bitcoin
Giełda zondacrypto tłumaczy swoje ostatnie problemy. Sebastian Duda

Prezes zondacrypto Przemysław Kral odpiera medialne zarzuty dotyczące jego giełdy. Do tego publikuje adres publiczny portfela zawierającego 4500 bitcoinów o wartości 330 mln dolarów. Informuje też, że firma łącznie w ciągu ostatnich lat wypracowała ponad 260 mln zł czystego zysku.

REKLAMA

Giełda zondacrypto od kilku tygodni ma spore problemy. A dokładniej: mają je jej klienci, którzy bardzo długo czekają na wypłaty środków. CEO giełdy, Przemysław Kral, odniósł się do sprawy.

zondacrypto padła ofiarą polityków?

Zdaniem Krala, sytuacja, w której znalazła się zondacrypto, "jest wynikiem skoordynowanych ataków zapoczątkowanych w grudniu 2025 roku".

Przypomina, że "na mównicy sejmowej padły bezpodstawne oskarżenia o powiązania z rosyjską mafią i działalność agenturalną, na co do dziś nie przedstawiono żadnych dowodów". Jego zdaniem uderzenie jest "motywowane politycznie i wynika z faktu finansowania przez giełdę konferencji CPAC", czyli wydarzenia światowej prawicy, które zorganizowano w Jasionce.

– Atak się nie powiódł. Liczba wypłat utrzymywała się na naturalnym poziomie, Klienci przeprowadzali transakcje, a firma nadal się rozwijała i była na ostatniej prostej przed uzyskaniem licencji MiCA – wspominał dalej.

W tle dziać miały się jednak bardzo negatywne rzeczy. Zdaniem Krala, "równolegle z atakiem medialnym, KNF zaczął rozsyłać do nadzorowanych podmiotów pisma sugerujące unikanie relacji z zondacrypto".

Miało wręcz dochodzić do prób sabotażu na arenie międzynarodowej: gdy estoński regulator potwierdził kompletność wniosku o licencję MiCA, z Polski wykonano telefony do zagranicznych urzędników (w Estonii oraz do cypryjskiego CySEC, który już podjął uchwałę o przyznaniu licencji) z prośbą o wstrzymanie procesu. Firma twierdzi, że dysponuje dowodami na te rzekome naciski.

Próba wywołania runu i lobbing

Zdaniem Krala następnie starano się giełdę zniszczyć za pomocą tzw. runu, czyli sprowokowania masowych wypłat środków.

– Przy pomocy artykułów w "Gazecie Wyborczej" oraz na portalu money.pl, opublikowanych tuż przed świętami [wielkanocnymi], sprowokowano masowe wypłaty środków. Skala była drastyczna: w ciągu zaledwie 3 dni klienci zlecili 25 000 wypłat. Standardowo giełda realizuje taką liczbę zleceń w ciągu kwartału (ok. 100 dziennie). Celem tej operacji było doprowadzenie do upadku giełdy poprzez wywołanie "runu" – podaje Kral.

Giełda przetrwała ten test, mimo że skala wypłat w ciągu kilkudziesięciu minut, w Wielkanocny Poniedziałek i przez kolejne dwa dni, przekroczyła 25 tysięcy. Zlecono tyle wypłat, ile zwykle realizuje się przez trzy miesiące.

Prezes Kral kategorycznie zaprzecza też zarzutom o lobbowanie za prezydenckim wetem ustawy o kryptowalutach. Wskazuje na, jego zdaniem, absurdalność tej tezy: ustawa, o której mowa, nie wpływa na bieżącą działalność zondacrypto, więc firma nie miała interesu w jej blokowaniu.

Wyjaśnia również kwestię darowizn, o których było głośno – wspieranie fundacji (m.in. powiązanej z posłem Przemysławem Wiplerem, ale także WOŚP) było elementem transparentnych działań społecznych i marketingowych, a nie próbą wpływania na proces legislacyjny.

Firma jest rentowna

Na koniec ucina spekulacje na temat kondycji finansowej zondacrypto, prezentując twarde dane: firma jest wysoce rentowna i stabilna. W roku 2023 wygenerowała 26 mln euro zysku (ok. 110 mln zł), a w roku 2024, do momentu, jak określa to Kral, "ataku", zysk wyniósł już 35 mln euro (ok. 150 mln zł). Łącznie w ciągu ostatnich lat firma wypracowała ponad 260 mln zł czystego zysku.

Prezes wyjaśnia również kwestię pożyczki w kwocie 75 mln zł, o której pisały media – są to środki własne firmy (marża), a nie depozyty klientów, które zostały przekazane innemu podmiotowi z grupy, który zapewnia zaplecze techniczne funkcjonowania giełdy.

Działania ABW

Oświadczenie zawiera bardzo poważne zarzuty pod adresem funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW). Według relacji Krala, pracownicy firmy byli poddawani nieformalnym naciskom, zapraszani "na kawę" do siedziby agencji w Katowicach, gdzie odbywały się przesłuchania bez sporządzania protokołów.

Ponadto prezes wskazuje na bezprawne doprowadzenie do wycieku zmanipulowanego raportu służb, co miało na celu wyłącznie zniszczenie reputacji giełdy.

Sprawa 4500 BTC

W nagraniu Krala na portalu X pojawia się też kwestia słynnych już 4500 BTC, które rzekomo posiada zondacrypto.

CEO wskazał, że w dokumentach sporządzonych w momencie sprzedaży spółki Sylwester Suszek, założyciel zondacrypto (giełda powstała jako BitBay), złożył oświadczenie wskazujące, jakie aktywa stanowią majątek firmy. Wśród wymienionych zasobów znajduje się portfel zawierający 4500 bitcoinów.

Jest to ten sam adres, który figuruje we wszystkich przeprowadzonych audytach i został pozytywnie zweryfikowany przez audytorów, a środki na nim są zabezpieczone.

Problem w tym, że Suszek nagle zniknął, o czym parę lat temu pisały media.

– W momencie, gdy Sylwester Suszek był zobowiązany na podstawie zawartych dokumentów do przekazania kluczy prywatnych do tego portfela, nie dopełnił tego obowiązku i zniknął. Właśnie dlatego zależy mi na tym, aby został odnaleziony i przekazał klucze prywatne – podkreśla prezes.

Aby definitywnie uciąć spekulacje o rzekomym przywłaszczeniu aktywów klientów, prezes Kral zdecydował się na upublicznienie linka do publicznego adresu portfela zawierającego 4500 BTC (ok. 330 mln USD). Środki te są widoczne w sieci blockchain i każdy może zweryfikować w czasie rzeczywistym, że pozostają nienaruszone – nikt ich nie przesyła, nie przywłaszczył ani z nich nie korzysta.

Wiarygodność eksperta

Ostatni punkt oświadczenia rzuca nowe światło na wiarygodność osób atakujących giełdę w przestrzeni publicznej. Prezes Kral poddaje w wątpliwość bezstronność "niezależnego eksperta" analizującego portfele firmy. Ujawnia, że osoba ta może być powiązana z projektem BSV, który został przez zondacrypto usunięty z giełdy (delistowany) ze względu na niestabilność sieci i zagrożenie dla środków klientów.

Prezes wskazuje, że obecne ataki mogą być formą osobistej zemsty, przypominając również, że ten sam ekspert jeszcze niedawno zabiegał o spotkanie z nim podczas forum w Davos.