
Czy państwo polskie zawiodło w sprawie Zondacrypto bardziej niż się pierwotnie wydawało? Nowe światło na aferę rzuca teraz prezes UOKiK Tomasz Chróstny, który mówi, że ostrzegał ABW przed giełdą kryptowalut.
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny w wywiadzie dla portalu Business Insider przyznał, że już w 2025 roku ostrzegał ABW przed "Zondą".
Zondacrypto pod lupą służb
Chróstny zastanawia się, jak mogło dojść do utraty środków inwestorów, którzy trzymali je na Zondacrypto, "gdy organy ścigania od kilku lat prześwietlały ten podmiot [giełdę Zondacrypto]". Do tego – jak dodał – "prokuratura wspierana przez ABW już od kilku lat przyglądała się działalności tego podmiotu, także w kontekście zaginięcia jednego z założycieli firmy [Sylwestra Suszka]".
Sam UOKiK już w 2025 r. prowadził postępowanie w sprawie Zondacrypto, w ramach którego badano "klauzule w umowach i regulaminach funkcjonowania giełdy". W tym okresie do urzędu wpłynęły też pierwsze skargi dotyczące spółki. Gdy pojawiły się poważne problemy z wypłatami, czyli już w 2026 r., doszły kolejne. Łącznie chodziło o około 800 takich skarg.
– Według informacji, które są obecnie przedmiotem działań organów ścigania, w sprawie pojawiły się bardzo poważne wątki dotyczące działalności przestępczej, prania brudnych pieniędzy, a także oszustw na dużą skalę. To są kwestie należące do kompetencji prokuratury oraz służb, a nie UOKiK – dodał w rozmowie z redakcją Chróstny.
Na początku września tego roku w UOKiK na polecenie prokuratury pojawili się policjanci, którzy mieli zająć się zabezpieczaniem dokumentów. Problem w tym, że było to rok od spotkania szefa UOKiK z ABW w sprawie "Zondy".
– Widząc pewne zmiany w regulaminach [Zondacrypto — red.], we wrześniu 2025 r. spotkaliśmy się z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego, żeby omówić sytuację i podzielić się spostrzeżeniami, które wykraczały poza nasz mandat prawny i kompetencje – wspominał Chróstny i dodał, że "w świetle informacji publicznych, materiałów, które posiadaliśmy, oraz prowadzonego postępowania prokuratorskiego istniały bardzo poważne wątpliwości o charakterze karnym". – Musiały zostać wyjaśnione przez prokuraturę i ABW – dodał.
– Wskazywaliśmy również na potrzebę gruntownej analizy przepływów finansowych przez ABW przy wsparciu Głównego Inspektora Informacji Finansowej (GIIF). Chodziło o ustalenie, co dzieje się z pieniędzmi i jaka jest rzeczywista skala działalności tego przedsiębiorcy – powiedział "Business Insiderowi".
Zobacz także
Afera Zondacrypto. Dlaczego nikt nie zainteresował się sprawą?
Warto dodać, że przez lata w różnych jednostkach prokuratury toczyło się kilka śledztw dotyczących i Zondacrypto i BitBay'a, poprzedniej inkarnacji giełdy. Do tego w 2022 r. doszła sprawa zaginięcia Sylwestra Suszka, którą dziś zajmuje się specjalny zespół ds. afery Zondacrypto.
Pozostaje jednak pytanie, dlaczego polskie państwo nie zadziałało w sprawie giełdy wcześniej. Obecnie wydaje się to tym dziwniejsze, że – jak podał szef UOKiK – służby wiedziały, że w tle dzieje się coś niepokojącego.
Przepisów, które chronią Polaków przed przekrętami w branży kryptowalut, nadal nie ma
Skutkiem ubocznym jest paraliż legislacyjny. We wrześniu Sejm nie odrzucił weta Nawrockiego i ustawa o kryptowalutach znów utknęła, więc Polska wciąż nie może wydawać licencji MiCA. Tymczasem, jak pisaliśmy w naTemat, Kral od Zondacrypto sypie Moskala z PiS, a w jego zeznaniach pada nawet nazwisko prezesa PiS.
Czy uważasz, że sprawę zaginięcia Sylwestra Suszka uda się wyjaśnić?
... odpowiedzi






