
Nowy sondaż pokazuje, że większość z nas nie wie, gdzie znajduje się najbliższy schron, w którym moglibyśmy się ukryć w razie ataku dronowego lub rakietowego. To dowód na skalę porażki polityki informacyjnej rządu.
Żyjemy w czasach sporej niepewności geopolitycznej. Władze powinny zadbać o naszą świadomość – to, byśmy wiedzieli, jak zachować się w czasie np. ataku z powietrza. Jak pokazują nowe dane, na tym polu rządzący ponieśli pełną porażkę.
Nowy sondaż o schronach
Jak wynika z nowego sondażu United Surveys by IBRiS przeprowadzonego dla Wirtualnej Polski, aż 58,7 proc. respondentów twierdzi, że nie wie, gdzie znajduje się najbliższy ich domu schron lub miejsce ukrycia. 8,4 proc. przyznało, że nie wie i też nigdy się tym tematem nie interesowało. Z kolei 1,3 proc. nie potrafiło udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Tylko 15,7 proc. badanych zna lokalizację takich miejsc, z kolei 15,9 proc. twierdzi, że mniej więcej wie, gdzie musi uciekać w razie ataku.
Zobacz także
"Gdzie się ukryć"
By być jednak uczciwym: służby przygotowały narzędzie "Gdzie się ukryć", które pozwala nam znaleźć najbliższy punkt schronienia. Aplikacja podpowiada ponad 83 tys. miejsc, które mogą zapewnić schronienie dla blisko 24 mln osób (w Polsce mieszka jednak nieco ponad 37 mln osób).
Pomocna może okazać się też wizyta w urzędzie gminy, jednostkach Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej oraz u zarządców budynków. Tam również powinniśmy uzyskać informacje o tym, gdzie się schronić w razie nalotów.
Warto jednak dodać, że we wspomnianej aplikacji zaznaczono miejsca doraźnego schronienia, a nie tylko schrony. W praktyce tymi pierwszymi mogą być piwnice, garaże podziemne, tunele czy przejście podziemne (wszystko zależy jednak od konstrukcji!).
Jeżeli jednak doszłoby do ataku, a nie możemy znaleźć punktu schronienia, służby zalecają pozostanie w osłoniętej przestrzeni. Może być to nawet lokal w budynku, ale i wtedy należy zachować środki ostrożności i trzymać się z dala od okien. Przykładem może być łazienka, zakładając, że nie ma w niej okna.
Ile jest w Polsce schronów?
Wojna w Ukrainie trwa od 2022 r. (chodzi o obecnie trwający jej etap). Czy więc władze przygotowały nas na najgorszy scenariusz – eskalacji konfliktu? Jak wynika z danych Safety Project, w Polsce znajduje się tylko 1 903 schronów, które mogą pomieścić ok. 300 tys. osób.
Do tego dochodzi 8 719 ukryć (dla ok. 1,13 mln osób) oraz 224 113 miejsc doraźnego schronienia (to w praktyce wspomniane już piwnice i podziemne parkingi) o teoretycznej pojemności ok. 49,24 mln osób. Te dane wyglądają już lepiej niż te z aplikacji "Gdzie się ukryć", ale tylko dlatego, że uwzględniono w nich piwnice i podziemne parkingi. Ogólna sytuacja nie wygląda więc dobrze.
Pieniądze są, budowa dopiero rusza
Formalnie system ruszył. Środki na budowę schronów trafiają przede wszystkim do regionów najbardziej narażonych. Opisywaliśmy to m.in. w tekstach o 172 mln zł, które wydano na schrony w Podlaskim oraz o tym, że województwo śląskie zejdzie do schronów. W grę wchodzi pół miliarda złotych.
Pojawiają się też konkretne, duże obiekty. Przykładem jest gigantyczny schron pod szpitalem w Sandomierzu – to kapsuła bezpieczeństwa dla nawet 4500 osób.
Badanie United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski przeprowadzono w dniach 16–18 października 2026 roku na reprezentatywnej próbie 1000 osób.
Sytuację geopolityczną Polski omówiłem z Anną Dryjańską w podcaście naTemat.
Czy wiesz, gdzie uciekać w razie ataku z powietrza?
... odpowiedzi






