Trump, w tle baryłki ropy
Trump manipuluje rynkami? Foto: Evan El-Amin, QQMinh88/Shutterstock

Ceny ropy naftowej w poniedziałkowy poranek spadały. Z ponad 105 dol. obniżyły się do 102,5 dol. Powód? Słowa prezydenta USA Donalda Trumpa, który zapowiedział wstrzymanie wzajemnych ataków na infrastrukturę energetyczną między Rosją a Ukrainą. Problem w tym, że już po godzinie 12.00 za baryłkę Brent płacono ponownie ponad 105 dol. Inwestorzy ochłonęli i pojęli, że na spadek cen ropy zaczekamy miesiące, jeżeli nie lata.

REKLAMA

Donald Trump ponownie mami rynki. Tym razem opublikowanym na swojej platformie Truth Social postem, którym poinformował o "rozejmie energetycznym", jaki wynegocjował z Rosją i Ukrainą. Miałoby to oznaczać koniec wzajemnych ataków tych krajów na swoje systemy energetyczne i podnieść podaż ropy na świecie. Ktoś tu chyba jednak zapomniał, że problemem jest wojna w innej części globu. Wojna, którą zaczął sam prezydent Trump, gdy zimą 2026 roku uderzył na Iran.

Trump pogodził Ukrainę z Rosją?

Post zaskoczył prezydenta Ukrainy, Wołodymyra Zełenskiego. Nie został też skomentowany przez Moskwę. Nie jest więc jasne, czy to, co podał Trump, to prawda. Jakby tego było mało, już po ogłoszeniu jego rzekomego sukcesu, Rosja zaatakowała infrastrukturę energetyczną w Charkowie.

Najgorsze jest to, że USA mają wpływ, ale tylko na Ukrainę. Jak podał "Financial Times", Amerykanie naciskali na swoich sojuszników z Kijowa, że jeżeli nie zakończą ataków, nie otrzymają kolejnych dostaw broni, a nawet zablokowany zostanie im dostęp do danych wywiadowczych.

Na to wszystko nałożyła się inna informacja o porozumieniu USA z Rosją, na mocy którego na amerykańskie rynki ma trafić szybko ponad 300 tys. ton rosyjskiego diesla. W listopadzie Amerykanie mają otrzymać kolejne 500 tys. ton.

Wiele wskazuje na to, że Trump zawarł porozumienie z Władimirem Putinem, by przygotować grunt pod potencjalny nowy reset z Rosją. Wskazane zasoby nie uratują bowiem sytuacji w USA. Dla kontekstu: 300 tys. ton odpowiada około 2,25 mln baryłek, podczas gdy Amerykanie zużywają dziennie około 3,8 mln baryłek.

Jakby tego było mało, jak podaje Międzynarodowa Agencja Energetyczna, produkcja diesla w Rosji spadła o około 30 proc. Właśnie w związku z ukraińskimi atakami na rafinerie.

Kiedy ropa ponownie będzie tania?

Wpiszmy to teraz w szerszy kontekst. Trwa konflikt na Bliskim Wschodzie. I to jego zakończenie jest kluczowe, co potwierdzają eksperci. Amin Nasser, prezes Saudi Aramco, w czasie Energy Intelligence Forum w Londynie ostrzegł, że nawet gdyby wojna USA z Iranem skończyła się teraz i transport przez Cieśninę Ormuz wrócił do normy, odbudowa strategicznych zapasów ropy potrwa nawet dwa lata. Dodał, że na całym świecie pozostało około 6 mld baryłek ropy i paliw, ale tylko część z nich może trafić na rynek (niektóre baryłki zawierają zanieczyszczony surowiec).

Jasne jest więc, że ceny ropy zaczną spadać dopiero po oficjalnym zakończeniu wojny na Bliskim Wschodzie. Oczywiście globalna podaż nie wzrośnie od razu, ale dopiero wtedy inwestorzy i firmy zaczną wyceniać przyszłą, niższą cenę "czarnego złota". Do tego momentu muszą zakładać dalsze zakłócenia transportu, co oznacza wyższe ceny.

Co to oznacza dla polskiego kierowcy?

W praktyce oznacza to, że bez rządowych mechanizmów ceny na pylonach pozostałyby znacznie wyższe. Wiadomo ile wynoszą nowe maksymalne ceny paliw na wtorek. To tyle zapłacą kierowcy 13 października.

Sonda

Czy uważasz, że wojna USA-Iran zakończy się w 2026 r.?

... odpowiedzi