Zołnierz Wojska Polskiego na pierwszym planie. W tle ewakuacja rannego śmigłowcem.
Wojsko Polskie kupiło tańsze opatrunki z Chin. Badania ujawniły poważny problem Fot. screenshot/Facebook Montaż: InnPoland.pl

Opatrunek, który ma ratować życie rannego żołnierza, sam może stanowić zagrożenie. Niezależne badania wykazały brak sterylności w próbkach chińskich opatrunków kupowanych dla Wojska Polskiego. Produkty oferowano za niemal połowę ceny rynkowej, a wątpliwości dotyczące ich jakości stawiają pytania o kontrolę wojskowych zakupów.

REKLAMA

Sprawa dotyczy specjalistycznych opatrunków wentylowych typu chest seal, wykorzystywanych przy ranach klatki piersiowej. Jak wynika z ustaleń dziennikarzy Onetu, od początku 2025 roku w wojskowych postępowaniach zaoferowano ponad 22 tys. sztuk chińskich produktów firmy Emsrun Group. Badania laboratoryjne przeprowadzone w grudniu 2025 roku wykazały brak sterylności pobranych próbek.

Chińskie opatrunki kosztowały nawet o połowę mniej. Wojsko zamówiło ponad 22 tysiące sztuk

Opatrunki typu chest seal służą do zabezpieczania ran klatki piersiowej, w tym powstałych w wyniku postrzału. Na polu walki mogą mieć kluczowe znaczenie dla przeżycia rannego. Ewakuacja do szpitala nie zawsze jest możliwa od razu, dlatego żołnierz może nosić taki opatrunek nawet przez kilka dni. W tym czasie kontakt rany z niesterylnym materiałem może zwiększać ryzyko powikłań, a nawet sepsy.

Według informacji opisanych przez Onet standardowy koszt sterylnego opatrunku tego typu wynosi około 35 zł, a granica opłacalności ma wynosić około 30 zł. Tymczasem produkty Emsrun Group oferowano w wojskowych przetargach za 15-17 zł za sztukę.

Od wiosny 2025 roku w postępowaniach pojawiło się ponad 22 tys. opatrunków, w tym około 19,9 tys. w zamówieniach i 2,1 tys. w opcjach. Dostawy trafiały między innymi do jednostek wojskowych w Malborku i Dęblinie oraz do Komendy Portu Wojennego w Świnoujściu.

Badania wykazały brak sterylności. Wycofano tylko jedną serię

Podejrzenia dotyczące jakości produktów wzbudził brak charakterystycznego żółtawego zabarwienia materiału, które miało wskazywać na deklarowaną sterylizację radiacyjną. W grudniu 2025 roku Europejski Instytut Biomedyczny przeprowadził niezależne badania laboratoryjne. Wyniki potwierdziły brak sterylności w analizowanych próbkach.

W marcu 2026 roku Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych wycofał z obrotu serię oznaczoną numerem 20250923. Nie zdecydował jednak o kontroli pozostałych partii, wskazując na brak prawnego obowiązku prowadzenia takich działań. Po pytaniach dziennikarzy Wojskowy Ośrodek Farmacji i Techniki Medycznej unieważnił dwa toczące się przetargi. Ośrodek zapewnił, że wycofana seria nie znajdowała się w zasobach armii.

Tysiące opatrunków pod znakiem zapytania. Wojsko nie ujawnia skali zakupów

Sprawa stawia pytania o sposób prowadzenia zamówień publicznych dla wojska i skuteczność kontroli wyrobów medycznych. Wybór najtańszej oferty może obniżyć koszt zakupu, ale w przypadku sprzętu używanego do ratowania życia kluczowe znaczenie mają również jakość i zgodność z wymaganiami. Wątpliwości budzi to, czy procedury pozwalają wystarczająco szybko wykrywać wadliwe produkty i sprawdzać inne partie po ujawnieniu nieprawidłowości.

Nie wiadomo, ile chińskich opatrunków znajduje się obecnie w zasobach Wojska Polskiego. Inspektorat Wsparcia Sił Zbrojnych odmówił podania łącznej liczby zakupionych sztuk, powołując się na bezpieczeństwo operacyjne.

Redakcja Defence24 zapowiedziała, że zwróciła się do instytucji o wyjaśnienia dotyczące kontroli jakości wojskowych materiałów medycznych. Pełna skala problemu pozostaje więc nieustalona, a kluczowe pytania dotyczą nie tylko zakwestionowanej serii, lecz także sposobu sprawdzania bezpieczeństwa produktów, od których może zależeć życie żołnierzy.

Sonda

Czy wojsko powinno stawiać jakość i bezpieczeństwo ponad najniższą cenę w przetargach?

... odpowiedzi