamiętać o tym, że kiedy inflacja rośnie o 0,2 proc., to jest wielka narodowa dyskusja o drożyźnie. Tymczasem właśnie z takim wzrostem cen trzeba by się liczyć, gdyby faktycznie takie zaokrąglenie wprowadzono" – powiedział w rozmowie z "Faktem" ekonomista Marek Zuber. To argument trudny do zignorowania w chwili, gdy inflacja rośnie – w sierpniu 2026 r. wskaźnik CPI przyspieszył do 3,4 proc. rok do roku.
Zobacz także
Czemu nie chcemy już groszy?
Mimo popularności kart, obrót gotówkowy wciąż trzyma się mocno. Zanim groszówki znikną, ustawodawca musi zważyć oszczędności NBP z realnym wpływem na portfele obywateli.
Pieniądze w gotówce chętnie witają wszyscy przedsiębiorcy stawiający karteczki "płatność tylko gotówką" lub oferujący promocje przy transakcji fizycznej. Za to obywatele nieco stracili animusz do używania gotówki po 2020 roku, czyli pandemii. W tamtym okresie fizyczny pieniądz był potencjalnie wręcz niebezpieczny. Zresztą nawet bez szalejącego wirusa banknoty i monety to potworni roznosiciele bakterii.
Wtedy wszystkich zachęcało się do płatności bezgotówkowych. Teraz zachęcać nikogo nie trzeba, bo pokochaliśmy wygodę.
Czy grosze powinny zostać?
... odpowiedzi
Źródło: Fakt.






